Powrót PISMO SWIETE W LITURGII

29.12.2013:Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu. Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela. Tak to dwukrotnie we śnie ukazał się anioł Pański Józefowi i tak do niego przemówił. Najpierw w Betlejem a potem, po kilku latach w ziemi Egiptu, aby się wypełniło proroctwo Starego Testamentu, gdzie Bóg Ojciec przepowiedział te wydarzenia w słowach: Z Egiptu wezwałem Syna mego. Trzeci raz jeszcze otrzyma Józef we śnie nakaz, aby udał się w stronę Galilei, bo inne proroctwo zapowiadało, że Mesjasz będzie nazwany Nazarejczykiem. W Galilei była wtedy miejscowość Nazaret, z której pochodziła Maryja Dziewica, tam Ona poczęła Bożego Syna w swoim łonie, ale urodziła Go w Betlejem, ponieważ znowu prorocy zapowiadali, że Mesjasz narodzi się w mieście Dawidowym, w Betlejem. Niebo współpracuje z ziemią, aniołowie Boży przynoszą rozkazy, gdzie i jak ma się wypełnić to, co Bóg zapowiedział przez Proroków, o swoim planie zbawienia ludzkość od grzechów i od śmierci, przez to Dziecię, które nam się narodziło, przez tego Syna Bożego, który został nam dany. Emmanuel, czyli Bóg z nami, narodził się w Rodzinie potomków Adama, Abrahama, Jakuba i Dawida. Jakub, wnuk Abrahama, udał się do Egiptu, ponieważ tam był jego syn Józef, którego bracia sprzedali w podstępnej zazdrości, że jest umiłowanym synem, jako najmłodszy z jedenastu. Potem najmłodszym będzie Beniamin. Wszyscy oni, kiedy otrzymają przebaczenie brata Józefa, z powodu panującego w Knananie głodu, osiedlą się w Egipcie, gdzie Józef doszedł z Bożą pomocą do stanowiska ministra gospodarki z nominacji ówczesnego Faraona. Czerysta lat potem będzie problem ucisku, uciążliwych prześladowań tego liczącego około sześciuset tysięcy ludzi narodu. Bóg pośle Mojżesza i jego brata Aarona, aby dokonali w jego imię wyzwolenia i przyprowadzili ten naród do kraju, gdzie mieszkali, jako przybysze ich przodkowie od czasu Abrahama. Rodzina to pewien łańcuch pokoleń. Każdy z nas należy do jakiegoś ogniwa wśród tych pokoleń, naszego narodu, gdzie historia kołem się toczy. Narodziny, dzieciństwo, dorastanie, młodość, wiek dorosły, dojrzały, wiek drugi i trzeci, a nawet mówi się o czwartym, przychodzi też czasem starość. Sprawa rodziny objęta jest szczególnymi prawami Bożymi, o których mówi Psalm, pierwsze czytanie a także i drugie. Ojciec, matka, dzieci. Rodzina szkołą cnót takich, jak miłosierdzie, dobroć, pokora, cichość, cierpliwość, umiejętność przebaczania i proszenia o przebaczenie, wdzięczność, szacunek, wyrozumiałość, bojaźń Boża, roztropność, sprawiedliwość, a nade wszystko miłość, jako więź doskonałości. Swięty Paweł mówiąc o niej mówi, żebyśmy się przyoblekali w miłość. Porównuje miłość jakby do płaszcza, w który się człowiek miłujący jakby przyodziewa. Dzięki słowu Chrystusa. Właśnie w imię Pana Jezusa Chrystusa, słowem i czynem można się przyodziewać w tę cnotę miłości, kiedy to sercami naszymi rządzi pokój Chrystusowy. Aniołowie nad stajenką betlejemską wołali jednogłośnie: Pokój ludziom dobrej woli. Mężom, żonom, dzieciom, pokój. Jeszcze nie narodzonym, czy już staruszkom, pokój. Szanować matkę, dać jej wytchnienie, wspomagać swego ojca, nie zasmucać go nigdy, nie pogardzać nikim, ale każdego uszanować w jego istnieniu, oto orędzie płynące z tajemnicy narodzenia się Boga w ludzkiej postaci. To Dziecię, które Maryja i Józef czule brali w objęcia, chronili i karmili, wychowywali i czułą miłością obdarowywali, daje się i każdemu z nas w tajemnicy naszego duchownego życia. Zycia nowego od chrztu świętego. Nasze przyoblekanie się w miłość jest przyoblekaniem się jak płaszczem w Jezusie Chrystusie, jego tajemnicami, jego sakramentami. Serce nasze otrzymuje wtedy pokój, a nasze drogi życiowe stają się coraz bardziej miłe Bogu i coraz bardziej święte. Tak jest siostry i bracia, niech tak będzie naprawdę z nami i pośród nas. Patrzmy na Maryję, patrzmy na Józefa. Patrzmy na to Dziecię Jezus, które poprzez wieki jest radością nie tylko dzieci, ale i młodzieży, dorosłych i starszych wiekiem. Jest nadzieją lepszego jutra, jest obietnicą szczęśliwej wieczności. Kiedy należało spełnić wolę Bożą, Rodzina z Nazaretu, wyjątkowa, jedyna, ale jakże otwarta przez wieki na każdą inną rodzinę, zawsze było najważniejsze spełnienie tej woli Bożej. Moim pokarmem jest pełnić wolę mojego Ojca, powtarzał Pan Jezus, bo na to przyszedłem. Maryjne zawołanie, fiat. Niech mi się stanie według Bożego Słowa. A Józef po prostu, wstał wziął Dziecię i Jego Matkę i wykonał.

25.12.2013

Twój Bóg zaczął królować. Pan pocieszył swój lud. Pan obnażył swe ramię święte na oczach wszystkich narodów. Te słowa wzięte z pierwszego czytania trzeba nam rozumieć w świetle tajemnicy Bożego Narodzenia, które świętujemy. Królowanie Boga naszego, Stworzyciela nieba i ziemi, rzeczy widzialnych i niewidzialnych, zaczęło się od duszy i ciała tego Małego Dzieciątka, Nowonarodzonego, On króluje nad naturą ludzką, którą przyjął z Maryi Dziewicy, za sprawą Ducha Swiętego. Oto nasze niebo i nasza ziemia, nowe niebo i nowa ziemia, w Nim są teraz objawione i przedstawione światu, aż wszystkie krańce starej ziemi, i starego nieba, zobaczą zbawienie naszego Boga. Ci którzy uwierzyli w to Objawienie się Króla i Pana, stają się zwiastunami pokoju i szczęścia, a ich misja jest pełna wdzięku i radosnych okrzyków, bo w nadziei już oglądają na własne oczy jakby, zbliżający się powrót Pana na Syjon, do swego Kościoła, aby oddawali Mu pokłon, nie tylko Aniołowie Boży, ale także wszyscy ludzie, którzy umiłowali pojawienie się Jego. Trzeba nam na nowo jakby umiłować Jezusa Dzieciątko. On jest dziedzicem wszystkich rzeczy, ma imię, które jest ponad wszelkie imię. Na imię Jezusa położnego w żłóbku Betlejemskim, jakże możnaby nie zgiąć kolan swoich, trzeba jedynie uwierzyć, dzięki Eucharystii, że tajemnica ta jest w niej ukryta. Poprzez wieki jest ona przybliżeniem się Boga do ludzi, i ludzi do Boga, w Jezusie Chrystusie.Swiat jest stworzony dla Niego i przez Niego, wraz z Ojcem, którego jest odblaskiem chwały i odbiciem Jego istoty. Do tej chwały Jego i do Jego istoty, Jezus stał się dla nas drogą, a była to droga Krzyżowa. W ten sposób dokonał On naszego oczyszczenia z grzechów. W Nim, tylko w Nim, w tym dzieciątku z Betlejem i w tym Zbawicielu z Golgoty, możemy usłyszeć Boga Ojca, który jest w niebie, i przyjąć jako adoptowane dzieci Jego, te słowa : Ty jesteś moim Synem. Ja jestem Ci Ojcem. Takie jest objawienie naszego nowego Narodzenia z wody i z Ducha Swiętego. Ewangelia nazywa to Dzieciątko i tego Zbawiciela, Swiatłością, która w ciemności świeci, i oświeca wszystkich, którzy przed Nim zginają kolana, którzy wierzą w Jego imię, którzy przyjmują Jego moc w Sakramentach, aby oglądać Jego chwałę, w sobie odnajdując tę łaskę narodzenia Bożego, kiedy to stali się dziećmi Bożymi i nimi są rzeczywiście. Narodzić się z Boga to jest możliwe dla wszystkich ludzi, ale potrzeba wiary. Trzeba aby świat Go poznał tego Jezusa, naszego Króla i naszego Pana. Trzeba, abyśmy dawali wzorem Jana Chrzciciela i Jana Ewangelisty, świadectwo. Pojawił się człowiek posłany przez Boga-Jan mu było na imię. Aby wszyscy uwierzyli przez niego, kiedy on świadczy o światłości. Słowo świadectwa, to słowo światłości. Swiatło wiary rozprasza mroki ciemności. Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami. Jednorodzony stał się dla nas Bożym Ciałem. Jego Ciałem zaś jest Kościół, a my w Kościele tym jesteśmy członkami tego ciała. Otrzymaliśmy Ducha przybrania, w którym możemy wołać : Abba, Ojcze nasz, któryś jest w niebie. Jednorodzony Bóg, który jest od zawsze w łonie Ojca, objawił nam Jego miłość. Dlatego ta atmosfera Swiąt obejmuje nas do samej głębi naszej istoty, czyż nie jest tak właśnie ? Łaska i prawda torują sobie drogę do naszych serc. Nasze serca oczyszczone przebaczeniem doznają uniesienia i radości, której nie można wyrazić w słowach, chyba że są to okrzyki radości. Zyczę, abyśmy dostąpili takiego ukojenia i zadziwienia, nad tym co się wydarzyło, żeby nam starczyło sił na cały ten nowy rok pielgrzymowania z Jezusem przez życie, wraz z Maryją i Józefem. Ze świętą Rodziną z Nazaretu. Tutaj się kryją nasze życzenia, które z tego miejsca wyrażam całej Wspólnocie Polonijnej. Stawajmy się coraz bardziej oczarowani tym Słowem Bożym, które stało się Ciałem i zamieszkało między nami. W naszej codzienności ciągle wybiegajmy ku Bogu, który jest Bogiem z nami, czyli Emmanuelem. Poznawajmy tę Osobę Syna Bożego przy pomocy Maryi, która poznała Go najlepiej, kiedy stała się Matką Bożą. Niech będą nam bliskie jej przeżycia, niech te Różańcowe przeżycia Maryi i Józefa, będą światłem na drogach naszych dni. Dni Nowego Roku, który przed nami. Pozdrowienie ślę do wszystkich Rodaków naszego Regionu.

Mam nadzieję, że coraz bardziej będziemy stanowić Grupę Ludzi Zaangażowanych w nową Ewangelizację. Swiat potrzebuje świadków wiary katolickiej i apostolskiej. Niech nas ożywia przywiązanie do tradycji naszych przodków, którzy przyjęli Ewangelię.

Niech hasło : Bóg, Honor, Maryja i Ojczyzna,Będzie natchnieniem naszych myśli, słów i uczynków. Niech miłość wzajemna nas łączy.

22.12.2013

Tylko przy pierwszym dziecku tak jest, że panna poczyna a już matka rodzi, córkę lub syna. A tu słyszymy u proroka Izajasza, że panna pocznie i porodzi syna, a będzie to znak dany przez samego Pana Boga, nie tylko dla Izraela, ale i dla całego świata. Nazwie Go imieniem Emmanuel, bo to będzie Bóg i Człowiek w jednej Osobie. Według ciała z rodu Dawida, według Ducha Odwieczny i Jedyny Syn Boga Ojca Wszechmogącego. Ewangelia Boża została zapowiedziana przez Proroków w Pismach świętych, aby można było mieć dowody na to, że gdy nadeszło jej spełnienie, ku chwale Bożego Imienia i Bożego Majestatu, będzie można sprawdzić wszystko i pozyskiwać pogan do wiary i do posłuszeństwa tej wierze jedynej i jeden raz danej Apostołom i Kościołowi zbudowanemu na fundamencie Bożego Słowa, żywego i prawdziwego. Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak, jak to z roku na rok słyszymy, w czasie Swiąt Bożego Narodzenia. A nawet już wcześniej, dzisiaj padły na ten temat jakże cudowne słowa. Nie wolno nam pominąć głębokiego zamyślenia nad słowami dzisiejszej Ewangelii, która mówi o Rodzinie jedynej i niezwykłej. Maryja i Józef złożyli Bogu ślub czystości. To znaczy, że nie będą żyć ze sobą cieleśnie, lecz poświęcą się całkowicie Bogu, choć będą mieszkać razem, pod jednym dachem w jednym domu. Niech nas nie zmyli fakt, że słyszymy słowa, mąż i małżonka, i odrzućmy od siebie wszelką pokusę ich zniesławienia, nie wierząc, że naprawdę podjęli oni taką decyzję o czystości i wstrzemięźliwości małżeńskiej, pod Boskim natchnieniem. W ciągu historii wielu potem mężczyzn i kobiet podejmie podobną myśl dla Królestwa Bożego, pozostając w bezżeństwie. Slubując czystość, ubóstwo i posłuszeństwo. Wzorem dla nich zawsze był i będzie święty Józef i Najświętsza Dziewica Maryja. Zawsze Dziewica. Panna poczęła i panna porodziła, panną pozostała, a i Matką się stała. Ale Matką niezwykłą i jedyną. Matką Bożą. Tylko jedna taka jest w całym wszechświecie, i w całej historii. I w tym wyprzedziła Ewę, że pierwsza była w Bożej myśli razem z Synem Bożym, którego Wcielenie i ustanowienie przez powstanie z martwych pełnym mocy Synem Bożym zostało przewidziane przed wszystkimi wiekami. W tym przewidzeniu Bożym, jeszcze przed Aniołami i ludźmi, myśl Boża widziała, poznała i umiłowała Maryję, wybierając Ją już wtedy na Matkę Bożą, która by się za nas modliła przed Majestatem Bożym, abyśmy przyjęli Zbawienie od Jej Syna, Zbawiciela, i mogli dostąpić chwały adoptowanych dzieci Bożych. On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów. Józef przeżył w swoim życiu i powołaniu na Opiekuna Bożej Matki i Jej Syna wielką próbę wiary, kiedy zobaczył, że stała się brzemienna, a nie wiedział, jak się to mogło stać. Myślał jednak nie o sobie ale o Niej, aby nie doszło w jakikolwiek sposób do Jej zniesławienia. Pokusa z niesławienia Maryi jest nieustanna w historii chrześcijaństwa. Wielu protestantów jej uległo, a nawet niektórzy katolicy dają się nabrać, zwłaszcze gdy szatan posługuje się tekstami Pisma świętego, które mówią o siostrach i braciach Jezusa. Każde takie zniesławienie, że Maryja nie jest zwasze dziewicą, że miała inne dzieci, że żyła cieleśnie z Józefem itp. To są bluźnierstwa, i nie daj Boże, aby się nasza wiara w tym względzie cokolwiek zachwiała. Jej Niepokalane Poczęcie, jej Boskie Macierzyństwo, jej Nieustanne Dziewictwo i Wniebowzięcie z ciałem i duszą, to są cztery dogmaty, na których, jak na Bożym stole opiera się wiara katolicka, która nie pozwala, odłączyć Jezusa od Maryi, ani Maryi od Jezusa, bo to połączenie dokonało się w Bogu samym, przed stworzeniem nieba i ziemi, rzeczy niewidzialnych i widzialnych. Dla Jezusa i Maryi, Bóg wszystko stworzył, i nas powołał razem z Józefem, abyśmy byli opiekunami tej tajemnicy i zasłużyli sobie na dzielenie szczęścia Rodziny Nazaretańskiej, na ziemi i w niebie, aż po wieki wieków. Aby Bóg był z nami, my musimy być z Jezusem, z Maryją, i z Józefem, w jednej Rodzinie Bożej. Innej drogi nie ma do szczęścia i do zbawienia. Józef uczynił tak, jak mu polecił Anioł Pański. My także mamy uczynić tak, jak nam polecił Kościół Boży, Katolicki, który mieszka w Rzymie. List św. Pawła Apostoła do Rzymian, jest także do nas i o nas. Tylko ci których prowadzi Piotr, i każdorazowy jego następca, papież, Biskup Rzymu, są przez Boga umiłowani, powołani, święci, i cieszą się łaską i pokojem od Boga Ojca, i od Pana Jezusa Chrystusa. Niech Maryja Dziewica, Matka Boża, będzie naszą Orędowniczką przed Bogiem, i Jej czysty Oblubieniec, św. Józef.

15.12.2013

Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie Bożym większy jest niż on. Aby zrozumieć te słowa o Janie Chrzcicielu, trzeba najpierw uświadomić sobie, że w momencie ich wypowiadania przez Jezusa, w królestwie niebieskim są tylko aniołowie, i najmniejszy anioł większy jest od nawet największego człowieka na tej ziemi. Jest to więc deklaracja Pana Jezusa o niezwykłej roli Jana zarówno w historii świata, jak i w historii zbawienia. Chcemy tą deklarację Zbawiciela raz na zawsze sobie dziś przybliżyć tak, aby dojść do całej prawdy adwentowej. Między narodzonymi z niewiast, Jan jest największy. Tylko Adam nie należał do narodzonych z niewiast. Nie była też taką Ewa. Ona z mężczyzny została wzięta, a Adam został stworzony z gleby, czyli z ziemi wzięty. O Jezusie i o Maryi, Jan Ewangelista w prologu swej Ewangelii napisał, że ani z krwi, ani z ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. Narodzenie Pana Jezusa jest jedyne i wyjątkowe, wiara jasno to potwierdza. Co do Maryi, jest to okryte jeszcze tajemnicą opieczętowaną. Ale w słowach tej deklaracji Pana Jezusa można zobaczyć w tym kierunku idące wskazanie. Nie byłby Jan Chrzciciel największy z narodzonych z niewiast ludzi, gdyby poczęcie i narodzenie Maryi, Matki Jezusa było podobne jak wszystkich ludzi od Adama i Ewy, łącznie z Janem Chrzcicielem. Mogliśmy o tym rozważać w dzień Jej poczęcia i narodzenia. Kiedyś do tego wrócimy. Teraz zajmijmy się bliżej Janem, który jest z ludzi największym poza Jezusem i Maryją. Nawet Abraham, czy Mojżesz, czy jakikolwiek inny prorok nie otrzymał takiego wyróżnienia od samego Boga. Najważniejsza katedra w świecie, gdzie następca św. Piotra ma swój tron namiestnika Chrystusowego jest oddany pod jego opiekę jako Patrona, Bazylika św. Jana Chrzciciela na Lateranie. I dziwna rzecz, że ponieważ zadał pytanie przez posłanych do Jezusa swoich uczniów: Czy ty jesteś tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać, udało się szatanowi w sercach wielu wierzących chrześcijan przez wieki i aż do dzisiaj, nie dosłyszeć deklaracji samego Pana Jezusa i pomniejszono jego rolę w historii świata i historii zbawienia do tego stopnia, że wielkimi obwołano wielu innych wbrew słowom Bożym. I to, że najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on, uczyniono dowodem na to, że tak jest dobrze, zapominając, że to on pierwszy po aniołach stał się obywatelem tego królestwa niedługo potem, jak Pan Jezus złożył tę deklarację. W czym więc jest wielkość Jana Chrzciciela? W jego misji oczywiście. Sam Bóg skłonił przed nim głowę w Jordanie, aby przyjąć grzechy ludzkości na siebie i ponieść ich konsekwencje aż po śmierć na krzyżu, aż padnie deklaracja Jezusa o zbawieniu: Wykonało się! Bóg wybrał Jana przed wszystkimi wiekami, podobnie jak i Maryję. Ją na Matkę Słowa Wcielonego, a Jana na ostatniego kapłana Kapłaństwa danego potomstwu Aarona, brata Mojżesza. Już w łonie swej matki, Elżbiety, napełniony został Duchem Swiętym, a gdy dorastał, ten Duch kształtował go do tej misji na pustynii osobiście. Wystawiony był jak Abraham i inni Patriarchowie na próbę wiary, ale zdał egzamin w sposób heroiczny, ginąc za prawdę z ręki króla Heroda. Łukasz Ewangelista, który zbadał wszystko i opisał podaje, że zarówno Zachariasz, co jest oczywiste, bo jak widzimy pełnił służbę w Swiątyni w Jerozolimie, gdzie otrzymał obietnicę, że Elżbieta jego żona, w starości pocznie i porodzi syna. Ona także była z rodu Aarona. Jan Chrzciciel z obydwu stron swych rodziców był więc dziedzicem w kapłaństwie Starego Testamentu, i sam Bóg w Trójcy Swiętej Jedyny go przygotował i posłał, aby spełnił to, co się wydarzyło w wodach Jordanu. On sam o tym nie wiedział, i być może, że nawet po dokonaniu tego gestu, nie do końca zrozumiał, co uczynił. Kiedy Jezus stanął w szeregu grzeszników, którzy przyjmowali chrzest z rąk Jana, on nie chciał tego uczynić i musiał zostać do tego jakby przymuszony, jak później Szymon Cyrenejczyk na drodze Krzyżowej, aby nieść krzyż Pana Jezusa. Wielkość Jana jest darem samego Boga w Chrystusie Jezusie, który zechciał się przed nim uniżyć i przyjąć posługę z jego ręki, jedyną w swoim rodzaju posługę. Sługa chrzci swego Pana. A ten Pan jest samym Bogiem Wcielonym. Tak że i ten sługa, jest spośród narodzonych z niewiast największym z ludzi, zaraz pod Aniołami. Maryja zaś jest nad Aniołami i nad wszystkimi ludźmi, którzy się znaleźć mają w królestwie niebieskim. Niech więc będzie w nas wdzięczność Bogu za takie jego wielkie wybory jakich dokonał w historii.

8.12.2013

Dzisiaj w blaskach niedzieli adwentowej ukryte jest wyjątkowo Niepokalane Poczęcie, które jest przeniesione na poniedziałek ze względu na wagę czasu adwentowego, aby treści wiary związane z Izajaszem Prorokiem i Janem Poprzednikiem Chrystusa nie zostały pominięte, bo są one bardzo istotne dla przygotowania się na ostateczne przyjście Chrystusa w chwale, aby sądzić żywych i umarłych. Dwie pierwsze niedziele adwentowe temu mają służyć, a dwie następne mają dopiero przygotowywać Lud Boży na Boże Narodzenie. Postanowiłem jednak, że w kazaniu, choć teksty czytań zgodne są z wyżej sformułowanym celem, nie będę się do nich odnosił, ale do prawdy o Niepokalanym Poczęciu, bo nie organizujemy osobnej jutro Mszy św. Poświęconej czci Matki Najświętszej. Wyjdę jednak od słów Ewangelii dzisiejszej: Nie myślcie, że możecie sobie mówić: Abrahama mamy za ojca, bo powiadam wam, że z tych kamieni może Bóg wzbudzić dzieci Abrahamowi. Ta przestroga Jana Chrzciciela dana Rodakom ukazuje pośrednio, że Bóg czyni wierzących w Mesjasza, dziećmi Abrahama, zanim staną się oni przez Bożą adopcję w pełni dziećmi Bożymi. Ojcem naszym jest więc Abraham zgodnie z tym zdaniem dzisiejszej Ewangelii. A czy te dzieci mają też Matkę? Otóż właśnie Maryja została przewidziana na Matkę, nie tylko Jednorodzonego Syna Bożego, lecz także i tych wszystkich ludzi, którzy w Nim złożą swoje nadzieje na zbawienie i życie wieczne. W Planie Bożym, Adama i Ewę, z powodu ich upadku w grzech, postanowił Bóg w Trójcy Jedyny, że zastąpią ich:Maryja i Abraham, staną się ojcem i matką ludzkości odkupionej i odrodzonej przez wiarę, nadzieję i miłość. Bóg sam wzbudza dzieci Abrahamowi i daje je na wychowanie Maryi Dziewicy. Dał Jej najpierw własnego Syna Jednorodzonego na poczęcie, zrodzenie i wychowanie. Ten zaś Syn, gdy konał na Krzyżu, oddał wszystkich którzy tę tajemnicę Męki Jego, Smierci i Zwycięstwa przyjmą przez wiarę na wzór Abrahama, pod opiekę i obronę Jedynej Wybranej przed założeniem świata Niewiasty: Bożej Rodzicielki, Maryi, Niepokalanie Poczętej. Nasze polskie Godzinki, od których rozpoczęliśmy dzisiejszą Eucharystię, są oparte o Pismo święte, wyrażają jej cześć niepojętą, jako niebieskiej Królowej, gwiazdy porankowej, prześlicznej światłości, jako Oblubienicę Bóg Ją sobie przyozdobił, dlatego przestępstwo Adama nie ma w niej nic swego. Panna mądra, dom poświęcony, pięknie ozdobiony, Matka wszech żyjących, świętych jest drzwiami, ponad aniołami, chrześcijan ucieczka i port nieomylny, Gwiazda z Jakuba, runo Gedeona, świątynia Boga w Trójcy Jedynego, brama rajska zamkniona, raj Aniołów, pałac wstydu panieńskiego, ogród wdzięczności, palma cierpliwości, ziemia kapłańska, miasto ucieczki, wieża utwierdzona, Dawidowa, basztami i bronią wzmocniona, pierworodną zmazą nigdy nie dotkniona, Judyt wojująca, od niewoli okrutnej lud swój ratująca, Rachel która ożywiciela Egiptu nosiła, Maryja nam Zbawiciela świata cudownie powiła, światło z Gabaon, co zwycięstwo dało, w Niej Słowo Przedwieczne w Ciało się przybrało. Słońca tego promieńmi Maryja jaśnieje, w poczęciu swym jak złota zorza światłem sieje. Jak między cierniem lilija, kruszy łeb smokowi, piękna jak w pełni księżyc świeci człowiekowi, aby człowiek z padołu powstał wywyższony. Ona gwiazdami uwieńczona, Niepokalana po prawej stronie Króla stoi, jako rodzicielka łaski, jako pośredniczka, jasna gwiazda morska i port dla tonących, nadzieja grzesznych i droga powrotu na wschód otwarta dla pokutujących. Jak się bracia nie zakochać w takiej piękności o której śpiewają nasze polskie Godzinki. Należą one do naszej tradycji narodowej i trzeba nam się jej trzymać, zwałaszcza tutaj na ziemi Zachodu, która od czasów protestantów pomniejszyła swoje nabożeństwa maryjne. Matka szlachetna w panieńskiej czystości, chciała tutaj niedaleko w Lourdes przypomnieć siebie całemu światu: Jestem Niepokalane Poczęcie. Wspomnijmy sobie teraz nasze tam spędzone w Lourdes momenty i zapragnijmy dusze nasze rozśpiewać na nowo anielskim pozdrowieniem: Zdrowaś Maryjo Różańcowym rozmodleniem, słudzy Twoi Maryjo zakochali się bardzo w Tobie. Nasze Totus Tuus, francusko-polskie niech uczy się powtarzać: Niepokalana, gwiazdo ewangelizacji, prowadź nas, dzieci swe i bądź naszą Opiekunką. Boże Tyś jest naszym Ojcem, Matką naszą, Maryjo, Ty. Módl się, Maryjo, za nami grzesznymi teraz i w godzinę naszej śmierci. Pod Twoją obronę uciekamy się. Synowi Twojemu nas polecaj.

1.12.2013

Chwila obecna, godzina, noc i dzień, przed potopem, wtedy za dni Noego, w przyszłości, gdy, wraz z przyjściem Syna Człowieczego. Jeden będzie wzięty, drugi zostawiony, jedna będzie wzięta, druga zostawiona. W którym dniu Pan nasz przyjdzie? Pytamy i dziś o to samo, chcielibyśmy nie być zaskoczeni, chcielibyśmy być gotowi, na chwilę, na godzinę i na ten dzień jeden jedyny, dzień ostateczny. Jakie rady daje nam Słowo Boże w tym temacie ? Sw. Paweł najpierw: Rozumiejcie chwilę obecną. Teraz. Słowo teraz oznacza właśnie chwilę obecną. Ale zauważmy, że to teraz nieustannie nam ucieka. Nie możemy jej zatrzymać tej chwili, ale czy możemy ją zrozumieć? Gdyby to było niemożliwe, słowo Boże nie nakazywałaby nam rozumieć chwilę obecną. Rzeczy niemożliwych Bóg nie wymaga. Nie możemy zatrzymać, ale możemy rozumieć, jako chwilę i jako godzinę powstania ze snu. Przyoblekając się w zbroję światła, poprzez odrzucenie uczynków ciemności. Co to znaczy? Pracować nad swoją wolą, która jest wolna, nie mogąc zatrzymać czasu, może ona decydować o rodzaju życia. Zyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień, przyoblekając się w Pana Jezusa Chrystusa. I znowu jest to wielka tajemnica, tego podejmowania decyzji w czasie, w stosunku do Jezusa Chrystusa, aby się w Niego przyoblekać. Sw. Paweł podaje w imię Boże receptę: Walczyć z żądzami ciała. Nie troszczyć się zbytnio o ciało, aby bardziej zatroszczyć się o naszą duchowość. Ewangelia mówi, że duchowość zbawienna dla nas jest w czuwaniu na przyjście Pana. Będę wzięty, będę wzięta, czy też będę zostawiony, czy będę zostawiona? To zależy od tej czujności, czuwającej na przyjście Pana. Chodzi o relacje bardzo osobiste z Jezusem Panem. Czuwać, aby nie pozwolić złodziejowi wejść i zagarnąć żądzami naszego ciała, naszego domu, gdzie ma być przygotowane miejce dla Pana Boga. On ma być wybrany w każdej chwili i w każdej godzinie, jako Mistrz i jako Pan, aby takim okazał się dla nas w tym dniu, który nazwał On sam dniem ostatnim, a nawet ostatecznym, czyli nieprzemijającym. Uczynił to Pan Jezus w związku z mową eucharystyczną. Po rozmnożeniu chleba na pustyni, dla kilku tysięcy słuchaczy, powiedział im, aby pragnęli innego chleba, który jest z nieba, to on ich wskrzesi w dzień ostateczny do wiecznego życia. Pierwszy początek tego dnia ostatecznego jest w chwili ostatniego oddechu, gdy przychodzi rozstanie z tym światem, a dalszy ciąg będzie już w chwili Jego przyjścia w dzień ostateczny. Czyli każdy z osobna ma swoją chwilię ostatnią, ale dzień ostatni, czyli ostateczny będzie wspólny dla wszystkich pod rządami Pana Jezusa, Syna Człowieczengo. Istotne jest to pytanie: Czy chcę być wtedy wzięty, czy też zostawiony? Słowo wzięty, wzięta, zostawiony, zostawiona, jest tylko częścią tej tajemnicy. Pytamy więc gdzie, dokąd mam być wzięty, wzięta. Jeśli byłbym zostawiony, zostawiona, to co będzie wtedy ze mną? Szczęście jest we wzięciu, czy w zostawieniu? Wracamy do sprawy relacji z tym, który obiecał przyjść. Przyjdę i zabiorę was do siebie, abyście i wy tam byli, gdzie ja jestem. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Idę przygotowań wam miejsce. Tak więc rozjaśnia się dla nas ta tajemnica. Chcemy być wzięci, a nie zostawieni. Chcemy być w niebo wzięci, jak Maryja. Przyoblekajmy się więc przez wiarę, nadzieję i miłość w taką postawę czuwania i łączenia się z Bogiem, abyśmy byli godni wniebowzięcia. I tego też wzięcia do nieba upraszajmy dla naszych bliźnich, gdy nadejdzie chwila spełnienia się Bożego Słowa aż do ostatniej kreski, co do joty. Jak to Bóg nasz przewidział, przepowiedział i obiecał. Dziś rozpoczynamy nowy rok liturgiczny tutaj w kaplicy Jana Pawła II, błogosławionego. Czynimy to po dniu święta, Apostoła Andrzeja. Jest on patronem naszej Archidiecezji. Kaplica szpitalna, gdzie będziemy się od przyszłej niedzieli gromadzili na świętowanie Dnia Pańskiego, czyli Niedzieli, będzie naszym świętym miejscem, dla Eucharystii i Pojednania, św. Spowiedzi. W uroczystość Wszystkich Swiętych tam po raz pierwszy zabrzmiały pieśni polskie religijne, i Słowo Boże wraz z Liturgią Ofiary Nowego Przymierza objawiły się wtedy po raz pierwszy po polsku. Odtąd świadomość prawdy o naszym przemijaniu, zgodnie ze Słowem Bożym tutaj usłyszanym, tam w bliskości wielu chorych czy umierających będzie nam się stawała bliższa z niedzieli na niedzielę. Niech wtedy też słowo Adwent, czyli oczekiwanie na przyjście Pana, staje się dla nas słowem coraz bardziej zrozumiałym, abyśmy rozumieli każdą chwilę obecną, jako czas zbawienia i czas łaski. Zyczę radosnego Adwentu i jak najlepszego przygostowania do wieczności.

24.11.2013

Zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boże. Tym obrazem zaś jest Chrystus, jako Człowiek. Wszystko przez niego i dla niego zostało stworzone : Jako Bóg wraz z Ojcem i Ducha Swiętym jest Stworzycielem wszystkiego, a jako Człowiek jest Odkupicielem i Rajem dla ludzkości. Kościół jest Jego Ciałem a On jest Głową Kościoła świętego. W Nim zamieszkała Pełnia Bóstwa. Obraz ciała i głowy nosimy w sobie od początku istnienia. Gdy się rodziliśmy na ten świat to głowa nasza była pierwszym elementem, który przyszedł na światło dnia. Początkiem, pierworodnym spośród umarłych jest Chrystus nasza Głowa, nasz Król i nasz Raj, czyli Królestwo Boże. On zyskał to pierwszeństwo przez swój chrzest, mękę, swoją śmierć i zmartwychwstanie trzeciego dnia, jak oznajmia Pismo. On też był Pierworodnym wobec wszelkiego stworzenia, czyli wszystko co zostało stworzone w świecie niewidzialnym dla nas i tym, który jest widzialny oczami naszego ciała, wszystkie istoty i władze i moce, przez niego i dla niego zostały stworzone, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Chóry Anielskie i byty ziemskie w Nim osiągnąć mogą pokój i radość, życie i szczęście, a poza nim jest tylko ciemniość i władza ciemności, niewola grzechu i potępienie namiętności. Jakie to mamy szczęście, że mimo naszych grzechów i słabości ulitował się Bóg w Trójcy Swiętej Jedyny i dał nam w Swoim Jedynym Synu umiłowanym dostęp do Odkupienia i przebaczenia grzechów. Bóg sam łaską swojego miłosierdzia przenosi nas do Królestwa przez Krew Jego Krzyża, na którym on za nasze nieprawości wycierpiał okrutne męki. Ewangelia jest obrazem naszego życia i powołania. Dziś św. Łukasz maluje przed nami scenę historyczną na Golgocie. Dwóch złoczyńców towarzyszy Jezusowi na drodze Jego męki. Męka jednego z nich przybliża go do Jezusa, a podobna męka drugiego zdaje się go od Jezusa oddalać. Jeden pozwala łasce Boże w nim działać, a drugi zdaje się tą łaską Bożą gardzić razem z tymi, którzy pod krzyżem wypowiadają swoje bluźnierstwa. Dołącza się do nich w swoim utrapieniu: Wybaw siebie i nas. Zostaje upomniany przez tego, który wierzy, że Jezus cierpi niewinnie. Modli się, aby Jezus dał mu udział w swoim królestwie. Prosi nawet o wiele mniej, o wspomnienie. Ale Pan Jezus jest bardzo chojny i miłosierny. Jego obietnica jest zadziwiająco piękna. Zaprawdę powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju. Nasze rozumienie słowa raj jest ograniczone, ale tu chodzi o tajemnicę nieba. W dzisiejsze święto Chrystusa Króla, trzeba nam naśladować tego, który prosił o niewiele, a otrzymał wszystko, który upominał drugiego i wyznawał niewinność Pana Jezusa. Mimo, że cierpiał mękę, pozostawał pod wpływem łaski Bożej i pozwolił jej się ogarnąć. Trzeba nam dzisiaj na nowo zapragnąć poznać i pokochać naszego Króla i Pana, Jezusa Zbawiciela. Zanurzyć się w blasku jego Tajemnicy Zbawienia, która zajśniała w dzień Jego chwalebnego Zmartwychwstania. Jego Wniebowstąpienie i objęcie Królowania nad Wszechświatem, niech nas napełni nadzieją naszego z Nim przebywania w światłości. Drodzy Bracia i Siostry, bądźmy dla innych świadkami Ewangelii i Krzyża Pańskiego. Bądźmy żywymi członkami Jego Ciała, którym jest Kościół. Niech wszystko czym się radujemy na tej ziemi, zbliża nas do Raju.

17.11.2013


Ale włos z głowy wam nie zginie. Czy można mocniej zachęcić do odwagi niż taką dając obietnicę? Jakże krucha to rzecz jeden czy sto, czy tysiąc włosów wyrastających spod naszej skóry. Mówiąc, że włos z głowy nam nie zginie Pan Jezus wystawił też na próbę naszą wiarę. Czy wierzymy w te jego słowa? Jakże uwierzymy w pozostałe zdania i prawdy wyrażone w Ewangelii? Pytanie jest o to, czy Jemu wierzymy bardziej jeszcze niż to, że wierzymy w Niego. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość w razie potrzeby i konfrontacji z prześladowcami. Tak Pan Jezus nie ukrywa, że będą nas prześladować nawet ludzie spokrewnieni, albo i też nawet przyjaciele, z powodu Jego imienia, czyli z powodu naszej wiary w Pana Jezusa. Czy tak może się dziać także pośród nas tu obecnych, w naszych czasach, w naszym środowisku. Oczywiście. Uczniowie w Ewangelii zapytali o czas, i o znak, gdy się to dziać zacznie. Pan Jezus zwraca uwagę na co innego. Nie dajcie się zwieść. Nie trwóżcie się. Nie obmyślajcie naprzód swojej obrony. Wszystko będzie wam dane, jeśli postaracie się o wierność i wytrwałość w wierze, nadziei i miłości. Nawet do nieprzyjaciół miejcie miłość. Gdy podniosą na was ręce i będą was prześladować. Jak się na taką ewentualność przygotować? Wierząc w Jezusa i wierząc Jezusowi, żyjącemu w naszym Kościele, w Słowie Bożym i Bożych Sakramentach. Sposobność składania świadectwa jest już teraz, nie czekajmy na chwile trudniejsze, aby to czynić. Cwiczmy się już teraz w opowiadaniu i w modlitwie o wiarę, aby Pan ją pomnożył w nas i wokół nas. Niech nam bliskie będzie słowo skierowane przez św. Pawła do Tesaloniczan. Naśladujcie nas, pisze on. Daliśmy wam przykład z Barnabą, Tytusem i Tymoteuszem, kiedyśmy byli u was. Nie tylko, że głosiliśmy Ewangelię, ale zarabialiśmy pracą na nasze życie, aby nie być dla was ciężarem. Jest w tym liście upomnienie dla tych, którzy nie chcą pracować, a zajmują się rzeczami niepotrzebnymi. Postępują wbrew nauce Bożej. Lapidarne hasło: Kto nie chce pracować, niech też spróbuje nic nie jeść, mówi samo za siebie, że tak się nie da. Trzeba pracować, aby żyć, bo z pracy rąk swoich będziesz pożywał mówi słowo Boże. Ale owoc pracy rąk ludzkich to także dzieła takie jak np. Swiątynia Jerozolimska. Nie którzy mówili Panie Jezu popatrz jakie piękne dzieło. Przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami jest ta Swiątynia. A Pan zapowiada jej zburzenie. Nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony. Nasze życie także dozna kompletnego zniszczenia, według wyroku: Ze prochem jesteś i w proch się obrócisz. Ale oto Pan Jezus dodaje: Włos z głowy wam nie zginie. Będzie odnowienie życia, będzie nowe niebo i nowa ziemia, będzie człowiek zmartwychwastały, kiedy piękno natury ludzkiej zostanie przywrócone. Jesteśmy więc uspokojeni przez tę naukę Pana Jezusa. Jesteśmy wezwani do jej głoszenia wszystkim wokoło, dopóki żyjemy na tej ziemi starej i pod starzejącym się niebem. Dzieła ludzkie przemijają a dzieła Boże trwają. Bo Słowo Boże się nie starzeje i nie przemija. Bóg się nie starzeje, jest zawsze taki sam, wczoraj i dziś i aż na wieki. Bądźmy więc spokojni i chwalmy Pana Boga, jak najlepiej umiemy. Przez naszą wytrwałość ocalimy w sobie wszystko to, co pozwoliliśmy Bogu w nas i dla nas uczynić. Pamiętajmy, że łaska Boża jest do zbawienia koniecznie potrzebna. Dbajmy o łaskę uświęcającą w naszej duszy.

10.11.2013

Jakże piękne jest to pozdrowienie Pawła Apostoła skierowane do Tesaloniczan. Każde zdanie, każde słowo jakże jest serdeczne i uroczyste. Autor odwołuje się do Pana naszego Jezusa Chrystusa ale zaraz dodaje: I Bóg, Ojciec nasz, który nas umiłował i udzielił przez łaskę niekończącego się pocieszenia i dobrej nadziei. Tematem słowa Bożego jest dziś właśnie ta nadzieja, płynąca ku nam z miłości Bożej i cierpliwości Chrystusowej. Przedmiotem tej nadziei jest życie wieczne. Celem Słowa Pańskiego jest rozszerzanie i rozsławianie wiary, nadziei i miłości, abyśmy zostali utwierdzeni we wszelkim dobrym czynie i dobrej mowie. Początek tego utwierdzenia jest w tym, że Słowo Boże dotyka naszych serc i pociesza te nasze serca, jeśli mają one wiarę. Ludzie przewrotni i źli wiary nie mają i to jest wielki ich i nasz dramat. Nie wszyscy mają wiarę. Ewangelia mówi że Saduceusze twierdzą, że nie ma zmartwychwstania. Nie mają tej wiary i dorabiają swoją naukę do swego błędnego mniemania, jak to słyszymy dziś razem z Panem Jezusem ich wątpliwości na ten temat. Wydaje im się, że znają Mojżesza i na nim opierają swoje poglądy, a Pan Jezus im cytuje Pismo święte i kontruje ich poglądy na temat zmartwychwstania w jakże pięknym i mocnym wydaniu nauki o Dzieciach Bożych, równych aniołom, będących ostatecznie uczestnikami zmartwychwstania. Pod warunkiem, mówi Pan Jezus, że zostaną uznani za godnych udziału w świecie przyszłym. Wydarzenie z krzakiem ognistym, który się palił na pustyni, ale któremu ogień nie czynił żadnej szkody, i trwało to tak długo, że Mojżesz się zdziwił tym znakiem, a kiedy podszedł Bliżej, usłyszał głos Boga: Nie zbliżaj się zanim nie zdejmiesz swoich sandałów, bo ziemia jest tutaj całkiem święta. Gest zdjęcia sandałów to pokora, bez której nie można podobać się Bogu. Wiara jest łaską daną tylko pokornym. Mojżesz przez pokorę stał się dziedzicem wiary Abrahama, Izaaja i Jakuba. Wiara ożywia, w wierze jest nadzieja życia wiecznego z Bogiem żywym i prawdziwym. Poza tym Bogiem, który się objawił w Biblii, nie ma innego Boga. I tylko żywi chwałę oddają Bogu żywemu i prawdziwemu. Umarli, czyli ludzie niewierzący w tego Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba, nie mogą być uzani za godnych udziału w świecie przyszłym. Tak więc pozdrowienie Apostoła Pawła można streścić w tym zdaniu: Starajcie się za łaską Bożą stawać się godnymi życia w świecie przyszłym. Starajcie się podobać Bogu a nie ludziom i to jeszcze takim, którzy wiary nie mają. Wierny jest Pan, który wtedy umocni was i ustrzeże od złego. Prośmy, aby byli ustrzeżeni i wybawieni od ludzi przewrotnych i złych, módlmy się za tych słabych, którzy im ulegli i wierzą bardziej swoim wątpliwościom niż nauce Ewangelii i Kościoła Chrystusowego. Trzeba nam wiedzieć, że Arcykapłani i kapłani odpowiedzialni za Swiątynię w Jerozolimie za czasów Jezusa i jego zbawczej misji, należeli do stronnictwa Sduceuszów, którzy twierdzili, że nie ma zmartwychwstania. Nie zrozumieli więc słów Pana Jezusa, który im powiedział: Zburzcie tę Swiątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo. Pomyśleli, że chodzi o bodowlę z kamienia, którą Herod budował przez czterdzieści przeszło lat. A Pan Jezus miał na myśli swoje Ciało, które przyjął z Maryi Dziewicy, za sprawą Ducha Swiętego. Nawet sami uczniowie Pana Jezusa, dopiero gdy zmartwychwstał przypomnieli sobie te Słowa i uwierzyli, jak o tym napisał św. Jan Ewangelista.

3.11.2013

Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. Co my wiemy o Jerychu, siostry i bracia. Było to pierwsze miasto w ziemi Kanaanu, które zdobyli Hebrajczycy po wyjściu z niewoli Egipskiej po 40 letniej wędrówce przez pustynię półwyspu Synajskiego. A jak je zdobyli? Przez wiarę połączoną z modlitwą w towarzystwie Arki Przymierza. Dlaczego nazywamy Maryję, Matkę Pana Jezusa, Arką Przymierza? Dlaczego Kościół zaleca wiernym chrześcijanom modlitwę różańcową. Mieliśmy w ubiegłym miesiącu Akt Papieża Franciszka i Kościoła, zawierzenia się Jej Niepokalanemu Sercu 13 października, w rocznicę ostatniego z Objawień Fatimskich. Jerycho runęło po odbyciu Procesji z Arką Przymierza przez sześć kolejnych dni, jedno okrążenie miasta. W dniu siódmym trzy okrążenia. Gdy trzecie z nich dobiegało końca runęły mury miasta, poprzez wielkie trzęsienie ziemi, i Hebrajczycy stali się zdobywcami w imię Boga Jahwe bardzo uzbrojonej twierdzy Jerychońskiej. Takim też był Zacheusz, człowiek bardzo bogaty, zwierzchnik celników. Był twierdzą obwarowaną różnymi grzechami, a przede wszystkim chciwością dóbr materialnych. Na naszych oczach twierdza Jerychońska, dusza Zacheusza doznaje wstrząsu zbawiennego, gdy w pobliżu pojawił się Chrystus ze swoją zbawienną łaską. Albowiem jako Syn Człowieczy, Boży Syn Wcielony w naturę ludzką, przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło. I dziś zbawienie – według Ewangelii – stało się udziałem tego domu, z potomstwa Abrahamowego. Jerycho sięga czasów Abrahama. Miasto jedno z najstarszych w historii. Oto dlaczego jest ono symbolem tego przejścia z grzechu do łaski, od obrony wartości doczesnych do umiłowania i obrony darów Bożego miłosierdzia. W Arce Przymierza wtedy gdy zdobywali to miasto Hebrajczycy były tablice kamienne z Góry Synaj w wypisanym przez Boga Dekalogiem, różdżka Aarona, która cudownie zakwitła, na potwierdzenie ustanowionego przez Boga Kapłaństwa w rodzie Lewitów, oraz naczynie z porcją zachowanej Manny, na pamiątkę, że Bóg żywił swój Lud wybrany cudownie zsyłanym z nieba coś w rodzaju słodkiego chleba. Maryja, Matka Miłosierdzia jest w Nowym Przymierzu nazwana Arką Przymierza, a także Różdżką Aarona. Nosicielką Bożej Manny z Nieba, dodajmy myśląc o Eucharystii, a także doskonałą wykonawczynią Przepisów Bożego Dekalogu. Jaśnieje Ona wobec miasta Nowego, zbudowanego na ruinach Jerycha czyli ludzkości z potomstwa Adama i Ewy, jako córka wiary Abrahama, która złożyła Ofiarę ze swego Syna, Jezusa Chrystusa, którą zapowiedział Bóg żądając od Abrahama, aby syna swego Izaaka, którego cudownie otrzymał przez łono swej małżonki niepłodnej Sary, aby złożył go w ofierze całopalnej na wzgórzu Moria. Ujrzawszy jego wiarę, oszczędził mu bycia ojcem synobójcą, a pozwolił mu zabić baranka zaplątanego w zaroślach. Ten Baranek zapowiada Ciało Jezusa, tak jak Izaak, zapowiada Jego Bóstwo.Maryja córka według ciała i ducha Abrahama, Matka Boga-Człowieka w Jednej Osobie Syna Ojca Przedwiecznego, uprosiła Zacheuszowi tę łaskę miłosierdzia, którą od tamtego czasu uprasza razem ze świętymi wszystkim ludziom. Sw. Paweł czyni to z Nią i ze swymi Braćmi w wierze: Modlimy się zawsze za was, aby Bóg uczynił was godnymi swego wezwania, aby z mocą udoskonalił w was wszelkie pragnienie dobra oraz czyn pochodzący z wiary. Opierający się tej łasce Bożej świat runie gdy przyjdzie Dzień Pański, czyli Ostateczny. W Jerychu historycznym ocalała niewiasta Rahab ze swoim domem, ponieważ przyjęła przedtem zwiadowców Hebrajskich. Zwiadowcy Chrystusa przyjęci na tej ziemi, będą przyjmować do nieba tych którzy im uwierzyli gdy głosili Ewangelię Jezusa.

1.11.2013

Znajdujemy się na terenie szpitala. W tej kaplicy św. Andrzeja jest miejsce na ofiarę Mszy św. I w szpitalu jest miejce na ofiarowanie swego cierpienia z Chrystusem za zbawienie świata. Może dane nam było już skorzystać gdzieś z obsługi szpitalnej, powróćmy myślą do tamtych chwil. Podziękujmy, że mogliśmy potem wyzdrowieć, i wrócić do naszych domów. Prośmy przy tej okazji, za tych którzy teraz przebywają w tym szpitalu św. Andrzeja, czy w innych szpitalach na całym świecie. Przejście przez szpital jest zawsze bulwersujące. Ale też wielu odnalazło Boga poprzez takie właśnie doświadczenie. Papież Franciszek powiedział niedawno, że Kościół powinien być podobny do szpitala. Leczenie ran duszy, też wymaga opieki i troski. Kościół troszczy się z Chrystusem i Jego Matką o cały świat, o każdego człowieka, o jego zbawienie i życie wieczne. Niech to nasze zmienione na czas tego swięta miejsce Mszy świętej, pozwoli nam uświadomić sobie jak bardzo winniśmy być Panu Bogu wdzięczni za to, że daje nam poznać swoje miłosierdzie.Czy jest coś w Słowie Bożym dzisiaj co by nas zbulwersowało? A powinno być coś nawet w każdym z czytań, i pierwszym, i drugim i trzecim, czyli Ewangelii, zwłaszcza w Ewangelii. Na przykład z Apokalipsy ten fakt, że trzeba mieć na czole opieczętowanie od anioła, aby należeć do tych, którzy ocaleją. Czy jesteśmy już opieczętowani, czy też na takie opieczętowanie oczekujemy. W drugim czytaniu np. Że jesteśmy nazwani dziećmi Bożymi i rzeczywiście nimi jesteśmy. Czy to nie bulwersuje naszych wyobrażeń, czy tak to odczuwamy, jak umiłowany uczeń, autor i Apokalipsy i tego właśnie Listu napisał? Ewangelia zaś cała jest bulwersująca, czy nie? Dlaczego te osiem błogosławieństw, które wyszły z ust Pana Jezusa są bulwersujące? Zacznijmy od słowa bulwersować, czyli stawiać sprawy całkiem inaczej niż to się nam narzuca, skażonej naturze. Czterech aniołów miało wyrządzić wielkie szkody w naturze na ziemi i na morzu. Ale otrzymują nakaz, aby tego nie czynili aż opieczętowani będą na czołach sługi Boga naszego. Dla człowieka naturalnie bulwersujące są zmiany w przyrodzie, takie jak kataklizmy i katastrofy. A tutaj opieczętowanie jest podane jak ważniejsze, czyli bardziej bulwersujące. Swiat nas dzieci Bożych, jako opieczętowanych nie zna, ponieważ nie zna Boga. Każdy kto zaś pokłada w Bogu nadzieję uświęca się, podobnie jak On jest Swięty. Takie postawienie sprawy jest zupełnie odwrotne do tego, co jest w naszym laickim świecie przyjmowane jako najważniejsze. Stąd czytanie jest tak bulwersujące, czyli stwiające świat w zakłopotaniu. Powszechnie sprawa Boga jest jakby pełna wątpliwości, a my głosimy, że wnet Go ujrzymy jakim jest i że będziemy do Niego podobni. W Ewangelii na każdym kroku, słowo po słowie, zdanie po zdaniu wszystko jest bulwersujące. W cywilnym świecie słowo rewolucja, oznacza zbulwersowanie porządku w sposób czy to krwawy, czy bezkrwawy, ale zawsze jest to coś związanego ze strachem, niepokojem, smutkiem. Zaś tutaj jak słyszymy jest całkiem odwrotnie. Nieustanne wezwanie do radości. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie. Jeśli takie słowa Pana Jezusa nas nie bulwersują i nie mobilizują do ufności, to już wszysztkie inne słowa nie będą dla nas zauważalne. Staniemy się głusi na Ewangelię i będziemy nie zauroczeni nauką Boga, nasze życie będzie zbyt przeciętne, aby pragnąć i łaknąć sprawiedliwości, aby czynić pokój wokół nas, a w naszych sercach pragnąć naśladować ubóstwo Chrystusa, Maryi, Józefa i wszystkich Swiętych. Bez łaski Bożej nie będziemy walczyć o czystość naszych serc, ani łagodność i cichość naszych dusz, jeśli nie zbulwersuje nas Duch Swięty, mocą swoich darów. Nie będziemy gotowi znosić prześladowania z powodu imienia Jezusa, ani gotowi świadczyć o Nim za każdą cenę. Zyjemy w czasach ostatecznych, kiedy wypełniają się i wypełnią do końca proroctwa, aż wielkie tłumy, których nikt nie będzie mógł policzyć z każdego narodu, rasy, ludu i języka, ukażą się przez tronem Boga i Baranka, po opłukaniu swoich szat w tajemnicy przelanej Krwi na krzyżu przez baranka, uobecniającej się w każdej godnie sprawowanej Mszy świętej. Z tego miejsca weźmy słowa Pana Jezusa: Byłem chory a przyszliście do Mnie. Przyszliśmy dzisiaj nie tylko do tej kaplicy, ale i do całego szpitala, do wszystkich chorych, aby się z nimi i za nich modlić. Gdy jutro będziemy modlić się za zmarłych w dniu zadusznym w kaplicy Jana Pawła II, jutro o godz. 10.30 dołączymy też zmarłych z tego szpitala w 2013 roku.

27.10.2013

Paweł Apostoł spodziewa się otrzymać wieniec sprawiedliwości z rąk Sprawiedliwego Sędziego, którym jest Pan Bóg. Pożegnalne słowa, które kieruje do Tymoteusza na zakończenie Drugiego i ostatniego Listu do duchowego dziecka swego, jak go nazywa, są pełne osobistego wyznania, na kilka dni, może godzin przed męczeńską śmiercią. Najdroższy, krew moja już ma być wylana na ofiarę, chwila mojej rozłąki nadeszła. Pośpiesz się przybyć do mnie szybko. Chce się jewszcze z nim zobaczyć i pożegnać na tej ziemi, żeby się dopełniło głoszenie Ewangelii i żeby wszystkie narody je posłyszały, przyczynkiem do tego jest także ten właśnie ostatni List w jego życiu. A wszystkich Listów, które dostały się do Kanonu Pisma świętego jest aż czternaście. Rekordowa ilość, gdy się zważy, że w całym Pismie Nowego Testamentu jest 27 ksiąg. Listy więc Pawła stanowią większość. I my je tutaj zaczęliśmy czytać po polsku od września tego roku. Przez poprzednie trzy lata, były one czytane po franc. Wróćmy jednak do tych słów z Listu, wieniec sprawiedliwości i rozważmy co one znaczą, w kontekście całej porcji Bożego Słowa dziś nam udzielonego także w Ewangeli i w Psalmie. Zawsze byli tacy na świecie, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili. Wieniec sprawiedliwości, według św. Pawła daje Pan Bóg, także potwierdza to Pan Jezus w swojej przypowieści. Odszedł do domu usprawiedliwiony celnik, który modlił się: Boże, miej litość dla mnie grzesznika, a nie faryzeusz, który wierzył w swoją własną spra-wiedliwość i dziękował Bogu, że nie jest taki, jak inni ludzie. Ufać sobie, a nie Bogu, to jest pierwszy stopień do niewiary w Boga, takiego jakim On jest i jakim się objawił w Piśmie świętym. Takim się objawił w historii zbawienia, a potem powstawały święte Księgi, które o tym nauczały. Królestwo Boże stoi otworem dla tych, którzy zaufali Bogu i wystąpili w dobrych zawodach, bieg ukończyli i ustrzegli prawdziwą wiarę, wytrwali w niej aż do końca swojej ziemskiej pielgrzymki. Otrzymają wieniec zwycięstwa, zwany wieńcem sprawiedliwości przez świętego Pawła. Pan Jezus był w konflikcie z faryzeuszami i uczonymi w Prawie, oraz z kapłanami i arcykapłanami Starego Przymierza właśnie w sprawie Sprawiedliwości.On ją przyszedł wypełnić na Sobie samym, i podarować tym, którzy w Niego wierzą i Jemu Faryzeusze zaś i uczeni w Piśmie uważali, że spełniając zewnętrznie ceremonialne przepisy Prawa, potrafią zdobywać sami przed Bogiem a nie czekać na jakąś łaskę z Jego strony, zdobywać tytuł człowieka sprawiedliwego. Jestem sprawiedliwy i sam sobie to zdobyłem, poszcząc, dając dziesięcinę, zachowując szabat, unikając zetkniecię się z wieprzowiną, czy jakim trędowatym, albo cudzoziemcem itd. Nie zauważali, że za tymi myślami o własnej doskonałości przed Bogiem kryje się wstrętna pycha, zarozumiałość, wzgarda wobec innych, i bałwochwalstwo samego swojego egoizmu. Należna Bogu chwała zwyczajnie kradziona jeszcze w jego obecności w samej świątyni. Pan Bóg zaś jest blisko ludzi skruszonych w sercu, ocala upadłych na duchu, słyszy wołających o pomoc i ratuje ich od wszelkiej udręki. Najwidoczniej te słowa Psalmu nie były znane, albo zapomniane przez dużą część ludzi współczesnych Jezusowi, także i Pisma proroków, którzy nazwyli swych rodaków ludem twardego karku i zatwardziałych serc. Czy dziś jest inaczej? Dlaczego tutaj na Zachdzie zanika Sakrament Pokuty i Spowiedzi świętej? Człowiekowi dzisiaj jest jak wtedy łatwiej się chwalić niżeli czynić pokutę.

20.10.2013

Od lat niemowlęcych znasz Pisma święte, tak między innymi mówi św. Paweł do swojego ucznia, duchowego syna Tymoteusza. Jego matka była Zydówką, a ojciec grekiem. Więc to od matki swojej Tymoteusz od lat niemowlęcych poznawał Pisma święte. Wszelkie Pismo od Boga natchnione jest i pożyteczne. W chwili, gdy Paweł Apostoł pisał te słowa, był napisany tylko Stary Testament. Nowy powstanie później. Już są napisane niektóre listy właśnie Pawła, Piotra, Jakuba, czy Judy, ale Kościół jeszcze nie ustanowił, że to będzie właśnie częścią Nowego Testamentu

Miejscami krążą opisy działalności Pana Jezusa i jego mowy zebrane w jakąś mniejszą lub większą formę, ale to dopiero po śmierci ostatniego z Apostołów, św. Jana Kościół przystąpi pod natchnieniem Bożym do tworzenia na Piśmie wspólnego wyznania wiary i nie wszystko będzie przyjęte do Zbioru Ksiąg świętych. Wiele pozostanie poza, i będzie miało nazwę Apokryfy. Zyjąc w świecie mediów pisanych, zwłaszcza od czasów Gutenberga, kiedy wymyślony został druk, nie zdajemy sobie sprawy, na jakiej podstawie w pierwszych wiekach chrześcijaństwa głoszone było Słowo Boże. Była to podstawa tradycji mówionej. Pisana tradycja przyjdzie później. Ale od początku była też i tradycja pisana Starego Testamentu. Od lat niemowlęcych znasz Pisma święte, Tymoteuszu, bo ci matka twoja czytała te Pisma, abyś był człowiekiem Bożym, przysposobionym do każdego dobrego czynu. Pisma święte mogą i nas nauczyć mądrości wiodącej ku zbawieniu przez wiarę w Chrystusie Jezusie. Wiara na ziemi zanika, kiedy ludzie nie czytają Pisma świętego, kiedy od lat niemowlęcych nie uczą dzieci poznania tego, co mówi Pan Bóg. Boga się nie boję i z ludźmi się nie liczę, tak mówi niesprawiedliwy sędzia w przypowieści Jezusa. Takich ludzi przybywa, bo ludzie coraz mniej słuchają Słowa Bożego, a coraz więcej opierają się na ludzkich tylko wyobrażeniach. Powinniśmy zatem nieustannie się modlić i nigdy nie ustawać, aby to zmienić. Kiedy Paweł mówi: Zaklinam cię wobec Boga i Chrystusa, głoś naukę, nastawaj w porę i nie w porę, z całą cierpliwością nauczaj, podnoś na duchu, gdy trzeba wykaż błąd, to opiera swoją zachętę o Chrystusowe pojawienie się w przeszłości i w przyszłości, kiedy będzie sądził żywych i umarłych. Pan Jezus sam w Ewangelii stawia to pytanie: Czy jednak znajdzie On wiarę na ziemi, kiedy przyjdzie w chwale? Musimy więc należeć do tych, co dniem i nocą wołają do Boga, aby wziął w obronę Kościół, aby bronił wierzących w Chrystusa przed utratą wiary, nadziei i miłości, w świecie który staje się obojętny na te rzeczy i sprawy, sięgające świata nadprzyrodzonego, duchowego, wiecznego. Trwaj w tym, czego się nauczyłeś i co ci zawierzono, najdroższy, bo wiesz od kogo się nauczyłeś. Każdy z nas powinien te słowa św. Pawła odczytać i odnieść do siebie. I zachętę płynącą z przykładu wytrwałości tej wdowy o której mówi Pan Jezus w Ewangelii. Trzeba nam bez końca przychodzić przed Boże Oblicze i szukać pomocy dla nas i dla całego świata. Według Koronki do Bożego Miłosierdzia. W przyszłe Swięto Miłosierdzia ustanowione przez Jana Pawła II, będziemy się cieszyć z jego kanonizacji. Jak wiele możemy się nauczyć od niego, tego wszystkiego co się wiąże z wiernością Bogu, aż do ostatniej chwili życia, tak bardzo upracowanego, doświadczonego cierpieniem, ale wytrwale zanurzonego w modlitwie, w wierze. Po roku wiary, rok miłosierdzia. Oby taki był owoc zbliżającej się kanonizacji. Niech Pismo święte będzie nam wszystkim drogowskazem.

13.10.2013

Otrzymali rozkaz od Pana Jezusa: Idźcie pokażcie się kapłanom. A było to na pograniczu Samarii z Galileą. A więc kawał drogi do Jerozolimy do której zmierzał również Pan Jezus. Dlaczego więc Pan Jezus wyraził dzisiaj swoje niezadowolenie, że tylko jeden z nich, gdy zauważył, że jest uzdrowiony, wrócił, a pozostałych dziewięciu szli w tym czasie dalej, aby wykonać jego rozkaz pokazania się kapłanom w Jerozolimie? Samarytanin byłby raczej niechętnie szedł do kapłanów żydowskich w Jerozolimie, którzy pogardzali Samarytanami. W swojej złości na Pana Jezusa, ubliżali Mu również, że jest Samarytaninem i nie zachowuje Prawa. Pan Jezus odesłał trędowatych do kapłanów zgodnie z Prawem Mojżeszowym, a więc trędowaci oczyszczeni w drodze, mieli obowiązek wykonać nie tylko polecenie Prawa, ale także i Jezusa, więc dlaczego Pan Jezus dziś w Ewangeli ma do nich pretensje? Zaś jest raczej zadowolony, że ten Smarytanin, nie wykonał jak na razie, ani polecenia Prawa, ani polecenia Pana Jezusa, ale wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. Odpowiedzi trzeba nam szukać w słowach Pana Jezusa, że ten cudzoziemiec oddał chwałę Bogu, wracając. Ponieważ uwierzył, że Pan Jezus jest Bogiem. Stał się wyznawcą Jezusa, jako Boga. Czyli, że wszystko w religii ma być skierowane na Boga, którym jest Pan Jezus. Gdy się przychodzi do Jezusa, to zostaje osiągnięty cel religii. W Jezusie Chrystusie, potomku Dawida według ciała, jest Bóg weług Ducha. Stąd te słowa Pawła są tak ważne: Pamiętaj na Jezusa Chrystusa. Zbawienia dostąpić możemy tylko w Jezusie Chrystusie razem z wieczną chwałą. Z Nim mamy królować, bylebyśmy dochowali Mu wierności w życiu doczesnym. Pamiętaj na Jezusa Chrystusa. Wiemy, że w Dekalogu słowo pamiętaj zostało połączone z dniem świętym, z szabatem. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił. Od Nowego Testamentu, to Pan Jezus zmartwychwstały jest tym Dniem Swiętym. A więc nie coś, nawet tak tajemniczego jak czas, ale ktoś tak wielki i tajemniczy, jak Pan Jezus. Trzeba i nam powracać do Niego chwaląc Boga donośnym głosem, upadać na kolana, czy na twarz, wielbić Go i dziękować Mu za odkupienie i nadzieję życia nieśmiertelnego w królestwie Bożym. Wierzyć w Ewangelię o Jezusie Chrystusie, wyznawać Go i głosić ją. Bo jeśli się będziemy Go zapierali, to i On się nas zaprze. Nie odmawiajmy Mu nigdy bracia i siostry naszej czci i wierności. Jego wierność w miłości do Ojca i do nas poszła aż do głębokości krzyżowej śmierci. Aby przez swoje zmartwychwstanie pokonać wszelką niewiarę i moc nieprawości naszych, naszych niewdzięczności, a jakże wiele jest je w nas i wokół nas. Nie umiemy być wdzięczni. Ten Smarytanin, ten cudzoziemieć dany nam dziś został jako przykład, że i my możemy okazywać Panu Jezusowi wdzięczność i miłość. Jeśli i dla nas religia będzie oznaczała relację z Bogiem, i jesli wierzyć będziemy szczerze, że Pan Jezus Nim jest naprawdę, że jest Bogiem, wraz z Ojcem w jedności Ducha Swiętego. Ważne jest Prawo Boże, ważne są usłyszane Boże natchnienia, idź tam, zrób to, pokaż się kapłanowi, ale nigdy nie opuszczaj w swoim sercu Pana Boga. Zawsze biegnij na spotkanie Pana Jezusa w Ewangelii i w Skramentach. To współumieranie z Chrystusem do którego wzywa św. Paweł Tymoteusza, aż do znoszenia więzów jak złoczyńca dla Słowa Bożego, ma się dokonywać i w nas przez wiarę, nadzieję i miłość. Znoszę wszystko, pisze on, przez wzgląd na Jezusa i na wybranych przez niego do zbawienia. Taki niech będzie i nasz szlachetny cel walki o Naukę zasługującą na wiarę. I trwanie w cierpliwości, aż do dnia, gdy się wypełnią obietnice, kiedy Jezus, nasz Mistrz ulituje się nad nami, aby dać nam udział w swojej chwale.Dajmy się Mu oczyścić z naszych grzechów, a jest to jakby choroba trądu duchowego. I składajmy Mu za to nieustanne dziękczynienie, czyli Eucharystyczną ofiarę.

6.10.2013

Prośba Apostołów: Panie, przymnóż nam wiary, jaśnieje szczególnym blaskiem w tym roku nazwanym rokiem wiary, który jeszcze trwa do uroczystości Chrystusa Króla. Celem tego świętowania roku wiary jak i tej prośby Apostołów jest pomnożenie tej Łaski Bożej jaką jest wiara jako charyzmat Boży, czyli dar. Przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w tobie przez włożenie moich rąk, pisze św. Paweł do Tymoteusza. Kończy się to jego wezwanie dzisiaj słowami: Dobrego depozytu strzeż z pomocą Ducha Swiętego, który w nas mieszka. Nazywa go Paweł Duchem mocy i miłości w Jezusie Chrystusie. Oraz trzeźwego myślenia dla udziału w trudach i cierpieniach znoszonych dla Ewangelii. Ewangelii, która każe nam wykonać wszystko, co powinniśmy wykonać, jako słudzy nieużyteczni. Być może nie rozumiemy tych słów Pana Jezusa o naszej nieużyteczności, mimo że staraliśmy się wykonać wszystko, co nam polecono. Uczymy się trzeźwo myśleć nie inaczej jak szukając odpowiedzi, dlaczego tak Pan Jezus stawia sprawę wiary i służby naszej względem Boga i Jego Ewangelii. Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, to działyby się cuda! Wasza mowa dokonywałaby cudów widzialnych dla oczu ludzkich, takich jak przemieszczenie się morwy drzewa z korzeniami z miejsca suchego i twardego, w miejsce pełne wody, jakim jest morze. Jaką mamy teraz myśl w naszej głowie? To niemożliwe, nieprawda? Czyli Pan Jezus mówi swoje, a my myślimy swoje, bo Go nie rozumiemy. A nie rozumiemy Go, bo Mu nie wierzymy. Czy zdobędziemy się na odwagę, aby Go poprosić: Panie daj nam taką wiarę. Panie przymnóż nam takiej właśnie wiary, o jakiej teraz do nas mówisz? Nie o drzewo bowiem chodzi, ale o nas samych. Tkwimy z korzeniami naszych przyzwyczajeń w miejscu suchym i bezwodnym, a potrzebne jest nam być w morzu Bożych łask i darów, przez mocną wiarę, wytrwałą nadzieję i szczerą miłość. Jak mamy rozpalić na nowo charyzmat Boży otrzymany na chrzcie świętym, w czasie bierzmowynia, ślubów, czy innych sakramentów? A czy już przesluchaliśmy katechezę o Piśmie Swiętym przez dar internetu, gdzie jak już powiedziałem, tam dane mi było coś takiego umieścić. Weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według danej mocy Boga. Czy już podejmę kroki przynależenia do Stowarzyszenia Totus Tuus założonego właśnie w tym konkretnie celu dla nowej ewangelizacji? Zdrowe zasady posłyszane nie przyniosą owocu jeśli nie zostaną z pomocą Ducha Swiętego wprowadzone w czyn w obecności Pana, który wydaje konkretne polecenia jak w tej przypowieści z Ewangelii. Sługa robi to, co mu Pan każe i usługuje Panu tak, jak sobie On życzy. Pan Bóg jest miłością wymagającą. Musi być porządek w kolejnych podejmowanych zajęciach. Najpierw to, co się należy Bogu, a potem to, co nam sprawia pożytek, choćby i jedzenie i picie, czy odpoczynek po trudzie i wysiłku orania czy pasienia trzody. Chciejmy mieć taką wiarę i prośmy, abyśmy ją mieli pomnożoną za każdym razem, kiedy Bogu staramy się przypodobać i Jemu wiernie służyć. W Jezusie Chrystusie, z pomocą Ducha Swiętego, to Bogu Ojcu ostatecznie służymy i od Niego otrzymamy nagrodę w stosownym czasie, którym jest wieczność i nieśmiertelność. Takie jest świadectwo Pana Jezusa i taka jest wiara.

29.9.2013

Bóg stał się człowiekiem w Jezusie Chrystusie, aby człowiek każdy miał tę możliwość stawać się Człowiekiem Bożym. Ty o człowiecze Boży- podążaj za sprawiedliwością, pobożnością, wiarą, miłością, wytrwałością, łagodnością, mówi św. Paweł czy raczej pisze w Liście do Tymoteusza. Jest to sześć cnót podstawowych do zdobycia, a nagrodą ostateczną jest życie wieczne. Walcz w dobrych zawodach i zdobądź życie wieczne do którego zostałeś powołany. Nakazuję ci to w obliczu Boga. Drodzy rodacy, bracia i siostry. Cieszę się, że takie jest dziś drugie czytanie, do którego mamy dostęp po polsku. Mistrzem jest św. Paweł w podawaniu recepty, na to jak mamy stawać się Ludźmi Bożymi, którzy walczą o wiarę w obliczu Boga, który ożywia wszystko i Chrystusa Jezusa, który dał nam przykład, kiedy złożył dobre wyznanie za Poncjusza Piłata, jak zwyciężać mamy. Z Nim i pod jego sztandarem zdobędziemy cel jakim jest życie nieskalane czyli święte, wieczne w Bogu, któremu należna jest cześć wiekuista. Ewangelia Pana Jezusa mówi o tym w sposób obrazowy. Mówi o tym, jak jeden człowiek tego celu nie osiągnął, choć był bogaty na tej ziemi, a drugi, choć był żebrakiem, życie wieczne zdobył. Ten drugi stał się Bożym Człowiekiem. Ten pierwszy zaś okazał się Człowiekiem nie tylko nie Bożym, ale i nieludzkim. Jego człowieczeństwo stało się karykaturą, stoczyło się na dno otchłani, gdzie strasznie cierpi w tym płomieniu. Z daleka od Boga, od aniołów i od Ludzi zbawionych, na próżno usiłuje teraz zaradzić swojej niedoli. Jego prośby skierowane do Abrahama okazują się nieskuteczne, nawet te które dotyczą jego braci jeszcze żyjących na ziemi. Nieszczęśnik prosi, aby Łazarz ukazał się im po swojej śmierci, to może by się przerazili i nawrócili. Odpowiedź Abrahama jest kategoryczna: Choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą, jeśli gardzą słowem Bożym napisanym w Biblii przez Mojżesza i przez Proroków. Wtedy jescze nie było Ewangelii, a teraz należałoby ją dodać, aby dostosować tę przypowieść do naszych czasów. Pogrążony w mękach człowiek jest ostrzeżeniem dla współczesnego świata. Łazarz doznający pociechy w niebie jest dla nas wierzących argumentem, że trzeba walczyć o wiarę i składać dobre wyznanie wobec wielu świadków aż do objawienia się naszego Pana Jezusa Chrystusa. Jako Bóg i Człowiek w jednej Osobie Syna Boga Ojca jest On Władcą jedynym i Królem mającym dla nas nagrodę swego Królestwa, które przeznaczone jest dla Ludzi Bożych. Ten który ubierał się w purpurę i dzień w dzień świetnie się bawił, ślepy był na biedę tego, który leżał okryty wrzodami u bram jego pałacu i żebrał. Ale ten właśnie biedny człowiek ma imię, Łazarz. Człowiek bogaty imienia nie posiada przez Bogiem, i w ustach Jezusa jest anonimowy. Należy do tych o których w innej przypowieści, gdy drzwi zostały zamknięte i rozlega się wołanie: Panie, Panie otwórz nam. Król im odpowie: Zaprawdę powiadam wam, nie znam was. Dajmy się poznać Panu Jezusowi za naszego życia. My Go rozpoznawajmy też w ludziach potrzebujących naszej pomocy, a On nas rozpozna już teraz po imieniu, a w życiu wiecznym zaprosi nas do swego Królestwa w niebie. Zdobądź życie wieczne, walcz o wiarę, podążaj za sprawiedliwością, pobożnością, wiarą, miłością, wytrwałością, łagodnością. Niech te słowa św. Pawła staną się i dla nas wyrocznią na postępowanie w każdym dniu, który jeszcze jest przed nami, aż do tego ostatniegie, kiedy się okaże nasze zwycięstwo.

22.9.2013

Człowiek, Jezus Chrystus jest dziś w drugim czytaniu z I Listu św. Pawła do Tymoteusza bardzo uwyraźniony, jako jedyny pośrednik między Bogiem a ludzkością. Jest tak napisane a jest to Słowo Boże, że wydał On samego siebie na okup za wszystkich jako świadectwo we właściwym czasie. Jak to Słowo Boże mamy rozumieć? O czym konkretnie trzeba nam pomyśleć gdy słowo okup jest tutaj użyte. Kiedy Jezus z Nazaretu dał siebie na okup. Uczynił to przez posługę Jana Chrzciciela, kiedy wszedł do wody Jordanu i przyjął na siebie wszystkie grzechy świata, a także konsekwencji jakie z grzechami się łączą zgodnie z Prawem Bożym. Jeśli grzech to i śmierć. Przez grzech przyszła śmierć na wszystkich ludzi. Stając się okupem za grzechy świata, Jezus – który był bez żadnego grzechu- przyjął śmierć za nasze grzechy, i nie tylko za nasze ale i za grzechy całego świata. Gdy w tym roku po trzech latach gdy drugie czytanie było po francusku, mamy dostęp po polsku do nauczania św. Pawła Apostoła, wykorzystajmy na pogłębienie naszej wiary to co on w imieniu Boga chce nas nauczyć o Chrystusie Jezusie. Jest to bowiem rzecz dobra i miła w oczach Zbawiciela naszego, Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy. Wiecie dobrze, że żadną miarą nie chcę, abyśmy się zatrzymywali tylko na nas samych. Wzywam niesustannie każdego i wszystkich do nowej ewangelizacji. Chciałbym, aby ten sam Duch który ożywiał wtedy św. Pawła, ożywiał i nas wszystkich w naszych czasach jakże uroczystych. Abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne z całą pobożnością i godnością, ale jednocześnie z jak największą gorliwością o zbawienie dusz. Przypowieść Jezusa o odpowiedzialności za zarządzanie dobrem jakie otrzymaliśmy na tej ziemi jest dla naszego umysłu dość trudno zrozumiała. Trzeba się zorientować w porę, że ten rządca posługuje się tylko swoim rozumem i ostatecznie tylko obraca się w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie, należącymi do tego przemijającego świata. Nie sięgają oni i nie będą przyjęci do wiecznych przybytków. Nieuczciwy rządca zdaniem swego pana roztropnie postąpił, ale kto jest tym jego panem? Mamona, czyli pieniądz, a na drugim planie tej historii, przeciwnik zbawienia, czyli szatan i diabeł. Nikt kto nie wierzy w Chrystusa nie może stać się synem światła. Synowie światła to ludzie, którzy według rady Jezusa Chrystusa, starają się, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto ich do wiecznych przybytków. Trzeba więc starać się o wierność w małych, czyli materialnych rzeczach, aby też okazać się wiernymi w rzeczach duchowych, religijnych i nadprzyrodzonych. Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro, kto wam powierzy? Pyta Pan Jezus. Tym prawdziwym dobrem jest właśnie On sam. Już jako człowiek rozdaje nam siebie, poprzez dar swego Sakramentu. Jeśli go w ten sposób rozpoznajemy i karmimy się Nim, to stanie się On naszym dobrem na wieki także jako Bóg prawdziwy i nasz Pan. Słowo okup nabiera w ten sposób nowego sensu, przekraczającego rozumienie do jakiego zdolny jest nasz umysł. Swiat nadprzyrodzony cały jest w Jezusie Chrystusie jako Bogu, wraz z Ojcem w Jedności Ducha Swiętego. Jego człowieczeństwo jest skarbem danym dla nas i dla naszego szczęścia teraz i w wieczności. Prawdziwe dobro kto nam powierzy? Tylko Bóg może to nam uczynić, trzeba nam więc tylko Bogu służyć.

15.9.2013

Radość w niebie z grzesznika, który się nawraca? Przyznajmy, siostry i bracia, drodzy rodacy, że o tej radości w niebie wcale albo niewiele myślimy w codziennym życiu, mimo że Pan Jezus otwarcie i wyraźnie nazywa rzeczy po imieniu. Wolą Boga jest aby ta radość była jako w niebie tak i na ziemi : Bo tylko tak święci się imię Boga Ojca naszego, który jest w niebie, bo tylko tak przychodzi na ziemie Jego Królestwo. Staje dziś przed nami wielki Paweł Apostoł, ze swoim wielkim świadectwem tej radości, jaka zamieszkała w jego duszy kiedy z prześladowcy i bluźniercy, z grzesznego oszczercy Bóg go przemienił na człowieka wierzącego w Chrystusa i przyoblekł go mocą wiary, nadziei i miłości. Dostąpiłem miłosierdzia, powtarza on dwukrotnie wy drugim czytaniu przez łaskę naszego Pana Jezusa Chrystusa nad miarę obfitą, jest ta łaska i przykład dla tych, którzy w Niego wierzyć będą dla życia wiecznego. Oto nauka zasługująca na wiarę, że Chrystus przyszedł na świat zbawić grzeszników, z których ja jestem pierwszy. Wczoraj było święto podwyższenia Krzyża Pańskiego na pamiątkę odnalezienia Krzyża w Jerozolimie w IV wieku, na miejscu Golgoty, przez św. Helenę, matkę cesarza Konstantyna Wielkiego. Jego nawrócenie przyniosło wtedy chrześcijanom wolność wyznawania religi Chrystusowej po trzech wiekach coraz to powracających prześladowań ze strony władców pogańskich ówczesnego Rzymu. Faryzeusze i uczeni w Piśmie prześladowali Pana Jezusa, gdyż zazdrościli Mu posłuchu jaki miał u wszystkich celników i grzeszników, którzy zbliżali się i słuchali Jego pięknych nauk. Czyż można nie nadstawić uszu na ukazane w Ewangelii porównania do Pasterza i trzody owiec. Jedna owca dla tego pasterza ewangelicznego ma taką samą wartość w jego oczach jak dziewięćdziesiąt dziewięć pozostałych, jeśli posiada on sto owiec. Prawdziwa miłość liczy inaczej niż handlowa interesowność. Chodzi przecież wyraźnie o człowieka, o ludzi a nie o zwierzęta. Pan Jezus mówi po prostu o swojej misji w świecie i w historii tego świata. Zależy Mu na każdym człowieku bez wyjątku. Pragnie On, aby jego uczniowie poślubili jego myśli, słowa i czyny. Aby postawa wierzących w Niego była sama w sobie ewangelizująca. Tydzień temu mówiłem, że słowa Ewangelii odnoszą się raczej do męśczyzn, niż do niewiast. Dziś Pan Jezus wyraźnie daje poznać, że chodzi mu o jednych i drugich. Jakaś kobieta zgubiła cenny pieniążek, jeden tylko z dziesięciu, ale szuka z zapalonym światłem, wymiata dom, jej szukanie jest staranne i okazuje się sukcesem. Przyjaciele i sąsiedzi, przyjaciółki i sąsiadki w obydwu sytuacjach, mężczyzny i kobiety, zaangażowanych w Ewangelizację stają się uczestnikami tej radości, jakiej potrzebuje i niebo i ziemia, bo jest to radość nie tylko świętych i aniołów, ale radość samego Boga Ojca i Syna i Ducha Swiętego. Stąd nie ma ważniejszej sprawy dla nas jak nowa ewangelizacja. Co to jest ta nowa ewangelizacja. Był rok 1998, rok w przygotowaniu na Jubileusz Roku świętego 2000 poświęcony Osobie Ducha Swiętego. Modliłem się, aby Pan Bóg dał mi jakiś program na życie kapłańskie i otrzymałem w czasie przygotowania do Mszy św. Takie oto słowa: Nowa Ewangelizacja to Chrystusa adoracja, ukrytego w Sakramencie, w Starym Nowym Testamencie. Słowo Boże rozważamy. Matkę Bożą też błagamy, by za nami się wstawiała, miłosierdzie wybłagała, Boga Ojca wszechmocnego i Jezusa, Syna Jego. Ducha Swiętego prosimy, aby zstąpił na niziny serc naszych spragnionych nieba i prowadził, gdzei potrzeba, byśmy dawali świadectwo, głosili Boże Królestwo, krzyżem świętym naznaczeni i pokojem obdarzeni. Więc do dzieła, siostry, bracia, nowa ewangelizacja. Boga w Trójcy czcić będziemy. Z Bogiem naszym odpoczniemy. Tak jak święty Paweł i wielu innych przez wieki trzeba i nam dawać świadectwo Królowi wieków nieśmiertelnemu, niewidzialnemu Bogu samemu z powodu jego wielkiego miłosierdzia, jakie okazuje ludziom w Jezusie Chrystusie. Trzeba nam widzieć nową ewangelizację jako dzieło bosko-ludzkie, w którym Bóg Ojciec okazuje ludziom miłosierdzie, ponieważ Jego Syn Jednorodzony, Jezus Chrystus wypełnił wszelką sprawiedliwość, a Duch Swięty przekonuje świat o grzechu, o sprawiedliwość i o sądzie, przez Boskie i nasze ludzkie świadectwo. Boskie świadectwo to Pismo święte. Właśnie umieściłem w internecie dwugodzinny film o Wielkim Objawieniu Bożym, jakim jest Pismo Swięte. Każdy winien go najpierw zobaczyć zanim w naszych comiesięcznych spotkaniach będziemy kontynuować nasze Konferencje na temat Ewangelii Odkupienia. W czasie wakacji umieściłem tam dwa półgodzinne filmy o tajemnicy kapłaństwa i o stowarzyszeniu Totus Tuus. W naszych czasach działanie w nieświadomości czy w niewierze, może wynikać bardziej ze złej woli niż z braku możliwości. Prośmy aby nie było owiec, których nikt nie szuka, ani drachm, o które nikt się nie troszczy. W niebie nasza radość będzie wprost proporcjonalna do naszego zaangażowania w tę Boską sprawę na ziemi dla dobra ludzi i ku chwale Trójcy Przenajświętszej. A więc do dzieła, siostry i bracia. Nowa Ewangelizacja trwa.

8.9.2013

Słowa Chrystusa z pierwszego zdania Ewangelii odnoszą się tylko do żonatych mężczyzn, w konsekwencji także te dwa porównania dotyczące budowania wieży i wyruszenia na wojnę z nieprzyjacielem. Niewiasty mogą być zaskoczone, że tak to nie odnosi się do nich prawie cała dzisiejsza Ewangelia. Ale jedno zdanie odnosi się do wszystkich: Nikt kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem. Po czym poznajemy, że tak jest jak powiedziałem? Jest mowa o kimś kto ma rodziców, braci, siostry,żonę i dzieci. Chcąc przyjść do Jezusa i stać się Jego uczniem powinien taki mężczyzna pokochać Go ponad rodziców, braci, siostry, żonę i dzieci. Choć te dwie ostatnie relacje co do żony i do dzieci, nie są konieczne aby cała ta nauka odnosiła się do takich mężczyzn jak my kapłani kościoła rzymsko-katolickiego. Ostatecznie ten tekst mówi o powołaniu kapłańskim i zakonnym. W pierwszym przypadły dotyczy tylko mężczyzn, a w drugim także kobiet, które jako zakonnice wyrzekając się wszystkiej miłości dla miłowania tylko Jezusa, jako jedynego Oblubieńca i Pana. U kapłanów i zakonników Oblubienicą Jezusa jest ich ludzka dusza, a oni przez miłość Jezusa stali się Oblubieńcami Kościoła, który jest Ciałem Pana Jezusa Chrystusa. Kościół jest Oblubienicą Pana Jezusa podobnie jak Maryja jest Oblubienicą Ducha Świętego. Niewiasty czy to zakonne czy mężatki, czy też wolne panny, albo i wdowy! Podobnie jak Maryja bliższa jest wasza łączność z Duchem Świętym, dla nas zaś, mężczyzn bardziej po drodze jest z Chrystusem, i do nas przede wszystkimi jako istotami ludzkimi jest Słowo Jego Ewangelii dzisiaj. Wy niewiasty nie pojmujecie, jak to trzeba mieć w nienawiści i ojca i matkę, i braci i siostry, a czasem nawet i żonę i dzieci, aby stać się totus tuus, czyli cały twój dla Chrysusa, cały twój także dla Maryi, jak to było u błogosławionego Papieża Jana Pawła II, który to zawierzenie Maryjne wziął za wzorem św. Ludwika Grignon de Monfort tak bardzo na serio i je rozsławił na cały świat w naszych czasach. Ten święty Francuz ułożył dwa wieki temu traktat o prawdziwym nabożeństwie do Matki Bożej. Prorokował on też na temat Apostołów na czasy ostateczne. Pisał, że będą oni bardzo maryjni.⁴Dane mi było 15 lat temu powołać do istnienia Stowarzyszenie na pamiątkę Papieżal Polaka pod tą nazwą Totus Tuus. Otwieram czas przyjęć do tego dzieła nowej ewangelizacji Totus Tuus. W internecie są szczegóły podane. Na spotkaniu w przyszłą niedzielę rozpocznę to wyjaśniać i włączać tych, którzy rozumieją powagę czasu, gdzie żyjemy i co możemy podjąć w Kościele i w świecie, idąc za przykładem ostatnich papieży, a poczynając os Apostołów. Staje nam Paweł Apostoł z konkretem sprawy Onezyma o którym idzie w rozmowę serdeczną z Filemonem. Konkrety tego listu odsyłają nas do konkretów naszej sytuacji.Trzeba nam tak osobiście zabiegać o każdego brata i siostrę w wierze, nadziei i miłości Chrystusowej. Z całą delikatnością i szacunkiem. Mógłbym ci nakazać ale ja postanowiłem poprosić, aby twoja dobra wola więcej przyniosła owoców. Przyjmyjąc Onezyma, mnie Pawła przyjmujesz. Przyjmując Pawła Apostoła przyjmujesz Chrystusa. Takie są konkrety wiary stosowanej w życiu. Właśnie tak się dzieje, choć dla niewierzących to jest całkowicie ukryte działanie dzieci Bożych ku chwale Boga Ojca poprzez Boga Syna i w Bogu także, czyli w Duchu Świętym. Tak Jezusowi też chodzi o konkrety w Ewangelii. Policz swoje siły i zbadaj czy ich wystarczy wobec pięknych ideałów i szlachetnych zamiarów. Tak po męsku trzeba policzyć i zastanowić się, niewiasty proście, aby w tym nie zabrakło Ducha i to Ducha Świętego. Maryja której narodziny na ten świat skryły się pod dzisiejszym dniem Pańskim, pod Niedzielą zwykła, Ona była niewiastą Niezwykłą. I wy potraficie być niezwykłe jeśli z wami, jak z Nią, zawsze jest Święty Duch, ta miłość wzajemna Ojca i Syna. My mężczyzni, aby stać się uczniami Chrystusa, wzywano jesteśmy do wyrzeczenia się waszej miłości doczesnej i małżeństwa. Ale aby zbudować Kościół i wieżę która przyciągnie wszystkich do Bożego Serca Jezusa i Niepokalanego Serca Maryi, potrzebni są wszyscy, mężczyżni i niewiasty. Gdy zaś o bitwę idzie, żołnierska to służba, ale zwycięstwo jest także dzięki niewiastom wiernym miłości jak Maryja. W naszych czasach Niewiasta Maryja w Kościele stanęła i w świecie na czele zastępów anielskich, do decydującekaem rozprawy z wężem starodawnym, szatanem, zwłaszcza od 1917 roku poprzez objawienia Fatimskie. Za miesiąc Papież Franciszek Jej Niepokalanemu Sercu odda Kościół odmawiając w nowym pokoleniu katolików ten akt który Papież Poustawiane XII dokonał w 1942 roku a później w roku 1983 odnowił Jan Paweł II. Trzeba abyśmy osobiście przygotowali się do tego aktu i może przy tej okazji stali się aktywnymi członkami Stowarzyszenia dla Nowej Ewangelizacji: Totus Tuus. Bardzo bym się z tego cieszył, że nie jestem sam, że nas jest wielu, że nas przybędzie i przybywać będzie. Amen.


1.9.2013

Od dzisiaj czytamy drugie czytanie po polsku a pierwsze po francusku. Aby nasza znajomość Pisma św.była coraz doskonalsza. Problem powstaje ze sprawą Starego Testamentu, polecam czytać go osobiście jeśli to możliwe. Do starego testamentu nawiązuje dziś drugie czytanie. Kiedy Izraelici wyszli z Egiptu cudownie wyprowadzeni przez posługę Mojżesza, wśród wielkich dzieł Bożych, mieli pod Synajem, górą Bożych Przykazań takie doświadczenie Boga, iż wszyscy prosili, aby do nich nie mówił wprost przez grzmoty, ogień i dźwięk trąby anielskiej, przerażeni burzą, mgłą i ciemnościami, błagali aby te zjawiska ustały, gdyż bojaźń śmierci ich ogarnęła. Autor Listu, żyjący już w Nowym Testamencie zwraca uwagę, że Pan Bóg przez Jezusa Chrystusa wysłuchał wołania o pokój Boży na ziemi. Przez wiarę w Niego, możemy bez żadnego lęku i niepokoju dotykać Bożej Góry Syjon, wchodzić do Bożego Miasta Jeruzalem niebiańskiego, obcować z zastępami aniołów i duchów sprawiedliwych, które już doszły do celu, czyli świętych i bło-gosławionych członków Kościoła. Wszytko to jest za przyczyną pośrednika Nowego Testamentu, naszego Pana Jezusa Chrystusa. Widzimy Go poprzez dzieło Ewangelii, jak obcuje z ludźmi, odpowiada na ich prośby i zaproszenia, naucza nie tylko w pięknych przypowieściach, ale wprost: Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. Nagrodę dostaniesz przy zmartwychwstaniu. I będziesz szczęśliwy, ponieważ twoje relacje z innymi nie były oparte na kalkulacjach, co z tego będę miał już teraz, za tydzień, za miesiąc, czy za rok. Poziom stosunków między ludzkich może być nieraz bardzo wybiórczy. Tego warto, a tego nie warto zapraszać. Do tego trzeba a do tamtej nie trzeba się udać w gościnę. Tego cenić, a tamtą lekceważyć. Tak to nasze osądy i pomówienia sprowadzają nas na bardzo niskie poziomy, ponieważ idziemy za tendencją niskich odruchów wywyższania się ponad innych. Nauka Pana Jezusa jest bardzo prosta: Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony

Ta część pierwsza dzisiejszej Ewangeli jest nazwana przypowieścią. Może i druga też jest przypowieścią. Bo kto nie zaprasza swoich przyjaciół, czy braci, albo krewnych na wesele

imieniny, czy urodziny. Kto widział kiedyś, żeby ktoś sobie zorganizował taką rocznicę wśród niewidomych, czy chromych, czy trędowatych, albo bezdomnych. Pan Jezus zna nasze możliwości, dlatego mówi o zmartwychwstaniu sprawiedliwych. I pyta, czy wtedy chcesz być szczęśliwy? Ilu masz takich ze swego życiorysu, którzy nie mieli czym się tobie odwdzięczyć, kiedy uczyniłeś im takie czy inne dobro, w imię moje? Jesteśmy wezwani do bezinteresowności. Czyli do czynienia dobra, bez kalkulacji, żeby życie nasze miało charakter komercyjny. To właśnie z punktu widzenia wieczności, rzeczy i sprawy nabierają prawdziwego znaczenia i wartości. Rewolucja Ewangelii to jest jakieś szaleństwo według tego świata, który jest zamknięty w sobie samym. W Bogu jest zaś wielkie otwarcie i przeogromna perspektywa.Przywódca faryzeuszów, który gościł Pana Jezusa miał w swoim domu kazanie na ten temat, czy się tym przejął czy nie, tego nie wiemy, ale wiemy, że wielu w ciągu wieków te słowa Pana Jezusa wydały owoce wielu powołań do szczególnej wrażliwości na ludzi biednych, chorych, kalekich, bezdomnych i głodnych. Oni stali się Kościołem pierworod-nych. Na wzór pierworodnego Syna Maryi Dziewicy, która otrzymała w dziedzictwie, po Kanie Galilejskiej cały świat, aby pomagała ludziom w zawierzeniu Bożym naukom.

30.6.2013

Dużo się dzieje w dzisiejszym Słowie Bożym. I w starym Testamencie, pierwszego czytania, i w Ewangelii Nowego Testamentu. Bóg działa, powołuje na swoich proroków, wysłańców, uczniów i Apostołów. Tak było kiedyś, tak też jest i dzisiaj w Kościele i w świecie. Opuszcza człowiek ojca i matkę, aby iść i głosić królestwo Boże. Eliasz odejdzie do nieba na wozie ognistym, po nim prorokiem dla Izraela będzie Elizeusz. Gdy dopełniał się czas wzięcia Jezusa z tego świata, On sam zatroszczył się, aby Jego Zbawienie i Ewangelia były głoszone całemu światu. Różne są rodzaje powołania. Dziś jak słyszymy, udając się do Jerozolimy, Pan Jezus wysłał przed sobą posłańców. Ich misja była nieudana: Nie uzyskali dla Jezusa miejsca na pobyt w pewnym miasteczku, ponie-waż zmierzał do Jerozolimy. Uczniowie Jan i Jakub, chcieli sporowadzić z nieba ogień i ukarać mieszkańców z tego powodu, ale Pan Jezus im zabronił tego. On jest łagodny i pokorny sercem, dlatego ci, których powołuje i posyła też mają Go naśladować. Udali się wszyscy do innego miasteczka i tam po drodze ktoś się zgłasza na ochotnika, gotowy iść za Nim dokądkolwiek. Nie będzie gdzie głowy skłonić, czy też chcesz wytrwać przy Mnie? Pyta Jezus. A do innego sam mówi: Pójdź za Mną. Eliasz pozwolił Elizeuszowi pożegnać się z rodzicami, ale Pan Jezus, nie pozwala powołanemu nawet być na pogrzebie swego ojca. Jak zrozumieliśmy te słowa: Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych? Trzeba wysłuchać dalszą część zdania o królestwie Bożym. Zycie jest z królestwa Bożego, jest umarłym kto nie jest w Nim, pogrzeb ciała, to mniejszy problem, niż zbawienie dusz. Idź i głoś zbawienie dusz! To znaczy Królestwo Boże. Trzeba być o tym przekonanym, aby nie być niezdecydowanym. Przykładając rękę do pługa, nie można się oglądać wstecz. Taki co się tak zachowuje do Królestwa Bożego się nie nadaje. Przed nami czas wakacji i wyborów drogi dla wielu młodych chłopców i dziewcząt. Mamy w świetle Słowa Bożego nie tylko nad sobą się zastanowić, jak jest z naszym powołaniem chrześcijańskim, ale także pomóc choćby modlitwą, aby młodzi dokonali dobrego wyboru drogi życia. Pamiętajmy o tym temacie także przy różnych okazjach spotkaniach, odwiedzinach. Mam taki zamiar osobiście, przez ten czas nieobecności w Bordeaux służyć Panu Jezusowi w Ojczyźnie i w rodzinie. Gdy słyszę Eliasza, który mówi: Idź i wracaj. Bo po co ci to uczyniłem. Odbieram te słowa, jako skierowane do mnie od Boga. Idź a potem wróć. Mam nadzieję, że Bóg jeszcze mi pozwoli tutaj powrócić i pracować dla was i dla Królestwa Bożego. Będę przejeżdżał przez poprzednią placówkę, gdzie pracowałem 10 lat zanim tutaj przybyłem do Bordeaux. Mój następca opuszcza z powodu wieku tamto miejsce i wraca do Ojczyzny,i już nie będzie tam Mszy św. Po polsku, zamykana zostaje na zawsze tamta Parafia. Mówię to, aby Polakom tutaj było wiadomo, że mogą się cieszyć, że po przerwie od września, jak Bóg pozwoli będzie dalej głoszone Słowo Boże po polsku Tutaj, choć nie będzie już głoszone w Abscon i Escaudain. Zyczę wam rodacy dobrych dni i Boskiej Opieki na lipiec i sierpień, trzeba Boga kochać serdecznie, i praktykować wiarę tam gdzie to jest każdemu bardziej przystępne. Czy będziecie wierni waszemu powołaniu do Królestwa Bożego, czy bądziecie Bogu służyć i Jemu cześć oddawać dzień po dniu, a zwłaszacza w niedzielę. Dzień Pański. Wiem, że mogę na was liczyć. Więc, do zobaczenia!

23.6.2013

Jest takie słowo w języku ludzkim, które trzeba nieraz koniecznie przywołać, kiedy Słowo Boże stawia nas jakby na rozdrożu, na skrzyżowaniu dróg. Wydaje się nam jak w sobie sprzeczne i nasz rozum jest poddany próbie. Dzisiaj właśnie mamy taką sytuację zarówno w pierwszym czytaniu jak i w Ewangelii. Jezus mówi w Ewangelii: Kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Czy to nie jest zaskakujące i jakby nielogiczne dla naszego umysłu zdanie? Tak właśnie jest. To jest paradoks. A w pierwszym czytaniu, obietnica Pana Boga, czyż nie jest też paradoksalna? Obiecuje On wylać Ducha pobożności. A następnie mówi o płaczu wielkim w Jeruzalem. Czyż duch pobożności, czyli Duch Swięty nie jest Duchem pocieszycielem, Duchem radości i pokoju, zbawienia?Gdy obie te sprawy z pierwszego czytania i z Ewangelii zbliżymy do siebie, i rozważymy je we wzajemnym odniesieniu względem siebie i względem nas ludzi, bo takie jest przeznaczenie Bożego Słowa: Dla nas i dla naszego zbawienia, to sprawy mogą się rozjaśnić i z tego co wydało się sprzecznością w dziedzinie Ducha jest po prostu głębiej ukrytą tajemnicą i prawdą Bożą. Ci, którzy starali się zachować swoje życie odrzucając Słowo Boże, jego tajemnicę i prawdę, odkryją w obecności Ducha Bożego, jak bardzo się pomylili, pobłądzili, i będą płakać, patrząc na Tego, którego przebili, i boleć będą i płakać będą, że nie skorzystali z wszystkich owoców zbawienia, jakie ten Jedyny Syn Boży i Pierworodny Syn Maryi Dziewicy wysłużył swoją Męką, Smiercią i Chwalebnym Zmartwychwstaniem. Ci zaś, którzy nie wahali się oddać swego życia za Imię Jezusa i za Jego Ewangelię nasycą się w swej pobożności tym, o czym Psalm tak pięknie dziś mówi i śpiewa. Boże mój pragnie Ciebie moja dusza, ciało moje tęskni za Tobą, jak zeschła ziemia łaknąca wody. Do Ciebie lgnie moja dusza a usta moje Cię wielbią radosnymi wargami. Twoja łaska jest cenniejsza od życia. Tak więc paradoks Ewangeli służy odczytaniu treści Księgi proroka Zachariasza. A Psalm przygotowuje nas do zrozumienia samej Ewangelii. Za kogo ludzie uważają Chrystusa Jezusa? Między pozbieranymi na ten temat opiniami, a wyznaniem Piotra jest taka różnica, jak conajmniej między niebem i ziemią. Opinie i myśli ludzkie są śmiertelne i często dalekie od prawdy, a Objawienie Boże, jest to Boża myśli i Boże Słowo, które jest równe Bogu samemu. Trzeba jednak najpierw przyjąć paradoks Trójcy Swiętej, Jednego Boga, w Trzech Osobach Boskich, inaczej nie wejdziemy na drogę przymierza z Bogiem. Pan Jezus chciał objawić prawdę o zbawieniu uczniom swoim, a przez ich pośrednictwo wszystkim ludziom, ale dopóki się nie wypełniło na Nim wszystko co powiedzieli Prorocy w imieniu Boga, surowo im przykazaz i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. Na innym miejscu dodawał: Aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie. Gdy więc zmartwychwstał, uczniowie Jego przypomnieli sobie o tym, co im mówił i uwierzyli w Niego i w Jego Słowa z wielką mocą i radością. Wylany został w tym celu obiecany Duch pobożności i Piotr w Dzień Pięćdziesiątnicy powoła się właśnie na proroka Zachariasza, i na te słowa Pana Boga z pierwszego czytania, aby ogłosić Dobrą Nowinę o Odkupieniu i tego samego dnia ochrzcić trzy tysiące osób. Drugie czytanie po francusku właśnie ten temat: wiary i chrztu porusza jednoznacznie poprzez usta św. Pawła Apostoła: Bracia: Dzięki wierze jesteście synami Bożymi w Chrystusie. Wy którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie,przyoblekliście się w Chrystusa. Jeżeli zaś należycie do Chrystusa, to jesteście też potomstwem Abrahama i zgodnie z obietnicą dziedzicami. Takie wielkie są myśli i słowa Boże, jakże paradoksalne ale jednocześnie zupełnie prawdziwe i zawsze żywe. One dają życie wieczne, wobec które życie doczesne jest takie marne i mizerne, jak o tym mówi Ewangelia. Swoje życie ludzkie i doczesne, które Syn Boży przyjął i złożył w Ofierze i wiele wycierpiał w tym życiu od starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie, z tej Jego Ofiary starczy życia wiecznego dla wszystkich, którzy uwierzą w Niego i to na całą wieczność. Ofiara Chrystusa Kapłana i Króla jest skarbcem nieśmiertelności dla tych, co gotowi są zamienić swoje mierne życie, przez sakramenty święte, czyli je stracić dla Imienia Bożego, aby żyć w nadziei udziału w chwalebnym zmartwych-wstaniu Zbawiciela. Iść za Nim co dnia niosą swój krzyż, wyrzekając się szukania siebie i swoich własnych przyjemności, naśladując Go w miłosierdziu i służbie, jak On to nauczał i sam czynił, oto jest nasze powołanie na tej ziemi, a potem będziemy w niebie. Więc, moi drodzy, niech się w naszych życiowych wyborach, kiedy stajemy na rozdrożach różnych paradoksów, dzieje wola Boża.

16.6.2013

Co jest pierwsze: Odpuszczenie grzechów, czy miłość? Takie pytanie jest uzasadnione wobec wypowiedzi Pana Jezusa z dzisiejszej Ewangelii: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. Ta wypowiedź wygląda nawet na pewną prowokację jeśli się ją weźmie tylko na ludzki rozum. Niewątpliwie miłość wyprzedziła tutaj przebaczone grzechy. Ale nie trzeba jej brać tej miłości w oderwaniu od wiary. Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju, uzupełnił Pan Jezus swoje objawienie prawdy. Gdyby miłość nie wyprzedziła grzechów to nie mogłyby one być przebaczone. Ale gdyby nie było wiary to i miłość nie znalazłaby miejsca na swe zamieszkanie. Ze strony Boga miłość, ze strony człowieka wiara: Spotkanie Zbawiciela i przebaczonego, czyli usprawiedliwionego człowieka jest dziełem łaski łączącej miłość z wiarą, i wiarę z miłością w sercu ludzkim. Takie spotkanie objawia nam pierwsze czytanie. Zobaczmy to objawienie z bliska. Wystarczyło, że Dawid rzekł do Natana .Zgrzeszyłem wobec Pana, aby Natan natychmiast odrzekł Dawidowi: Pan odpuszcza ci też twój grzech, nie umrzesz. Na czym opiera się już wtedy jak i tysiąc lat później wobec tej niewiasty ewangelicznej łaska przebaczenia? Na tajemnicy Wcielenia Syna Bożego. Wtedy obietnica, teraz spełnienie się aż do Wniebowstąpienia Baranka Bożego, który jedynie gładzi grzechy świata. Trzeba nam wiary, aby uznać absolutną bezwarunkowość miłości Bożej, niezależnej od nikogo i od niczego. Wyznanie grzechów jest znakiem wiary, która otwiera dla tej miłości ludzkie serca. Od strony Boga zawsze ratuje nas miłość, od strony człowieka to wiara jest naszym ocaleniem. Miłość ma zawsze i wszędzie pierwszeństwo. Przed grzechami i ich przebaczeniem jest miłość. Łaska wiary uprzedza odpuszczenie grzechów ale miłość nie jest wyprzedzona nigdy i nigdzie Bo miłość jest z Boga, bo miłość jest Bogiem. Bo Bóg jest miłością. Jeśli miłujemy jesteśmy w Bogu, a Bóg trwa w nas. Nie znamy Boga jeśli nie miłujemy Go, ani też jeśli nie miłujemy tych, których Bóg stworzył na swój obraz i swoje podobieństwo. Szczęście człowieka jest niezależne od człowieka, chyba że tylko w tym małym wycinku: Rzekłem: Wyznaję mą nieprawość Panu, a Ty darowałeś niegodziwość mego grzechu. To są słowa Psalmu napisanego przez Dawida, słowa płynące z doświadczenia przebaczenia, o którym pisze autor Księgi Samuela. Szczęśliwy człowiek, któremu odpuszczona została nieprawość, a jego grzech zapomniany. Szczęśliwy ten, któremu Pan nie poczytuje winy. Grzech wyznałem Tobie i nie ukryłem mej winy. W mojej duszy nie ma podstępu. Mimo okropności swych czynów, jak to ukazuje pierwsze czytanie: Cudzołóstwo, morderstwo, konkubinat z wdową zabitego męża Chetyty Uriasza, mimo zlekceważenia i niewdzięczności względem Boga, który uczynił Dawida, prostego pasterza, syna Jessego którego Babcia była poganką z pochodzenia Moabitką z obcego narodu, wrogiego Izraelowi . Mimo tego wszystkiego, Bóg okazał wielkie miłosierdzie dla niego, gdy ten wyznał grzech. Nasza religia nie jest wymysłem ludzi. Gdyby tak było to nigdy by o takich rzeczach w ten sposób Kościół nie opowiadał, tak jak to czyni od wieków i poprzez wieki, od pokoleń i poprzez pokolenia. Aż dziwi nas wierzących ten fakt, że tak szybko męczymy się w prośbach o przebaczenie, podczas gdy Bóg wcale się nie męczy gdy ludziom udziela swego przebaczenia. Takie słowa padły z ust papieża Franciszka w jego pierwszym Angelus na placu św. Piotra. Czy taką wiarę mamy?

9.6.2013

To Eliasz uprosił dla tej samej kobiety, kiedy jeszcze żył jej mąż, a była bezpłodna, swoim wstawiennictwem u Boga, sprawił radosną nowinę.Urodził się im syn. W swoich ucieczkach przed prześladowaniami w Izraelu u tej rodziny właśnie znajdował schronienie i pożywienie. Mąż tej niewiasty zrobił mu mieszkanie w górnej izbie, miał on tam swoje łóżko, o którym dziś mówi pierwsze czytanie w związku ze śmiercią tego chłopca. Zrozpaczona kobieta, teraz wdowa, gdy po chorobie dziecko zmarło miała wyrzuty sumienia. Zła była na proroka, kuszona do myślenia, że to on jest przyczyną tych wyrzutów a nawet śmierci syna. Prorok dokonuje trzykrotnego aktu rozciągnięcia się nad ciałem zmarłego chłopca i modli się gorąco o jego wskrzeszenie, aż dusza dziecka powróciła do niego i ożyło. Wyobraźmy sobie jaki musiał być wydźwięk słów Eliasza do tej kobiety: Patrz, syn twój żyje! A odpowiedź kobiety. Teraz już wiem, że jesteś naprawdę Bożym człowiekiem. Słowo Pana w twoich ustach jest prawdą. Nietrudno jest nam zauważyć, że to wydarzenie ze Starego Testamentu miał na myśli Ewangelista Łukasz, kiedy opisywał scenę ewangeliczną z pewnego miasta zwanego Nain. Też wdowa, też jedyny syn.I śmierć, która zadaje ból niewypowiedziany sercu.Ileż musiało być mocy w tych słowach: Nie płacz!Podobnie jak i w następnych: Młodzieńcze, tobie mówię: Wstań! I oddał go jego matce. Uczynił Pan Jezus taki znak, a wszystkich ogarnął strach. Mówili: Wielki Prorok powstał wśród nas i Bóg nawiedził lud swój. O cudzie wskrzeszenia dziecka z czasów życia i działalności proroka Eliasza wiedziało niewielu Izraelitów jemu współczesnych.O cudzie Jezusa rozeszła się wieść po całej Judei i po całej okolcznej krainie. A tych dwóch wydarzeniach dziś wie cały świat, nie tylko dziś, ale przez wieki i pokolenia. Co to dla nas znaczy? Znaczy że Bóg jest Panem życia. On je dał, i On je przywraca, jeśli taka jest jego wola. A przede wszystkim On daje nowe życie, życie wieczne przez Jezusa Chrystusa. Kobieta o której w starym Przymierzu jest wiadomość, że miała wyrzuty sumienia, w nowym Przymierzu przyszło odkupienie. Zbawiciel uwolnił świat od przekleństwa grzechu i śmierci, jako kary za grzech. On własną śmiercią odebrał śmierci człowieka jej nieśmiertelność, uczynił ją doczesną, ziemską, jakby snem tylko, przejściem do Królestwa, gdzie później w dniu ostatecznym i ciało odnajdzie swoją połowicę, a dusza napełni swoje ciało łaską przebóstwienia, którą pierwsza przyjęła przez wiarę i chrzest, na tej ziemi padole płaczu i żałoby. Wzmocniła się wyraźnie wiara tej kobiety dzięki modlitwie Eliasza i otrzymaniu dla niej najradośniejszej wieści: Twój synek żyje! Ten zaś Jezus z Ewangelii chce dziś pomnożyć także naszą wiarę w zmartwychwstanie ciała i życie wieczne. Całą prawdę o tym, że Bóg nawiedził w swojej łaskawości naszą ziemię i maszą historię, głosi Kościół Chrystusowy, założony przez Niego.Nie dajmy sobie odebrać tej wiary. Głośmy ją też tym, którzy jej jeszcze nie mają, albo też słabnie ona u nich, bo o nią nie dbają. A jeśli ją utracili, to pomagajmy jak prorok Eliasz, im ją na nowo odzyskać przez modlitwę i nasze świadectwo. Tak w tym roku wiary jesteśmy wezwani do nowej ewangelizacji. Wykorzystujmy każdą możliwość, aby rozchodziła się dobra wieść o Jezusie naszym Panu i Zbawicielu świata. Jezus przystąpił i dotknął się zwłok tego młodzieńca. Prorok Eliasz swoich własnym ciałem trzykrotnie dotykał zmarłego dziecka. Bóg w sakramentach świętych czyni podobnie. Są to znaki jego nawiedzenia, jego dotknięcia naszej natury, która po części podległa jest do czasu śmierci, ale będzie inaczej, dobrze, wspaniale, gdy się wszystko spełni, co jest napisane. Bóg gwarantuje prawdę swoich słów i czynów.

2.6.2013

Między tym, co podaje pierwsze czytanie i tym, o czym pisze Ewangelia jest przestrzeń czasowa co najmniej tysiąc siedemset lat. Jak widzimy kapłan Boga Najwyższego błogosławi Abrama, składając Bogu ofiarę chleba i wina. Abram uznaje w Melchizedeku kapłana Boga Stwórcy nieba i ziemi i składa daninę na jego utrzymanie, dziesięcinę ze wszystkiego co posiada. Pan Jezus będzie poprzez wieki uobecniał swoją Ofiarę złożoną Ojcu swemu za zbawienie ludzkości, wykorzustując te same dary ziemi: chleb i wino, aby poprzez ich konsekrację stawały się Jego Ciałem i Jego Krwią jako pokarm dla naszego zbawienia i uświęcenia. Dziś jednak w Ewangelii znak chleba pomnożonego jest powiązany nie z winem, ale z rybami. Pięć chlebów i dwie ryby, a nakarmionych zostało około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci. Działo się to na pustkowiu, gdy dzień zaczął się chylić ku zachodowi. Wielu uzdrowionych, ale niestety głodnych i jest problem, tylko pięć chlebów i dwie ryby w posiadaniu Apostołów, chyba, że pójdziemy i nakupimy żywności dla wszystkich tych ludzi. Taka jest propozycja Uczniów Pańskich, kiedy Pan Jezus mówi im: Wy dajcie im jeść. Albo odpraw ich, niech idą do okolicznych wsi i zagród, gdzie być może znajdą schronienie i żywność. Od tej propozycji zaczęli uczniowie, ale Pan Jezus był innego zdania: Wy dajcie im jeść. I będzie tak, że z ich rąk będzie rozdawany ten chleb, i te ryby, które mają, ale najpierw wszystko będzie wziętę do rąk własnych przez Pana Jezusa, który patrząc w niebo wypowie błogosławieństwo nad tymi darami ziemi i morza, a następnie stanie się poprzez ręce jego uczniów pokarmem dla całego ludu, który się nasyci jedząc, aż nawet jeszcze będą ułomki w liczbie dwunastu koszów. Tylko On mógł to sprawić, tak jak tylko On może sprawić, że dzisiaj na Ołtarzu już nie chleb i wino, ale Jego Ciało i Krew będą pokarmem dla naszych serc wierzących i praktykujących.Przeżywamy Rok wiary. Dziś jest dla nas takie wezwanie do odnowienia i wzrostu w wierze w ten Najświętszy Sakrament. Skarb niezwykły przez wieki karmiący Boży Lud Nowego Przymierza. Na wzór Melchizedeka, który to w Starym Przymierzu jeszcze zanim powstał Lud St Testamentu, już niósł w świat Boską myśl o Mszy świętej, która została dana wiele wieków później Kościołowi przez Chrystusa. Ryba po grecku to Ichtis. IHS jest skrótem tego właśnie słowa.Jezus ludzi Zbawicielem.Iesus Hominis Salvator. Cud rozmnożenia chleba i ryb, daje więc wyraźną zapowiedź Zbawienia i Eucharystii. Zbawiciela i Jego obecności w najśw. Sakramencie. Dziś chcemy za to wszystko Bogu dziękować, że dał nam Pana Jezusa, a Jezus dał nam Siebie i Ducha Swojego, który sprawia cuda wielkie na tej ziemi, poprzez wieki i pokolenia.

26.5.2013

Jestem stworzona i jestem zrodzona:tak mówi Mądrość Boża. Gdybyście mogli widzieć słowa Mądrość Boża a nie tylko je słyszeć, byłoby jasne dla was, że to nie jest coś ale Ktoś; jest to imię Syna Bożego, który jak słyszymy w zakończeniu czytania, znajduje radość przy synach ludzkich. Jego wcielenie jako Syna Człowieczego było więc przewidziane przed stworzeniem świata. Pan mnie stworzył, swe arcydzieło. My ludzie jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo tej stworzonej Mądrości. Ale jej stworzenie jako obrazu i odbicia jest uprzedzone odwiecznym jej zrodzeniem, jako Syna przez Ojca w objęciach Ducha Swiętego. Trójca Swięta zapowiada więc wcielenie Syna Bożego, dla odnowienia obrazu Bożego w ludziach, którzy przez grzech pierworodny utracili łaskę i blask chwały Bożej w swoich duszach. Bóg który to przewidział daje więc w swojej mądrości pouczenie w Księdze Przysłów, że Boży plan stworzenia wszystkiego na początku w Mądrości Bożej, będzie przez tę Bożą Mądrość kontynuowany przez jej Wcielenie i Odkupienie. Druga część tej wypowiedzi mówi o jej zrodzeniu. Czyli jest to objawienie o Synu Bożym współistotnym Ojcu, który Go zrodził przed wszystkimi wiekami. Jestem zrodzona przed wodami, górami, polami, pagórkami, i pyłem, który jest na ziemi. Mądrość mówi o swojej obecności przy stwarzaniu nieba, to znaczy, że jest gdy jeszcze nie ma żadnego stworzenia, czyli przed aniołami w niebie. Ja byłam przy Nim mistrzynią; roszkoszą Jego. Oczywiście czytanie tego tekstu w świetle Nowego Testamentu i wiary, jaką zrodziła śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, nabrało całej wyrazistości, kto mówi i o czym. Dalszy ciąg Bożej mowy jest w Ewangelii. Tutaj Jezus, ta zrodzona jako Bóg i stworzona jako Człowiek, w Jednej Osobie Syna Bożego, Mądrość zapowiada przyjście Ducha Prawdy: On was dorprowadzi do całej prawdy. Całą prawdą jest Trójca Przenajświętsza, Jedyny Bóg w Komunii Trzech Osób Boskich: Ojca, Syna i Ducha. Nasze myślenie o tym co to jest osoba jest bardzo ubogie nawet w przypadku samego człowieka, a cóż powiedzieć, gdy to słowo Osoba odnosimy do Boga. Tu więcej jest milion razy niepodobieństwa niż podobieństwa. Bo nie ma żadnego porównania między Bogiem a człowiekiem. Obraz i podobieństwo przy stworzeniu nas oznacza, że nasza godność jest w decyzji i woli Boga, któremu spodobało się siebie zniżyć do poziomu człowieka, aby go zbawić i przyjąć do swoich adoptowanych dzieci w Chrystusie Jezusie jako naszym Zbawicielu i Panu, Królu.Stąd jakże piękne jest i prawdziwe wezwanie św. Pawła w drugim czytaniui:Dostąpiwszy usprawiedliwie przez wiarę, zachowajmy pokój z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez którego uzyskaliśmy przez wiarę dostęp do tej łaski, w której trwamy i chlubimy się nadzieją chwały Bożej. A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Swiętego. Jesteśmy bracia i siostry w świetle tych słów wplecieni w życie samego Boga żywego i prawdzowego. Nie tylko w jego Obrazie i Podobieństwie, ale w głębinach Jego miłości, jego Ducha, jego szczęścia i pokoju, czego nam On sam udziela przez wiarę. Te słowa z listu św.Pawła do Rzymian gdzie ta sama Mądrość Boża przemawia, jak w Księdze Przysłów: dla nas stworzona a w Bogu samym zrodzona, ogarnia nas wychodząc ustami Jezusa. Jeszcze wiele mam wam do dania w naszych spotkaniach wiary, nadziei i miłości. Jeszcze nie wszystko możecie zrozumieć, ani też znieść, ale ostatecznie wszystko będzie dla was możliwe.

19.5.2013

Wniebowstąpienie Pana Jezusa i Zesłanie Ducha Swiętego trzeba nam widzieć jakby jedną wielką tajemnicę Miłosierdzia Bożego.Jest to owoc Paschy Chrystusowej, czyli Jego Chrztu, Męki, Smierci i Zmartwychwstania. Nie zrozumiemy tych rzeczy bez pomocy Ducha Swiętego, ale aby On mógł do nas przyjść trzeba było, aby Pan Jezus opuścił ten świat i zasiadł po prawicy Boga. Dotyczy to Jego Człowieczeństwa uwielbionego przez Krzyż i Zmartwychwstanie. Dla naszego myślenia doczesnego i ludzkiego, zobaczyć Krzyż Chrystusa jako jego uwiebienie, jest rzeczą nie do pojęcia, ponieważ mamy tendencje do oddzielania Krzyża od Zmartwychwstania. Tylko w Duchu wiary, przez działanie w nas Ducha Swiętego może się dokonać odmienione spojrzenie na Krzyż i na Zmartwychwstanie Chrystusa, jako całość Bożego Planu Zbawienia, które się dokonało. Po tym właśnie poznajemy czy jesteśmy czy też jeszcze nie zbawieni, jakie jest nasze myślenie w stosunku do tego, co mówi Ewangelia o Chrystusie: Czy jest czy nie jest dla nas Dobrą Nowiną. Dla niewierzących ona nie jest dobrą nowiną: Dla Zydów jest zgorszeniem, a dla Greków głupstwem. Tak określił św. Paweł dwie skrajności spojrzenia na Chrystusa według jego Ewangelii. Dla wierzących jest On mądrością Bożą i Odkupieniem, poprzez Ducha Uświęciciela, którego Zesłanie się dokonuje w historii Kościoła poprzez wieki i pokolenia, poprzez święte Sakramenty a zwłaszcza Eucharystię.Jakżeż więc każdy z nas słyszy swój własny język ojczysty? W naszych językach głoszone słowo Boże, wielkie dzieła Boże. Czy Chrystus zmartwychwstały nie określił tego co jest dla nas najważniejsze w dzisiejszej Ewangelii? Pokój i Miłosierdzie poprzez dar Ducha Swiętego. Nieustannie do nas kieruje to właśnie wezwanie: Weźmijcie Ducha Swiętego. Jak to mamy czynić? Kierując nasze myśli tam gdzie poszedł Chrystus, gdzie przebywa po prawicy Boga na wysokościach.Nie do tego co na ziemi, ale do tego co w niebie trzeba nam dążyć według natchnień jakie wzbudza Ducha Boży w naszych sercach.Piękna jest Sekwencja dziś odmawiana między drugim czytaniem a Ewangelią: Jeszcze raz jej uważnie posłuchajmy naszym sercem jej posłuchajmy, nie tylko naszymi uszami. Uszy są potrzebne ale to serce otwarte jest konieczne, aby tam Pan Bóg był.Przybądź Duchu Swięty, ześlij z nieba wzięty światła twego strumień, przyjdź światłości sumień. Ojcze ubogich, dawco łask drogich. Gościu i radości naszych serc słodkie orzeźwienie a w płaczu utulenie, w skwarze orzeźwienie, ochłoda i pokrzepienie w pracy. Jakże cudowne jest twoje tchnienie, twoja potęga, twoje dary niezmierzone, nieocenione, całe stworzenie pragnie twojej działalności, a wierzący w Boga twojego prowadzenia. Abyś obmył, co nieświęte, abyś oschłym wlał zachętę, abyś uleczył serc naszych rany, aby sprawił powrót zabłąkanych. Tak, Duchu Swięty przyjdź! Zywa wodo wypływająca z boku Chrystusowego wraz z Jego najświętszą Krwią, przybądź i uświęcaj nas i nasze życie przemieniaj przez siedmiorakie dary, aż do zwycięstwa z Jezusem, aż do chwili, gdy naszemu szczęściu nie będzie miary. Wniebowstąpienie Jego jest zapowiedzią naszego, a nawet jest jakby jego już początkiem, gdy Ducha mamy w sobie od Ojca i Syna, gdy już się Dziećmi Bożymi nazywamy i nimi jesteśmy. Usłyszmy jak mówi do nas: Jak Ojciec mnie posłał tak i ja was posyłam. Kto mówi? Jezus ale i Duch.

Jezus jakby od zewnątrz a Duch od środka...

12.5.2013

Już Szczepan był pełen Ducha Swiętego. Objawiło mu się niebo całkiem otwarte i chwała Boża która tam jaśnieje. To co wprawiło w gniew jego prześladowców to imię Jezusa, które wyszło z jego ust w zachwycie tej wizji mistycznej. Widzę Go po prawicy Majestatu Bożego na wysokościach. W środku tego sprawozdania z męczeństwa padło imię Szawła. Młodzieniec ten to późniejszy wielki Paweł Apostoł, gdy pod Damaszkiem i On stał się odbiorcą wizji otwartego nieba i głosu Jezusa, który stamtąd do niego doszedł: Szawle, Szawle, czemu Mnie prześladujesz. Ja jestem Jezus. Czyż nie jest to owoc modlitwy Szczepana konającego pod gradem kamieni? Nie poczytaj im Jezu tego grzechu.A jaki potężny będzie owoc modlitwy samego Jezusa? Jesteśmy dziś w Ewangeli jej świadkami. Ona nas wszystkich obejmuje i przekracza nasze zrozumienie. Jest za tych, którzy dzięki Apostołom uwierzyli, że Jezus jest Panem. Królem i Zbawicielem wszystkich, których umiłował Ojciec w Nim, przez Niego i dla Niego. Umiłowałeś Mnie przed założeniem świata. Tak mówi Syn Boży do Boga Ojca. Tylko On tak może mówić, przed założeniem świata. Po założeniu świata, do Niego i my możemy się przyłączyć. Poznać i uwierzyć miłości, jaką Bóg ma ku nam w Chrystusie. Na to Chrystus został właśnie posłany przez Ojca.Aby nas o Jego miłości przekonać ja to uczynił właśnie przed wiekami w Palestynie raz na zawsze. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał-słyszymy Jezusa w dalszej obietnicy.On wie że to będzie możliwe za sprawą Ducha Swiętego. Bo i Jego Wcielenie, Narodzenie, i wszystko z Jego Dzieła Zbawienia Ojciec naznaczył pieczęcią Ducha Swojego. Intencja modlitwy jest u Jezusa jasna: Aby byli Jedno w tym samym Duchu w jakim Ojciec i Syn, Jednym są Bogiem i Jedynym Panem. Tylko wtedy będziemy mogli być tam, gdzie jest Ojciec sprawiedliwy i Syn miłosierny. A świat pozna że najważniejsze w historii wydarzenia to Objawienie Biblijne Starego i Nowego testamentu. Pan Jezus chce i o to prosi Ojca, aby ci wszyscy którzy w Niego wierzą byli na zawsze tam gdzie i On jest. Wizja Szczepana czy też późniejsze doświadczenia Apostoła Pawła, czy Jana, jak to ukazuje drugie czytanie z Apokalipsy, to są niezwykłe dobrodziestwa i łaski Boże udzielone ludzkości dla zbawienia.Czy jesteśmy zachwyceni tymi opowiadaniami. Czy rozwijamy się duchowo, jako wybrańcy Boży. Jak zależy nam na jedności i zgodzie między chrześcijanami. Czy podejmujemy tę modlitwę z Jezusem do Ojca. Czy pragniemy naszym życiem i świadectwem jak Szczepan służyć imieniu Jezusa? Dla kogo otwarte jest niebo i chwała przewidziana teraz i w wieczności? Czyż nie dla nas? Tak dla nas właśnie. Bądźmy dobrej myśli i nie ustawajmy w wyznawaniu naszej wiary. Jest ten rok temu szczególnie poświęcony. Rok wiary. Nie na darmo dzieją się te inicjatywy dla jej pogłębienia, dla jej rozszerzenia. Gdzie się pamięta o modlitwie, naśladując wzór samego Jezusa, który w czasie ostatniej wieczerzy tak gorąco się modlił, a teraz w niebie wstawia się u Ojca za nami, wszystko obraca się na dobre, wszystko idzie ku lepszemu. Niech na o tym przekona nasze własne doświadczenie. Sami zdobywajmy się na odwagę i nie dawajmy sobie odebrać tej nadziei jak daje nasze powołanie.Czas ucieka, wieczność czeka. To zawołanie błog. Jana Pawła II, odczytane na wieży kościoła w Wadowicach przy umieszczonym tam zegarze niech i nas pobudza do miłości.

9.5.2013

Ponad wszelkim imieniem wzywanym nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym, jest imię Jezusa Chrystusa pisze św.Paweł w drugim czytaniu. A sam Pan Jezus przemawia do nas nie tylko w Ewangelii, ale i w dziejach Apostolskich, w pierwszym czytaniu. Ten sam jest autor natchniony św. Łukasz, który napisał i Ewangelię i następnie dzieje Apostolskie, jak o tym mówi na samym początku do Teofila. Jezus mówi jak zawsze o Ojcu, a teraz, gdy już wszystko wykonał, co mu Ojciec polecił, mówi szczególnie o Duchu Swiętym. Zstąpi na was, otrzymacie jego moc i będziecie moimi świadkami. Co się zaś tyczy właśnie Jego samego, Pan Jezus odwołuje się do tego, co o Nim było napisane w Starym Testamencie. Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom. Oto jest potęga Jego imienia, o której powiedzieliśmy za św. Pawłem na początku. Bo to właśnie grzechy były i są jedyną przeszkodą dla otrzymania Ducha Swiętego. A otrzymanie Ducha Swiętego, jest początkiem zjednoczenia z Bogiem. Szczęście człowieka jest tylko właśnie w tej jedności z Bogiem Ojcem, przez Syna Bożego, w Duchu Swiętym. Wszelkie błogosławieństwo od Boga Ojca nie dotrze do człowieka inaczej jak przez Jego Syna Jezusa Chrystusa i zawsze w Duchu Swiętym. A poza tym błogosławieństwem Bożym nie ma pokoju, ani radości, ani światła, ani miłości. Jest tylko ciemność, śmierć, smutek, nienawiść i przekleństwo w tym wieku i w przyszłym. Oby rzeczywiście Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa dał nam ducha mądrości i objawienia w głębszym poznawaniu Jego samego. Swiatłe oczy dla naszego serca. Nie tylko ciało ma oczy, ale i serce może je mieć od Boga wraz z nadzieją naszego powołania. Bóg daje to wszystko co jest potrzebne nam wierzącym do wejścia w posiadanie Jego dziedzictwa wśród świętych, na wyżynach niebieskich, z Chrystusem w Duchu Swiętym. Czyni nas On członkami Jego ciała, którym jest Kościół. Chrystus Jezus jest głową tego Kościoła, który założył tutaj na ziemi, zanim wstąpił na niebiosa i siedzi po prawicy Boga Ojca Wszechmogącego. Przemożny jest ogrom Jego mocy względem nas, Jego potęgi i siły, z jaką dokonuje dzieła w Chrystusie ten właśnie Bóg Ojciec Wszechmogący, który wszystko poddał pod stopy swego Syna, a naszego Pana Jezusa Chrystusa, gdy Go posadził po swojej prawicy na wyżynach niebieskich ponad wszelką władzą i mocą , zwierzchnością i panowaniem. Ojciec wszystko ustalił swoją władzą, również czas i chwile wypełnienia się wszelkich obietnic danch ludziom poprzez Objawienie. Wierność Boga nie podlega żadnej wątpliwości, dla wierzących jest ona skarbem nieocenionym. Pośród skarbów nieocenionych jest też sam dar wiary, za który trzeba nam nieustannie dziękować. Wstępowanie Pana Jezusa do nieba, jako człowieka jest ogromną łaską dla Kościoła, który w ten sposób ogląda swoje własne wniebowzięcie w dniu ostatecznym, gdy dokona się powszechne zmartwychwstanie ciała i życie wieczne w królestwie Bożym, dla tych, którzy uwierzyli, nawrócili się i przyjęli dar Ducha Swiętego, na odpuszczenie grzechów i na uświęcenie swoich serc aż do otrzymania w Jezusie Chrystusie pełnej miary świętości, do jakiej każdy został powołany według tego co Pan Bóg zamierzył jeszcze przez stworzeniem świata. Boży Plan ukryty w łonie Trójcy Przenajświętszej poprzez wieki i pokolenia był realizowany najpierw w Starym Przymierzu a następnię wszystko zostało ujawnione i dokonane w Nowym Testamencie, który przyniósł sam Syn Boży Wcielony jako Człowiek za sprawą Ducha Swiętego, gdy przyjął ciało z Maryi Dziewicy, aż do wypełnienia wszystkiego co było o Nim zapowiedziane przez Proroków, zwłaszcza Jego Męka, Smierć i Zmartwychwstanie. Bóg w Nim dokonał wszystkiego co było konieczne, aby dać ludziom w swoim miłosierdziu łaskę Odkupienia i Zbawienia, przez zamieszkanie Ducha Swiętego w ich sercach, a w Duchu Swiętym, także i samego Syna Bożego, oraz przede wszystkim Ojca Niebieskiego, od którego wszystko pochodzi w samym Bogu i wszedzie, gdzie Bóg uczynił cokolwiek, gdziekolwiek i kiedykolwiek. Po to uczynił, aby było i aby mógł okazywać swoją miłość tym, którzy Go poznają, kochają i Jemu samemu służą. Poznać, pokochać i służyć Bogu. Oto jest cel naszego życia na tej ziemi. Niebo jest naszym przeznaczeniem. Niech nas Imię Jezusa napełni radością i błogosławieństwem abyśmy wiernie szli z tym Królem Wieków.

5.5.2013

Kościół w Antiochi w Syrii i Cylicji stanął wobec wielkiego problemu, doszło tam do niemałych sporów i zatargów, w sprawie obrzezania. Jeśli się nie poddacie obrzezaniu według Prawa Mojżesza, nie możecie być zbawieni, mówili niektórzy chrześcijanie z pochodzenia Zydzi do chrześcijan, z innego przedtem czyli pogańskiego pochodzenia. Trzeba było się więc w tej sprawie odwołać do Apostołów w Jerozolimie. Wysłano delegatów w osobach Pawła i Barnaby kolei Kóściół wyśle tam z odpowiedzią na piśmie swoich delegatów w osobach Judy i Sylasa. Odbył się w tej sprawie pierwszy Sobór Jerozolimski pod przewodem Ducha Swiętego i Pierwszego Papieża Piotra.

Decyzja jak słyszeliśmy jest przeciwna nauce tych, którzy braciom pogańskiego pochodzenia siali zamęt w duszach, choć nie mieli do tego prawa ani upoważnienia ze strony Apostołów. Obrzezanie ciała dzięki wierze chrześcijanskiej przeszło w obrzezanie serca, i ono tylko obowiązuje wszystkich w Kościele. Co to jest obrzezanie serca i kiedy ono się w nas dokonało? Trzeba uwierzyć w chrzest Jezusa w Jordanie i razem z Nim zanurzyć się w tym znaku śmierci i zmartwychwstania jaki jest ten Jego chrzest. To był obraz tego co się potem dokonało na Kalwarii. Wierzyć w Chrzest Jezusa i w Jego Krzyż, czyli Mękę, śmierć i Zmartwychwstanie to właśnie znaczy przyjąć serca naszego obrzezanie. Wtedy dokonuje się to o czym naucza Pan Jezus w Ewangelii.

Trójca Przenajświętsza przychodzi i zamieszkuje w takim przemienionym wiarą, nadzieją i miłością ludzkim sercu, w jego duszy i w jego ciele jak w Swiątyni. Ojciec posyła tam najpierw Ducha Swiętego, a następnie przychodzi On sam wraz ze swoim Synem. To przyjście Boga jest związane z nauką o miłości jest przyjściem samej miłości, którą jest właśnie Pan Bóg. Idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie. Te słowa Pana Jezusa wymagają wyjaśnienia w blasku innych słów: Nauka, którą słyszycie nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca. Większy jest Ten, kto posyła, niż Ten, który jest posłany. To posłanie było przyjęciem natury ludzkiej, czyli uniżeniem się Syna Bożego dla nas i dla naszego zbawienia. Gdyby się to nie stało, rzeczywiście nie moglibyśmy być zbawieni. Nie obrzezanie cielesne było warunkiem zbawienia, ale poświęcenie się Syna wobec Ojca, jak to głosi wiara Katolicka. Jezus uniżył samego siebie dobrowolnie i świadomie, aby za nas wynagrodzić sprawiedliwości Bożej. Jego chrzest był znakiem tego uniżenia, dlatego Jan Chrzciciel zawołał: Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata. Wtedy Duch Swięty po raz pierwszy w historii zaznaczył jakby fizycznie swoją obecność w postaci cielesnej jakby gołębicy. A Ojciec głosem z nieba dał świadectwo o Synu swoim, że ma w Nim wielkie upodobanie. W Nim nas wtedy wszystkich pojednał ze Sobą i otworzył dla nas Królestwo Boże. Pokój mój daję wam, pokój zostawiam wam. Niech się nie lęka i nie trwoży wasze serce, bo jest już obrzezane, mówi Pan w Ewangelii. Jest takie, jeśli wierzy. Niech więc się raduje w Duchu Swiętym, którego Ojciec pośle w moim imieniu. Nie tylko Jezus jest posłanym od Ojca, jest nim także i Duch Boży. Przez Syna i Ducha, jesteśmy przez Ojca jakby wzięci w jego Boskie Ramiona. Na Boskich Ramionach Ojca, jako Jego Dzieci, jest nam dobrze już teraz w doczesności, a cóż to będzie za szczęście gdy pozostanie tylko wieczność, a czas dobiegnie końca. Nie będzie końca Królestwu Bożemu i nam w Nim.

28.4.2013

Kiedy przybyli i zebrali miejscowy Kościół, Paweł i Barnaba, opowiedzieli, jak wiele Bóg przez nich zdziałał i jak otworzył poganom podwoje wiary. Tak kończy się dziś pierwsze czytanie. Ważne jest każde słowo, każde zdanie, ale słowo Kościół i wiara są jakby najważniejsze od naszej strony ludzkiej patrząc, a Królestwo Boże i łaska Boża są najważniejsze od strony samego Boga, który działa w Kościele i w świecie poprzez Kościół. Czytanie pierwsze mówi właśnie o samych początkach Kościoła. Ustanawianie przez Pawła i Barnabę w Każdym Kościele starszych to początki istnienia Kapłanów, zwanych dziś Księżmi. Z nazwą Kościół łączy się też tutaj słowo miejscowy, miejscowy Kościół a więc w Listrze, w Ikonium, Pamfilii, Perge, Attalii i w Antiochii. Ten sam Kościół przybiera formę wspólnoty miejsca, gdzie Bóg działa przez łaskę i Słowo swoje, przez Apostołów i przez pozostawionych przez nich Starszych czyli Kapłanów. Wyświęcali ich Apostołowie, aby potem mogli służyć Wspólnocie miejscowego Kościoła. Ewangelia zaś ukazuje głębie tego, czym Kościół Chrystusowy żyje. Uwielbieniem Boga i uwielbieniem Syna Człowieczego. To jest wzajemne przenikanie się Uwielbienia: Bóg jest uwielbiony w Synu Człowieczym przez Jego Mękę i Smierć, a Syn Człowieczy jest uwielbiony w Bogu przez swoje chwalebne Zmartwychwstanie. Skąd o tym wiemy? Otóż sam Pan Jezus o tym właśnie dzisiaj mówi. Być może są to dla nas trudne do pojęcia słowa, i Jezus zdaje się o tym myśli, gdy nazywa dorosłych Apostołów dziećmi. Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać. Uwielbiony Zbawiciel choć pozostaje w swoim Kościele obecny sakramentalnie, czyli przez wiarę, przez łaskę i przez Ducha, jego wywyższenie ponad wszelkie dostępne ludziom możliwości rozumienia i odczuwania bliskości będą wzbudzać w wierzących tęsknotę i poszukiwanie Jezusa. Dokąd Ja idę wy pójść nie możecie. Taka jest odpowiedź na to bezpośrednie pragnienie ludzkiej tęsknoty, ale zaraz potem Pan Jezus mówi o potrzebie wzajemnej miłości, aby tą drogą objawiło się światu to uwielbienie, o którym powiedział On na początku. Wzajemna miiłość między wierzącymi w Chrystusa jest na obraz i podobieństwo wzajemnego uwielbienia między Bogiem Ojcem i Synem Bożym w Duchu Sw.Tak jak ja was umiłowałem- mówi Pan Jezus- i wy wzajemnie się macie kochać. Trzeba więc brać przykład od Jezusa w tym, jak On nas umiłował. Jak to rozumieć? Z Niego trzeba brać tę miłość, aby jak On miłować. Nigdzie indziej nie ma takiej miłości, ale tylko w Nim ona jest i się udziela zgodnie z wiarą. Czyli im bardziej wierzymy w Jego miłość do nas, tym bardziej ta miłość przychodzi do naszych serc. A gdy jest ona w naszym sercu, to czyni nas zdolnymi spełniać Jego przykazanie nowe, abyśmy się wzajemnie miłowali. On mówi do Apostołów: Dzieci, także i do nas tak samo mówi: Dzieci. Czy słyszymy Jego głos tak właśnie jak dzieci, głos ojca, czy matki? Czego nam jeszcze brakuje, abyśmy stali się jak dzieci, abyśmy zdolni i godni byli Bożego Królestwa? Uczmy się mówić o chwale Bożego Syna i Ojca i Ducha, głośmy potęgę Boga i wspaniałość chwały Jego Królestwa. Będę Cię sławił, Boże mój i Królu. Kiedy Paweł i Barnaba opowiadali gdy zebrali miejscowy Kościół w Antiochi, jak wiele Bóg przez nich zdziałał, to nikt nie pomyślał, że oni się przechwalają. Ale wszyscy się cieszyli, że dzieją się takie piękne sprawy pod niebem. Tak niech będzie i u nas.

21.4.2013

Rozważamy dziś zgodnie ze Słowem Bożym dalszy ciąg powstałego konfliktu między Zydami i Kościołem Chrystusa, który z Jerozolimy, gdzie Apostołowie bronili Kościoła wobec Najwyższej Władzy Religijnej Izraela, Sanhedrynu doznawali rozmaitych kłopotów i udręczenia, konflikt ten przeniósł się także na tereny działalności misyjnej Pawła i Barnaby. Chodzi konkretnie o Antiochię Pizydyjską. To w innej Antiochii nazwano po raz pierwszy uczniów Chrystusa chrześcijanami. Była to Antiochia Syryjska, stolica rzymskiej prowincji, na Bliskim Wschodzie. Tutaj chodzi o Pizydię i niewielkie miasto zwane także Antiochią w części prowincji Greckiej. Zydzi zobaczyli tłumy i ogarnęła ich zazdrość. Poganie radowali się i uwielbiali Słowo Pańskie, stawali się przez wiarę i chrzest chrześcijanami, a Zydzi wykorzystywali pobożne i wpływowe kobiety do podburzania znaczniejszych obywateli i do przeciwstawiania się ewangelizacji greckich regionów. Argumenty Pawła i Barnaby są uniwersalne: Chrystus jest Zbawicielem i Swiatłem dla wszystkich narodów, aż po krańce ziemi, aż do końca czasów i pokoleń ludzi powołanych do życia wiecznego, którym należy głosić Słowo Boże, poczynając od Zydów. Należało głosić Słowo Boże najpierw wam, mówi Paweł i Barnaba. Nie chcecie uwierzyć, nie chcecie słuchać, to znaczy sami uznajecie się za niegodnych tej łaski, jaką Bóg chce udzielić w Kościele swoim wszystkim wierzącym w Jego Syna Jezusa Chrystusa. Tak głoszą Ewangelię napełnieni weselem i Ducheł Swiętym. Właśnie Duch Swięty jest w pierwszym czytaniu Sprawcą Ewangelizacji, a Ewangelia ukazuje Ojca i Syna w tajemnicy Bóstwa: Ja i Ojciec jedno jesteśmy. Ta jedność Ojca i Syna i Ducha Swiętego jest istotą wiary chrześcijańskiej, źródłem życia wiecznego dla owiec, które słuchają głosu Pasterza. Idą za Pasterzem, czyli Barankiem Bożym, który gładzi grzechy i daje nowe wieczne życie. Nie zginą one na wieki. Ojciec je dał swemu Synowi, a Syn je oddał w opiekę i moc Ducha Swiętego. Ducha Ojca i Syna, Ducha miłości, radości i pokoju. Ducha, który od nich jest i daje życie. Dawniej mówił przez proroków, a teraz mówi przez Kościół zbudowany na fundamencie Apostołów, pod przewodnictwem Piotra i jego następców na stolicy Piotrowej. Mamy od kilku tygodni nowego papieża i dzięki wierze w to że jemu jesteśmy powierzeni przez słowa Chrystusa z ubiegłej niedzieli: Paś baranki moje, paś owce moje. Miłuj Mnie i mego Ojca, miłuj owce moje i moje baranki. Tak dziękujmy Bogu w Trójcy Swiętej Jedynemu za dar nowego Papieża. Otaczajmy go naszą miłością i bądźmy jemu posłuszni. Czyż nie jest On wikariuszem Chrystusa na ziemi. Oczywiście, że jest i będzie nas prowadził po drogach Bożych na zielone pastwiska Słowa Bożego i Liturgii Swiętej. Oby nasze zaangażowanie w nową ewangelizację było coraz bardziej żywe i mocne na wzór Pawła i Barnaby z Dziejów Apostolskich. Nie chciano ich słuchać w Antiochii Pizydyjskiej, to poszli dalej do Ikonium. Bluźniono temu mówił Paweł bo ogarnęła niektórych Zydów zazdrość ;wyrzucono ich z Synagogi, poszli na place i ulice miasta i tam dzielili się radością z daru zbawienia w Jezusie Chrystusie. Zachęcali tych którzy uwierzyli do wytrwania w wierze i w łasce Boga. Czyńmy i my tak samo. Ewangelia się nie starzeje, bo jest Słowem Bożym, a Bóg jest zawsze młody, i aż na wieki. Niech i nas odmładza Duch Boży każdego dnia, oświeca nasze umysły i odnawia nasze serca w Bogu.

14.4.2013

Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi. Te słowa wypowiedziane przez Piotra i Apostołów wobec najwyższej Władzy Religijnej Izraela dają do myślenia po wszystkie czasy. Czyż Prorocy nie byli prześladowani z powodu swoich orędzi wypowiadanych jako Słowo Boże. Taki też los spotkał nawet samego Mesjasza Pańskiego, Boga-Czowieka w Jednej Osobie Syna Bożego Jednorodzonego. Ponieważ bardziej słuchał swojego Ojca, który Go na świat posłał,niż uczonych w Piśmie i Faryzeuszy, został stracony, przybity do Krzyża. W ten sposób dał świadectwo prawdzie również tym słowom Piotra i Apostołów, że tylko Bóg zna wszystko, całą i pełną prawdę o Sobie, o Stworzeniu tak widzialnym jak i niewidzialnym dla ludzi, o człowieku i jego historii, która tylko w posłuszeństwie Bogu samemu może być historią zbawienia, historią świętą. Bóg podzielił się w tym celu z wybranymi przez siebie ludźmi swoim Duchem Swiętym. Ten właśnie Duch jest przede wszystkim Darem, bez którego nie można dokładnie wiedzieć kiedy i jak słuchać Boga trzeba bardziej niż ludzi. Ludzie są wszędzie postawieni, żeby ich słuchać. Od naszych rodziców w dzieciństwie, poprzez władze szkolne i kościelne, aż po te społeczne i polityczne, zawodowe i podatkowe. Gdziekolwiek się człowiek ruszy, jest ktoś kto mówi: proszę mnie posłuchać. Mówił Piłat do Jezus: Czy nie wiesz, że mam władzę Cię uwolnić, albo też i ukrzyżować. Twój naród wydał mi Ciebie, cóżeś uczynił? Władza w Zakonie czy w Kościele, cała ta hierarchia, czyż nie została ustanowiona dla dobra ludzi? Nie można sobie wyobrazić jakiejkolwiek nawet najmniejszej społeczności bez kogoś, kto będzie musiał nieraz zdecydować tak czy inaczej aby się sprawy potoczyły, i wziąć odpowiedzialność za dokonany wybór. Zagrożenie karą za nieposłuszeństwo, nawet przy zwykłej sprawie poruszania się po drogach, na to jest policja, żandarmeria, i są więzienia i sądy, które czuwają nad porządkiem społecznym i ekonomicznym. Czy można nie cierpieć z powodu imienia Jezusa? Zastanawiające jest to, że Apostołowie się z tego cieszyli, że stali się godni cierpieć, wcale nie mając zamiaru słuchać Sanhedrynu, zakazującego surowo, żeby nie nauczali czego chce Pan Jezus bo krew tego Człowieka nie przestaje drażnić ich sumienia. Baranek zabity z wysokości nieba okazuje swoją potęgę, jak to uczynił już w Ewangelii dając rozkaz Piotrowi: Pójdź za Mną i paś owce moje i baranki moje. To jest Pan! Panem jest Jezus! Wszyscy inni mogą być tylko sługami, albo uczniami. Uczeń, którego Jezus miłował pierwszy to potrafił dobrze odczytać i napisał.W tym nazwaniu siebie: Uczeń, którego Jezus miłował, ukazane jest źródło wszelkiej słusznej władzy jakakolwiek by ona nie była. To miłość płynąca od Boga przez Jezusa Chrystusa. Kto tej miłości nie przyjmuje tego nie można słuchać. Ten jest niezdolny sam z siebie kochać według Bożego ustanowienia. Bóg jest miłością dlatego trzeba go zawsze bardziej słuchać. A władzy pochodzącej od Boga danej ludziom na tyle, na ile ona jest służbą Bogu i ludziom. Tylko Bóg jest Panem.Inni panowie i panie, jeśli nie są uczniami Boga nie mogą się domagać żadnej władzy nad innymi. Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry-powiedział Pan Jezus do Piłata. Dlatego większy grzech mają ci, którzy Mnie tobie wydali. Wydać na pastwę losu człowieka bezprawnie i wbrew miłości, z podeptaniem jego godności, nie jest godne żadnej władzy ani religijnej ani świeckiej. Niech więc będzie nasza miłość na straży dobra i prawdy.

7.4.2013

Z tego wszystkiego w co my uwierzymy. Co nowego przeżyjemy z tego, co słyszymy. Jak Chrystus pochwalił tych, którzy nie widzieli a uwierzyli, a Tomaszowi okazał miłosierdzie, bo go wcale nie odepchnął od siebie za jego niedowiarstwo w sprawie zmartwychwstania. To jest coś nowego w całej historii świata. Jeszcze nikt przedtem nie zmartwychwstał. To pierwszy Jezus to uczynił, że powstał z grobu. Tam gdzie wszedł wszystko jest nowe i wieczne, teraz właśnie stworzone dla tych wszystkich, którzy uwierzą. Będą tam mogli wejść i pozostać z Panem Jezusem na zawsze. Jeśli ten czas dwu tysięcy lat w naszej wyobraźni uczynił zmartwychwstanie czymś już poznanym i przyzwyczajonym, to znaczy, że to nie to. Ten świat do którego wszedł Chrystus zmartwychwstały a potem weszła Jego Matka, Maryja wniebowzięta, jest bardzo wciąż niesłychanie świeży i takim pozostanie na wieki, na zawsze. Dla nas żyjących na tej ziemi w czasie i przestrzeni, niemożliwe jest o nim opowiedzieć. Trzeba wierzyć na słowo. Pan nie kłamie. Patrzmy jak autorzy relacji biblijnych: Łukasz w Dziejach Apostolskich, a Jan w Ewangelii starają się wzbudzić w nas to zawierzenie i zaufanie w Słowo Boże. Znaki i cuda, które się działy przez ręce Apostołów, nawet cień przechodzącego Piotra sprawiał, że chorzy bywali uzdrawiani. Jan podaje, że miejsca by nie stało na biblioteki, gdyby trzeba było spisać wszystko co się wydarzyło dokładnie i zgromadzić odpowiednią ilość książek. Właśnie zmartwychwstanie jest takim tematem, który się nigdzie w świecie, który znamy nie pomieści. Zycie wieczne w Imię Jezusa jest przeogromnym darem Pana Boga. My sobie wieczność kojarzymy zawsze z czasem, i boimy się, że tam by się mogło nam znudzić. Tak bardzo niskie jest nasze myślenie i nasza wyobraźnia. Łatwo się znudzić przychodzi nawet najpiękniejszymi uczuciami. Nie mówiąc już o rzeczach, które potrafią człowieka pożerać i rzucać nim na wszystkie strony, jak piłkarze piłkę. Tyle spraw nas nieustannie rozrywa na prawo i w lewo, do przodu i do tyłu. Ucieka nam życie a wydaje się, że nam wszystkiego ciągle za mało. Kto uwierzy Chrystusowi ten się nasyci, gdy Król go przyjmie do krainy swego wiecznego istnienia. Więc jak kiedyś wierzący trzymali się wszyscy razem, trzeba i nam rozróżniać obcych od swoich. Z obcych nikt nie miał odwagi przyłączyć się do nich. Niech obce nam będą te wszystkie nauki i teorie, które nie mówią o zmartwychwstaniu i życiu wiecznym. Ludziom trzeba pokazywać prawdę pod warunkiem, że się szczerze w nią wierzy. Rosła wtedy liczba mężczyzn i kobiet, przyj-mujących wiarę w Pana. Czemu miałaby ta liczba dzisiaj nie rosnąć. Dajmy lepsze ku temu powody, my chrzścijanie. Szukajmy lepszych argumentów na to, aby innych przekonać. Pan Jezus pokazuje ręce i bok, dlaczego? Bo tam są rany, które On wycierpiał.Trzeba i nam czasem wycierpieć rany za kogoś, kogo chcemy do Jezusa przyprowadzić. Nie bądźmy w tym skąpi, bo i dla nas Pan Jezus jest zawsze taki chojny. Niczego nam nie odmawia. Pokój wam! Właśnie najbardziej tego Pokoju Bożego nam trzeba w życiu. Ale nie inaczej jak przez przebaczenie naszych win ten Boży Pokój do nas przychodzi. Duch Swięty jest tym Pokojem naszego serca. Jeśli pozwolimy mu nim zawładnąć to będzie oaza pokoju w naszym sercu i w naszej duszy. Niech więc spotka nas takie doświadczenie jakie opisuje Ewangelia i Apostolskie Dzieje. Tego trzeba nam sobie i innym życzyć, o to Boga prosić pokornie, o to się starać zawsze i wszędzie. Z pomocą Maryi jest to zapewnione!

31.3.2013

Piotr przemawia z domu centuriona w Cezarei, i przywołuje historię chrztu, który głosił Jan. Sprawa odpuszczenia grzechów , które się otrzymuje w imię Jezusa przez wiarę w Niego ma swój początek w Jego chrzcie przez posługę Jana Chrzciciela, w wodach Jordanu. Trzeba nam to pierwsze czytanie przyjąć jako podsumowanie tych trzech lat życia Jezusa od chwili Chrztu, aż do Jego Smierci na drzewie i przelanie Krwi zobaczyć na obrazie Bożego Miłosierdzia i Sprawiedliwości, który spodobało się Bogu nam dać przez życie wiary i swiete posłannictwo św. Siostry Faustyny. Jaka była moja radość, że ten obraz mogliśmy ukazać publicznie 20 stycznia tego roku na Mszy św. Była to Msza pod przewodnictwem naszego kardynała i biskupa diecezji, ks. Jana Piotra. Jan i Piotr są obecni dziś w Ewangeli, jak biegną do grobu obydwaj, jak znajdują tylko leżące płótna i chustę, a nie ma tam już ciała, które trzy dni temu złożone było do grobu. Nasz Biskup nosi te dwa imiona razem złączone i jest dla wszystkich diecezjan następcą Apostołów, którzy przekazują światu Radosną Nowinę i Zmartwychwstaniu Pana Jezusa i o Sprawiedliwości i Miłosierdziu, które z Nim przyszły na ziemię z Nieba, i tam chcą nas wszystkich zabrać do Domu Ojca, który jest w Niebie. Bóg Ojciec namaścił Jezusa jako Mesjasza Duchem Swiętym i mocą. Chodzi o naturę ludzką, z którą On, Syn Boży Jedyny zechciał się zjednoczyć dla nas i dla naszego Zbawienia. Gdyśmy byli pod władzą diabła, On przyszedł nas wyzwolić i uzdrowić. Aby potem Duch Swięty mógł nas prowadzić i uświęcać.Jeden jest Ojciec, który posyła, a posłannictwo jest dla Syna Jego i dla Ducha Swiętego. Kto na obrazie Miłosierdzia widzi Jezusa widzi także i Ojca, a wtedy w promieniach które obraz rozświetlają potrafi odczytać te dwa posłania: Posłanie Syna Bożego w kolorze bladoniebieskim i Ducha Swiętego w kolorze czerwonym. Jest to Obraz Trójcy Najświętszej, Jedynego Boga, który jest, był i przychodzi. Czy chcemy być świadkami Jego Orędzia Sprawiedliwości i Miłosierdzia? My katolicy Polscy otrzymaliśmy z tym Obrazem i orędziem przez posługę Patrona naszej Wspólnoty bł. Jana Pawła II takie zadanie misyjne na Zachodnią Europę, a nawet na cały świat. Jako księża Chrystusowcy, jesteśmy bardzo szczęśliwi, że gdy nasze Zgromadzenie powstawało, to jednocześnie dokonywały się mistyczne spotkania Jezusa ze siostrą Faustyną na temat tego Obrazu i Koronki do Bożego Miłosierdzia. A żyjącym w czasach po beatyfikacji i kanonizacji tej świętej, których dokonał nasz Rodak, na kanonizację którego też czekamy, nie może być inaczej jak dosłowne wzięcie słów Bożych z pierwszego czytania: Bóg nam rozkazał ogłosić ludowi i dać świadectwo, że ten Jezus Miłosierny jest ustanowionym przez Boga Ojca sędzią żywych i umarłych. Misja prorocka i apostolska przysługuje wszystkim członkom Kościoła, każdemu według jego miejsca i powołania, aby uczynić uczniami wielu spośród spotykanych ludzi, jeszcze nie wierzących, lub których wiara jakby wygasła. Trzeba nam lepiej znać sprawę Jezusa z Nazaretu, poprzez uważniejsze wsłuchiwanie się w Słowo Boże, poprzez rozważanie Go na modlitwie, poprzez udział w Konferencjach na temat Ewangelii Odkupienia.Może i my sami jeszcze nie rozumiemy Pisma świętego i co ono mówi. Nie żałujmy czasu na tego rodzaju ćwiczenia, szukanie odpowiedzi na pytania, postępowanie w życiu według poznanych tajemnic, aby stać się wiarygodnym.Człowiek wiarygodny to taki, któremu warto wierzyć. Ale to także taki, który wiarę swoją przez wysiłek woli i inteligencji utrzymuje stale żywą i świętą, obleka ją dziełami miłości Boga i bliźniego, jest wdzięczny tym, którzy mu w tej wierze pomagali i teraz pomagają. Niech też będzie między nami zgoda i braterskie zaufanie, że radość ogarniająca nas z powodu nadziei zmartwychwstania zarazi innych chęcią łączenia się z nami w jej wyznawaniu w kościele i poza kościołem, w życiu codziennym, zawsze i wszędzie!Takie są też moje życzenia na czas Swiąt Zmartwychwstania Pańskiego i na ciąg dalszy Roku Wiary.

24.3.2013Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Dwie rzeczy stworzone: jedna przez samego Boga: Słońce i druga wykonana przez człowieka, na rozkaz Boży: zasłona Przybytku zareagowały na śmierć Chrystusa: który wtedy zawołał donośnym głosem: Ojcze w Twoje ręce powierzam Ducha mego. Reakcja setnika, który oddał chwałę Bogu i tłumów, które się zbiegły na to widowisko, a teraz wracały bijąc się w piersi. Znajomi Jezusa i niewiasty, które Mu przedtem towarzyszyły, a teraz się Jego śmierci przypatrywały. Te wszystkie opisane reakcje nam przekazane jak co roku w niedzielę Palmową, są pytaniem o nasze własne rozumienie tych wydarzeń. Zatrzymajmy się tylko przy zasłonie przybytku która sama wtedy rozdarła się przez środek. Była ona wykonana z czterech kolorowach grubych nici. Coś w rodzaju dywanu tureckiego, solidnie utkanego. Podkładem był lśniący bisior, koloru bialego, a na nim paski w trzch kolorach: niebieski, czerwony i różowy. Lśniący bisior biały oznaczał Słowo Boże, kolor niebieski oznaczał Mesjasza jako tego, który przez swój chrzest zgładzi grzechy świata, kolor czerwony, że będzie On królem, a kolor różowy, że przeleje On swoją krew za Zbawienie ludzkości. Ta zasłona odzielała w przybytku miejsce święte od miejsca najświętszego. W miejsu najświętszym była Arka Przymierza i Swiadectwa, z tablicami Przykazań, laską Aarona, naczyniem z Manną, na pamiątkę cudownego pokarmu, którym Bóg żywił lud na pustyni. Aaron i jego następcy ustanowieni kapłanami Boga, mógł tylko raz w roku wchodzić za tę zasłonę z Krwią ofiarnego zwierzęcia, nad którym wcześniej przez zabiciem wkładał ręce swoje i wyznawał w imieniu całego narodu wszystkie jego grzechy. Na arce Przymierza była złota płyta położona i nazwana stołem miłosierdzia, którą siedmiokrotnie arcykapłan skrapiał krwią ofiarną. Takie było przygotowanie od wyjścia z niewoli egipskie, przygotowanie narodu izraelskiego oraz całego świata na to co się miało stać między szóstą a dziewiątą godziną tego Jedynego w historii dnia, który nazywamy Wielkim Piątkiem. Dlaczego ta zasłona się wtedy rozdarła? Rozdarcie zasłony, której nie dotknęła ręka człowieka jest dziełem sił wyższych, tak jak i zaćmienie się wtedy słońca. Dziełem samego Boga jest słońce a zasłona, choć była dziełem ludzi, wykonana została na rozkaz Boży. Teraz podzieliła los przybytku, już nie będzie potrzebna, aby dzielić miejsca święte od najświętszego, ponieważ dostęp do Boga jest otwarty przez wiarę w Syna Bożego i Jego dzieło Odkupienia ludzkości. Słońce po zaćmieniu się znów odzyska swą moc, aby służyć ludziom jak zawsze, ale Przybytkiem nowym stało się Ciało Jezusa Chrystusa, które trzeciego dnia Zmartwychwstanie, jak oznajmia Pismo. Zasłona przybytku, symbol dzieł ludzkich, nawet z Bożego rozkazu wykonanych przejdzie do historii, jako cień rzeczywistości, którą jest Eucharystia. Kapłaństwo Starego Przymierza ustępuje miejca Kapłanowi Chrystusowi, według obrządku Melchizedeka. Chleb i wino składane na Ołtarzu Nowego i Wiecznego Przymierza stają się Ciałem i Krwią Odkupiciela, przez działanie i moc Ducha Swiętego. Ojcze w Twoje ręce powierzał Ducha mojego. Ten Duch, który od Ojca i Syna pochodzi, który z Ojcem i Synem daje życie światu, będzie od Zmartwychwstania Jezusa organizował życie mistycznego Ciała Chrystusa, którym jest Jego Kościół. Więc siostry i bracia: wielka jest tajemnica naszej wiary. Kiedy jesteśmy zgromadzeni dzisiaj jak i w każdą niedzielę przy Ołtarzu Pana, wielkie rzeczy dzieją się wobec nas dla naszego dobra, dla naszego zbawienia i uświęcenia. Niech więc będzie w nas wiara setnika, niewiast, i znajomych Jezusa, a dla wszystkich bijących się w piersi niech zajaśnieje na nowo Słońce Bożego Miłosierdzia.

17.3.2013

Lud ten, który sobie utworzyłem, opowiadać będzie moją chwałę. Takie zakończenie pierwszego czytania jest bardzo dobrym komentarzem do Ewangelii: I ja ciebie nie potępiam. Idź, a od tej chwili już nie grzesz. Gdy Mojżesz przekazywał Prawo Boże: za grzech była kara. Za ciężki grzech, kara śmierci. W takim wypadku, człowiek mógłby popełnić tylko jeden ciężki grzech w życiu i to by wystarczyło, aby koniec z nim, nie tylko w doczesności się okazał, ale i na całą wieczność. Ale Bóg w tym czasie i w takiej dramatycznej sytuacji wypowiedział całkiem inny wyrok: Oto ja dokonuję rzeczy nowej. Sławić Mnie będą zwierzęta. Jakże dziwne to są słowa. Nie zrozumiemy ich bez Baranka. To On sławi Boga w naszym imieniu. Sławić mnie będą zwierzęta. Czyż nie uczynił nas Baranek owcami swoimi. Dobry Pasterz oddaje życie za swoje owce. Tak powiedział i tak uczynił. Więc prawdziwe są słowa Boże: Sławić Mnie będą zwierzęta polne, szakale i strusie, gdyż na pustyni dostarczę wody i rzek na pustkowiu, aby napoić mój lud wybrany. Tak jesteśmy ludem Boga, ale między Bogiem a nami ludźmi jest o wiele większa różnica, niż między ludźmi i zwierzętami. Bóg sam pokonał tę różnicę i nas zaadoptował. Tak jak nieraz jakaś kobieta adoptuje małego kotka, czy mężczyzna małego psa. Bóg się nami zajął tak właśnie bez najmniejszego skrępowania. Przyszedł do nas jako Baranek Boży, który gładzi grzechy świata. Baranek zabity, ale śmierć On tylko mógł pokonać i szatana i grzech. Nachyliwszy się wtedy pisał palcem po ziemi. Chcieli mieć ci, którzy przyłapali kobietę na gorącym uczynku cudzołóstwa, chcieli zdobyć argument na Niego, aby Go oskarżyć o miłosierdzie i na śmierć skazać, za to że jest Synem Bożym. Oni nie wierzą i nie wiedzą co czynią, ale On dobrze wie, że taka jest wola Ojca, aby Baranek za owce się we Krwi własnej wykąpał.I tak się pisaniem palcem po ziemi na Mękę swoją przygotowuje. Kto z was jest bez grzechu niech się walnąć kamieniem zdecyduje. Nie było ani jednego. On sam jeden takim był, niewinnym, świętym i nieskalanym, ale teraz gdy z rąk Jana Chrzciciela na siebie grzechy świata wszystkie, bez wyjątku wziął. Oznajmił tej kobiecie, że i On jej nie może już potępić, bo jej grzechy na jego ramieniu są. I On za nie będzie Ojcu swemu zadośćczynił na Golgocie. Wezwał ją do świętości, bo od Niego można ją darmo brać. I z grzeszników Bóg sam może świętych sobie przysposobić, jak o tym piszą dzieje historii Kościoła. Lud który sobie utworzyłem opowiadać będzie moją chwałę. Do rozumienia tych słów idzie się przez najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa. Nikt nie może mieć swojej sprawiedli-wości, pochodzącej z Prawa, które dał Mojżesz, ale wszyscy mogą otrzymać darmo Bożą sprawiedliwość, przez wiarę w Chrystusa, przez Jego poznanie. Niewiasta w Ewangelii Go poznała i doznała miłosierdzia, otrzymała sprawiedliwość Bożą jednocześnie, czyli życie, w miejsce grożącej jej śmierci według Prawa. Chrystus umarł według Prawa za nas, abyśmy mogli mieć życie wieczne i otrzymać przez wiarę w Niego wieczne Odkupienie, Zbawienie.Nasze Rekolekcje trzy nauki dobiegają końca.W roku Wiary: Bóg daje się poznać lepiej jako Ojciec. Chrystus daje nam udział w Słowie Honoru, jakim się stał dla nas całkowicie. A Duch Swięty prowadzi nas do Ojczyzny, która jest w niebie. Bóg, honor, Ojczyzna. Temat równie ciekawy, jak ubiegłoroczny: Chrystus, droga, prawda i życie.Chwała Tobie Panie Boże.

10.3.2013

Czy można jeszcze po tej przypowieści Pana Jezusa powiedzieć, że Panu Bogu na nas nie zależy? Daleko nam wszystkim od właściwego pojmowania miłości Boga, który jest miłością. To nie Bóg potępia człowieka, ale człowiek sam siebie nie szanuje, jeśli z Bogiem nie czuje. Bóg stał się Człowiekiem, aby to stało się na nowo objawione, że Bóg nie chce nikogo stracić, ale wszystkich doprowadzić do zbawienia przez poznanie prawdy i miłości. Nie trzeba nigdy rozdzielać prawdy od miłości, bo to się zawsze źle kończy. Dlatego tak ważne są słowa Pana Jezusa: Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli. Wolność prawdziwa jest tylko w Bogu, a w człowieku o tyle, o ile jest on z Bogiem w łączności przez wiarę, nadzieję i miłość. Podstawowe dary Boskie są te właśnie trzy cnoty. Nazwane zostały teologalne. Miał nadzieję syn marnotrawny, że ojciec uczyni go choćby jednym z najemników. Dlatego wybrał się i poszedł do swojego ojca. Prawda była o wiele większa niż jemu się to wydawało: Ojciec kazał sługom ubrać go w najlepszą suknię, na rękę włożyć synowski pierścień, sandały na nogi i weselną ucztę na okazję odzyskania go zdrowego, rzucił mu się najpierw na szyję i okrył go swoimi pocałunkami, jako ukochanego syna, choć ten powiedział: Już nie jestem godzien nazywać się twoim synem. Nadzieja okazała się prawdziwa choć zbyt mała była jego pojemność serca, aby uwirzyć, że takie rzeczy są możliwe, po tym wszystkim co się stało. Zlekceważył miłość ojcowską, postanowił zadać ból jego sercu, wystawił na próbę Boga i jego przykazanie: Czcij ojca swego i matkę swoją, abyś żył i dobrze ci się powodziło na ziemi. Ale Bóg nigdy nie cofa swoich darów. Człowiek może je wyrzucić na bok swego życia i postanowienia. Człowiek może roztrwonić wszystko, co zdobył swoją pracą i wysiłkiem. Ale Boże podarunki gdzieś zawsze czekają, aby zająć swoje miejsce, które im przeznaczył Bóg od początku, zanim świat powstał. Miłość Stworzyciela jest bezwarunkowa. Jeśli jest On odrzucony jako Stworzyciel to przychodzi w ludzkiej postaci, jako Odkupiciel. Ewangelia Odkupienia, którą się zajmujemy od kilku miesięcy nie znajduje jak dotąd wielkiego uznania. Kilka zaledwie osób chce ją poznawać coraz głębiej, aby potem kompetentnie usłużyć nią innym, i samemu też poznać lepiej miłość Boga, której jak w kopalni, pokładom nie ma końca. To co nas zawsze będzie zaskakiwać, to jej bezwarunkowość. Bóg kocha i to jest tak a nie inaczej. Bóg po prostu miłuje. Koniec. Kropka. My zaś zawsze naszą miłość czymś warunkujemy. Kocham, bo to mi się wydaje lepsze, niż nie kochać. Tego kocham bardziej a tego mniej. Tą prawie wcale nie kocham, bo ona nie jest warta, aby ją to spotkało z mojej strony. Zawsze będzie problem z naszą miłością, jeśli nie uwierzymy najpierw miłości, którą Bóg ma ku nam. Trzeba też gdy się w to uwierzy, tę miłość realnie przyjąć i nią tylko kochać innych, bo tylko tej miłości nam starczy dla wszystkich, przyjaciół i nieprzyjaciół. Czy Ewangelia nie mówi: Miłujcie waszych nieprzy-jaciół, dobrze czyńcie tym, którzy was prześla-dują. Módlcie się za tych, którzy was przeklinają? Czy Jezus wcielona miłość Boga, nie stawia nam takich wyzwań? Stawia. Czy każe nam szukać gdzie indziej niż w Nim samym tej właśnie miłości? Przyjdźcie do mnie wszyscy, tak woła. Uczcie się ode Mnie, tak prosi. Gdy tę przypowieść o synu marnotrawnym a raczej o dobrym ojcu wygłosił. To jeszcze dodał, że starszy syn nie zrozumiał tej miłości, i trzeba było ojcu walczyć o miłość drugiego syna.Bóg taki właśnie jest, jak to Pan Jezus ukazał dziś w przypowieści o miłosiernym Ojcu.

3.3.2013

Mojżesz zasłonił twarz, bał się bowiem ujrzeć Boga. Pośrodku pierwszego czytania jest to zdanie poprzedzone słowami samego Boga: Mojżeszu, nie zbliżaj się tu. Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce na którym stoisz, jest ziemią świętą. Kiedy sobie uświadomić znaczenie tych słów i tej reakcji Mojżesza wobec Bożego rozkazu i zauważyć, jak się ludzie czasem w kościele zachowują: jakby to była zwykła sala spotkań, poczekalnia na dworcu, czy miejsce na rozpraszanie wyobraźni i wymianę całkiem świeckich informacji, to idzie się zastanowić. Ludzie, co wy robicie? Chrześcijanie, bójcie się Boga, tak zamieniacie Jego chwałę na wasze marności światowe. Bóg jest, był, i zawsze będzie ten sam i taki sam, za czasów Adama, Mojżesza, czy Abrahama, albo Jakuba. Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grze-sznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Tutaj sam Pan Jezus tym słowem zwraca naszą uwagę na to, że można niestety zatrzymać się na drodze grzechu, i nie uważać za grzech tego co nim jest, jeśli się sprawę nawrócenia i właściwego kontaktu z Bogiem uzależni od swojego widzimisię. Wydaje mi się, czy ja uważam, że to wcale nie ma znaczenia. Do czego to doszło w naszych czasach rozluź-nienia moralności, aż do granic ludzkich moż-liwości. Nic już ludziom nie wydaje się być święte. Bóg schodzi z horyzontu nie tylko dla niewierzących, ale także ci, którzy mówią że w Boga wierzą, za nic sobie już nie poczytują Jego słowa, Jego napomnienia, Jego wymagania, Jego przykazania. Oto już trzeci rok, odkąd przychodzę i szukam owocu wiary i honoru, pośrodku mieszkańców Bordeaux, w szczególności zaś moich rodaków. Rozumiem dobrze tego człowieka z przypowieści o drzewie figowym: Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia? Ale chcę jeszcze pozostać jak ten sługa, który prosi o zwłokę jednego jeszcze roku. Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw, może wyda owoc. Prosiłem i ja moich przełożonych, aby jeszcze pozostawili mnie w Bordeaux na jakiś czas, ale wiem, że ten czas jest ograniczony, bo potrzeby gdzie indziej są wielkie. Rekolekcje Wielkopostne, gdy się pomyśli o parafiach czy to w Ojczyźnie czy w Paryżu, albo na około tego miasta, czy gdyby ktoś się dowiedział, że w Bordeaux były trzy osoby, to by się nie zdziwił? Bóg Ojców naszych posłał mnie do was, Bóg Jakuba przysłał mnie do Bordeaux, aby przez posługę duszpasterską wyprowadzić ludzi z ich błędne-go myślenia i postępowania niedowiarków do życia Bożego i na drogę sprawiedliwości i świętości Boga, aż do zaproszenia wszystkich do ziemi obiecanej i nieba opływającego w dary szczęcia i pokoju nieśmiertelności. Ale jak widać: Bóg, Honor, Ojczyzna, przestało być hasłem tego pokolenia współczesnych ludzi, z rodu Piasta i plemienia Lechitów. Obcje Uni europejskiej, aby wyrwać Boga i Chrystusa z ludzkich serc dzieci, młodzieży i starszych są bardziej atrakcyjne dla tego pokolenia niż wierność Tradycji Chrześcijańskiej, pragnienie poznania Ewangelii Odkupienia, i szukania jak najlepiej trzeba się Bogu podobać i Jemu służyć sercem, duszą, i codziennością ciała. Powtarzajmy więc bracia i siostry słowa Jezusa sobie i innym: Jeśli się nie nawrócicie, zginiecie! Czy Pan Jezus może oszukiwać po tym, jak sam się poświęcił całkowicie dla tego jedynego celu, aby nas od potępienia wieczne-go uchronić. Jeśli nasza miłość i wdzięczność dla Niego nie rośnie z biegiem lat, to trzeba się opamiętać i zlitować nad sobą, zanim będzie za późno. Czy Bóg nie powie kiedyś: Dosyć? Powie na pewno!

24.2.2013

Abram uwierzył i Pan poczytał mu to za wielką zasługę. W co uwierzył Abram? W dwa zdania Bożego Słowa. Jakie? Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić. Oto pierwsze zdanie. Drugie jest: Tak liczne będzie twoje potomstwo. Czy Abram zdołał policznyć wszystkie gwiazdy? Nikt z ludzi by ich nie policzył, ale czy Panu Bogu tajemna jest ich liczba? Abram uwierzył, że Bóg jest Bogiem stworzycielem wszechświata, rzeczy widzialnych i niewidzialnych. Tak liczne będzie twoje potomstwo. Abram uwierzył, że Bóg jest Panem przyszłości, i że ją zna zanim ona nadejdzie we wszystkich szczegółach osób i rzeczy, wydarzeń i przeznaczeń, wyborów i osiągnięć. Swoją wiarą Abram zadowolił Boga i Pan Bóg mu to poczytał za wielką zasługę. Pan w nagrodę obiecał mu dać ten kraj po którym podróżował jako jego własność, dla jego potomstwa z którym przez Abrahama zawarł pierwsze przymierze. Był Abram, a stał się przez wiarę i ofiarę Abrahamem, czyli ojcem wszystkich ludzi, którzy wierzyć będą w to co Abram uwierzył, i wyznawać będą swoją wiarę przez ofiarę tak jak Abraham wyznawał. W roku wiary trzeba i nam tego ponownego odkrywania naszej wiary i zgodnie z nią, składania naszej ofiary Bogu żywemu: W Trójcy Swiętej Jedynemu. Liczba trzy jest dziś w słowie Bożym obecna i w starym i w Nowym Testamencie. Wybierz dla mnie trzyletnią jałowicę, trzyletnią kozę i trzyletniego barana.

Trzy zwierzęta i mające po trzy lata na ofiarę. Jezus wziął ze sobą: Piotra, Jana i Jakuba. Potem Piotr rzekł do Jezusa: Postawimy trzy namioty: Jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Trzy Osoby Boskie to pierwsza i największa Tajemnica wiary chrześ-cijańskiej. Ewangelista dodał, że Piotr nie wiedział co mówi. Wliczając Jezusa do rzędu Mojżesza i Eliasza, wywyższył tych dwóch ostatnich, ale jakby nie zauważył tej nieskończonej różnicy jaka jest w Jezusie, Synu Boga Ojca Wszechmogącego. I Ojciec się odezwie zaraz swoim głosem, aby o tym zaświadczyć: To jest mój Syn wybrany, Jego słuchajcie. Gdy odezwał się ten głos, Jezus znalazł się sam, bo tylko On sam widzialny był jako Bóg i jako Człowiek. Wobec tego Objawienia się i Przemienienia Chrystusa Pana uczniowie zachowali milczenie o tym, co widzieli i słyszeli, aż do chwili, kiedy im na to pozwoli sam Chrystus Zmartwychwstały, przed swoim Wniebowstąpieniem. Czterdzieści dni Wielkiego Postu, przejdzie w czterdzieści dni Zmartwychwstania, aż do Wniebowstąpienia. Mieliśmy już naukę rekolekcyjną o Bogu. Następna będzie o Honorze. Słowo Honoru dla chrześcijanina, to najpierw sprawa milczenia, kiedy trzeba milczeć i sprawa mówienia, kiedy mówić trzeba. A z obfitości serca mówią usta. Uwierzyłem dlatego przemówiłem. Trzeba wiary i ufności w Boże Słowo, aby się Bogu podobać i aby Bóg poczytał nam tę wiarę za wielką zasługę jak to uczynił w życiu Abrama, Abrahama, Mojżesza, Eliasza, Piotra, Jana i Jakuba, czy Pawła Apostoła i tylu innych. Nasz honor nosimy w sobie, czyli mamy godność Bożych wyznawców, dzieci Boga Ojca, który jest w niebie, gdzie jest nasza Ojczyzna. Będzie temat Ojczyzny w trzeciej nauce tych Rekolekcji, które odbywamy. Nasza Ojczyzna jest w niebie. Stamtąd jako Zbawcy, pisał sw. Paweł w drugim czytaniu, wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało na podobne do swego chwalebne-go ciała, tą potęgą jaką może On sobie także wszystko co jest sobie podporządkować.

17.2.2013

Czas Wielkiego Postu, czas przygotowania do świąt Paschalnych, czyli Wielkanocy i Zmartwychwstania. Wielkanoc to zewnętrzna strona tych tajemnic, a Zmartwychwstanie Chrystusa to tajemnica głęboko wewnętrzna, choć dotyczy ciała jak i duszy, jest przede wszystkich nowym stworzeniem, nowym niebem i nową ziemią, dla ludzi wierzących w Chrystusa i wyznających tę wiarę wobec świata. Nasze spotkania sobotnie w tym czasie będą Rekolekcjami, a temat: Bóg, honor i ojczyzna pozwoli nam podobnie jak rok temu: temat: Chrystus: droga, prawda i życie, zaczerpnąć Ducha Swiętego i pozwolić Mu się prowadzić. Jezus pełen Ducha Swiętego powrócił znad Jordanu i czterdzieści dni przebywał w Duchu na pustyni. Tak dziś zaczyna się Ewangelia. Przedstawia ona Jezusa wystawionego na próbę ze względu na człowieka, był On kuszony przez diabła. Zeby uczynić, jakić cud: z kamienia zrobić chleb. Albo zaimponować publiczności skacząc z wysokości narożnika świątyni, albo też wprost uznać wielkość szatańskiej mocy, oddając mu pokłon. Wszystko będzie Twoje: zmysły zaspokojone, poklask zapewniony, królowanie nad światem udostępnione, bez potrzeby umartwienia, ofiary, i posłuszeństwa Bogu, gdy stawia On wymagania, by Jemu tylko służyć i oddawać cześć, składać ofiary i wymagać od siebie pokory i wierności w nawet niewielkich rzeczach codziennego życia. Diabeł przegrał pojedynek z Jezusem ale jeszcze Ewangelia zapowiada że przystąpi na nowo do kuszenia Go w czasie Jego Męki i Krzyżowej Agonii. Bóg, honor, Ojczyzna jakby się otwierają przed nami poprzez tę Ewangelię, ale także przez pierwsze czytanie, kiedy mowa o kapłanie Pana i o Aramejczykach z pochodzenia, którzy po niewoli Egipskiej wyzwoleni z opresji dzięki Bożej opiece przez misję Mojżesza, zostali zobowiązani do pamiętania o historii swego narodu, i do poświęcania Bogu jako Panu jedynemu pierwocin płodów ziemi, to była sprawa honoru, czyli wierności względem Boga i względem tego, co uczynił on dla Ojczyzny. Zaprowadził nas na to miejsce i dał nam ten kraj opływający w mleko i miód, po tym jak naszych przodków wśród wielkiej grozy, znaków i cudów wyciągniętym ramieniem i mocną ręką wyprowadził z Egiptu, z domu niewoli. Pan usłyszał nasze wołanie, wejrzał na naszą nędzę, nasz trud i uciemiężenie, gdy nasz naród rozrósł się tam, gdzie przybył w niewielkiej liczbie ludzi. Przepisy składania ofiary Bogu kazywały o tym pamiętać i wpleść to historyczne doświadczenie w słowa i gesty ceremonii kultu przed ołtarzem Bożym. Bóg, honor, Ojczyzna, w znaczeniu głębokich powiązań aż do Przymierza, między Bogiem i ludzkością, między Rodakami tego samego narodu, między członkami tego samego Kościoła, choć z pochodzenia różnych ludów i języków. Przeżywając rok wiary, trzeba nam to wzajemne powiązanie wartości, cnót i blasków świętości zauważyć, pomnożyć i pogłębić przez ćwiczenia wielkopostne. Zapraszam więc wszystkich na Rekolekcje przez trzy soboty, nie po kolei, lecz na przemian z Francuzami, co druga sobota. Jezus droga, prawda i życie nas zaprasza, jest to zadanie konieczne do zdobywania od Jezusa tego zbawienia, które On zdobył dla nas od swego Ojca. Był posłuszny aż do śmierci krzyżowej tej woli Ojca, który Go posłał na tę naszą ziemię, aby odebrał szatanowi wszelkie prawa do nas które on zyskał przez naszą nieuwagę i słabość naszej natury. Z Nim, z Jezusem Chrystusem, zwyciężyć trzeba!

10.2.2013

Cztery miesiące już trwają spotkania o Ewangelii Odkupienia, a więc dziesięć razy po polsku czyli dwadzieścia godzin spędzonych razem przed obrazem Jezusa Miłosiernego w obecności Najśw. Sakramentu w kaplicy Jana PawłaII, błogosławionego naszego Patrona. Cel jest taki by przeżyć jak Izajasz, czy Piotr w scenach Słowa Bożego doświadczenie Boga, bardziej osobiście, tak od swego wnętrza, aby się ubogacić na drogę apostolstwa wśród ludzi gdzie żyjemy. Izajasz mówił: Oto ja poślij mnie!Pan Jezus zaś powiedział do Piotra: Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił. Ze Słowa Bożego wynika, że nie można być posłańcem Bożym, jeśli Bóg by nie posłał. I nie można być posłanym, jeśli się Boga nie spotka tak osobiście i tak serdecznie jak Izajasz, Piotr, i tylu innych. Spotkanie Boga w Swiątyni,zdaje się być bardziej oczywiste, a przecież Piotr Go spotkał nad Jeziorem Galilejskim. I przeżycie duchowe jednego i drugiego było podobne: Panie, jestem człowiek grzeszny. Izajaszowa wizja Bożego tronu i odgłosy anielskich wyznań: Swięty, Swięty, Swięty, Pan Bóg Zastępów weszły na stałe do Liturgii Kościoła gdy sprawuje Eucharystię. Odczucie grzeszności zaś leczone jest w sakramencie pojednania, gdzie Bóg budzi na nowo nasze zaufanie i wierność. Ale pamiętajmy, że także i my możemy wtedy dosłyszeć pragnienie Boga, który chce nas posyłać do ludzi z dobrą nowiną o Zbawieniu, o Odkupieniu. Te dwadzieścia godzin naszych Konferencji to dobry początek do Apostolstwa świeckich. Sobór Watykański II 50 lat temu wiele na ten temat powiedział i zostało to napisane w dokumentach. Zródłem jest zawsze Słowo Boże, jak to jest i dzisiaj, także w drugim czytaniu po francusku. Przypominam bracia Ewangelię, którą wam głosiłem, którą przyjęliście i w której też trwacie. Przez nią również będziecie zbawieni.Swięty Paweł nawiązuje do początków, ale zwraca uwagę na osobiste wkłady każdego w tę wspólną misję. Będziecie zbawieni, jeśli zachowacie Ewangelię tak, jak ją wam przekazałem. Chyba żebyście uwierzyli na próżno. Apostoł nawiązuje również do swych osobistych doświadczeń z Bogiem i z Kościołem Chrystusowym. Przyznaje, że prześladował Kościół Boży. Czuje się niegodnym tej łaski, że jest teraz Apostołem. Ale wie, że został uratowany przez Chrystusa i że teraz trzeba mu ratować innych od potępienia. Każdy z nas powinien także żyć w takiej świadomości. Z nicości stworzył nas Pan Bóg. A gdy powtórnie zapadaliśmy się, jako potomkowie Adama i Ewy w jeszcze większe błoto nicości i grzechu, oto Zbawiciel okazał nam wielką łaskę i nas zbawieniem obdarował.Jak Piotr na słowo Pana zarzucił ponownie sieć tak i nasze życie jest ponownym działaniem za łaską Bożego Słowa, na rzecz wielkiego polowu. Łowienie ludzi dla Odkupienia jest zaszczytnym zadaniem całego Kościoła, kapłanów i wszystkich wiernych. Byliśmy zgubieni jak Izajasz, bo byliśmy ludźmi o nieczystych wargach i mieszkaliśmy wśród ludzi o podobnych charakterach, ale gdy Król się nam objawił i powiedział, że wina nasza zmazana jest, zgładzony nasz grzech. To trzeba wierząc w to, zawsze pragnąć dzielić Jego troskę o zbawienie innych ludzi. A nawet całego świata. Więc zapraszam na kolejne Konferencje, a ponieważ będzie to już w wielkim Poście, będą to po prostu nasze Rekolekcje. Rok temu był temat: Jezus Chrystus jest drogą, prawdą i życiem. Teraz zaś temat. Hasło: Bóg, Honor i Ojczyzna.

3.2.2013

Jeremiasz, Eliasz i Elizeusz do których nawiązuje dziś Słowo Boże w związku z pobytem Pana Jezusa w Nazarecie, gdzie się przez trzydzieści lat życiem ukrytym przygotowywał do misji Zbawiciela, ci prorocy Starego Testamentu swoim życiem wiary i ofiary zapowiedzieli spełnienie się Bożych obietnic danych Abrahamowi, Jakubowi, Dawidowi dla domu Izraela, a także danych już na początku po upadku pierworodnym Ewie i Adamowi, a przypomnianych Noemu po potopie: Przyjdzie Mesjasz i dokona Odkupienia dla całej ludzkości. Przyniesie ze sobą odpuszczenie grzechów przez ich przyjęcie jako Baranek Boży, przez posługę swego poprzednika Jana Chrzciciela, który w mocy Eliasza przyszedł, a dokonał w Jordanie tej niezwykłej misji, gdzie zamknął się czas Starego Przymierza a otwarł się czas Nowego i wiecznego Testamentu, zgodnie z którym Zbawiciel poniesie grzechy ludzkości na drzewo Krzyża i odpokutuje za zbrodnie ludzkości aby swoim “wykonało się” przez śmierć i chwalebne zmartwychwstanie otworzyć bramy królestwa niebieskiego dla wszystkich, którzy mu uwierzyli i przyjęli Go. Gdy prorok Jeremiasz usłyszał za panowania króla Jozjasza słowa Pana i je zapisał, to przez te słowa Duch Jezusa przemówił nie tylko do niego osobiście, ale i do wszystkich tych którzy Boga szukają i pragną się Jemu podobać. Gdy Pan Jezus mówi o proroku Eliaszu to ukazuje jego misję emigracyjną w Sarepcie Sydońskiej które to miasto było poza Izraelem, bo Bóg jest Panem wszystkich narodów a nie tylko ludu wybranego, według ciała z potomstwa Abrahama. Misja Elizeusza następcy proroka Eliasza a zwłaszcza to wydarzenie z chorym na trąd pogańskim Naamanem rodem z Syrii, gdzie obecnie dzieją się bolesne wydarzenia, skierowuje nasze oczy, jak wtedy rodaków Jezusa z Nazaretu nad rzekę Jordan, gdzie udrowienie tego człowieka zapowiadało uzdro-wienie całej ludzkości z grzechów przez Chrzest Pana Jezusa. Już wtedy mógłby Pan Jezus za te przyjęte od ludzkości grzechy złożyć ofiarę śmierci, kiedy wszyscy obecni wtedy w synagodze ludzie unieśli się gniewem, porwali się z miejsca, wyrzucili Go z miasta, wyprowadzili na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić, czyli zabić przez ukamienowanie, jak to później uczyniono w Jerozolimie św. Szczepanowi. Bóg jednak jeszcze na to nie pozwolił, ponieważ jeszcze nie nadeszła Jego godzina, którą przepowiedzieli prorocy bardzo dokładnie Jego kości nie miały być połamane, natomiast jego ręce i nogi miały być przebite i miał nie spaść w dół, ale być wywyższony ponad ziemię. Będą patrzeć na tego, którego przebodli i płakać jak się płacze nad Jedynakiem. Nazaretanie nie wierzyli w Niego. Czyż nie jest to syn Józefa? Tak się im zdawało, że jest jego życie owocem współżycia małżeńskiego Maryi i Józefa, a przecież Ona poczęła za sprawą Ducha Swiętego, Bożego Syna Jednorodzonego. Józef uwierzył słowu Anioła Pańskiego, Maryja przyjęła Bożego posłańca gabriela Zwiastowanie, ale dla tych trzydzieści lat później dorosłych mieszkańców tego miasta, Jezus był tylko człowiekiem jak wszyscy inni mieszkańcy, gdy rozeszła się o Nim wieść po jego działalności w Kafarnaum zażądali od Niego tego samego, czyli znaków że jest rzeczywiście spełnieniem słów Pisma, czyli obiecanym i oczekiwanym Mesjaszem. Przyszedł do swoich, a swoi Go nie przyjęli.

27.1.2013

Prawo Mojżeszowe i Prawo Chrystusowe są przedmiotem dzisiejszego Słowa Bożego. Gdy słyszymy te dwie nazwy, te dwa określenia dostrzegamy bardziej ich podobieństwo niż ogromną różnicę między nimi. Podobieństwo jest takie, że oba pochodzą od Boga, tak prawo Mojżeszowe jak i prawo Chrystusowe. Ale na tym się to podobieństwo zatrzymuje a następuje teraz niesłychana różnica. Mojżesz jest tylko sługą Boga, a Chrystus jest Panem Bogiem. Prawo sługi i prawo Pańskie więc o wiele bardziej się różnią niż są do siebie podobne. Pierwsze jest prawem ujawniającym grzech i skazującym grzeszników na śmierć. Drugie jest prawem przynoszącym i dającym prawdę i łaskę, przywracającym do życia i nieśmiertelności. Prawo Mojżeszowe straciło swą moc, kiedy przez Wcielone Słowo Boże Duch Pański spoczął na Chrystusie, namaścił Go i posłał, aby ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, niewidommym przejrzenie, uciśnionych odsyłał wolnymi i obwoływał rok łaski od Pana. Rok Łaski wciąż trwa, bo tysiąc lat u Pana Boga jest jak jeden dzień, a jeden dzień jak tysiąc lat. Co się więc wydarzyło, że Prawo Mojżeszowe przestało straszyć ludzi sądem Bożym, a zawarte w nim 613 nakazów i zakazów straciły swoją moc, tak że ludzie, którzy go słuchali jak słyszymy w pierwszym czytaniu byli smutni i płakali,, padali przed Panem Bogiem na kolana i twarzą dotykali ziemi, podnosząc ręce w górę i wołając Amen! Amen! Kto nie zna Prawa Mojżeszowego, ten i Ewangeli nie zrozumie, bo mu się będzie wydawało, że tak naprawdę nic się nie stało. W owym czasie Jezus powrócił w mocy Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła się po całej okolicy. On zaś nauczał w ich synagogach wysławiany przez wszystkich, mówiąc dziś spełniły się słowa, że do miłości będzie należeć i czas i wieczność, i świat stworzony, widzialny i niewidzialny. Co się więc wydarzyło przed tym powrotem Jezusa do Galilei. Objawienie Trójcy Swiętej w czasie spełniania się misji Jana Chrzciciela ? Prawo grzechu i śmierci ustąpiło miejsca prawu łaski i życia, kiedy Jezus poprosił Jana o przysługę przekazania Jemu jako Brankowi Bożemu wszystkich grzechów całego świata i całej historii każdego i wszystkich ludzi z wszystkich pokoleń, ludów i języków. Jezus przyjmując je wszystkie na siebie ofiarował swoje ciało, aby zostało ono za nas wydane i swoją krew, aby ona za nas i za wielu została przelana na odpuszczenie grzechów. Trzy lata później to wszystko się wypełni, ale już teraz nastąpiło przejście ze Starego do Nowego Testamentu, Stare Przymierze się wypełniło, a otworzyło się Nowe i Wieczne Przymierze w ciele i we Krwi, w duszy i w człowieczeństwie Zbawiciela, poprzez Jego Bóstwo wspólne Ojcu i Synowi i Duchowi Swiętemu. Nowa Era, nowa Epoka się rozpoczęła w swerze pojednania i łączności przez wiarę, nadzieję i miłość, ludzi z Bogiem przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie. Cały lud płakał w Starym Testamencie, gdy usłyszał te słowa Prawa Mojżeszowego, zaś w Nowym Testamencie, cały lud się weseli i raduje, gdy słyszy Ewangelię, czyli słowa Chrystusowego Prawa. Roumiemy świętego Łukasza, który postanowił zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać po kolei, abyśmy mogli i my przekonać się o całkowitej pewności wiary Kościoła, nauki, której z pokolenia na pokolenie, poprzez różne ludy i języki głosi i celebruje dzień poświęcony Panu swemu i królowi wszechświata, radując się Nim zawsze.

20.1.2013

Bł.Jan Paweł II w czasie wizyty we Lwowie na Ukrainie 26czerwca 2001r.

1. « Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie » (J 2, 5).

Odczytaliśmy przed chwilą urywek Ewangelii, który opisuje pierwsze wystąpienie Maryi w życiu publicznym Jezusa i podkreśla Jej współudział w misji Syna. Podczas wesela w Kanie Galilejskiej, w którym uczestniczą Maryja, Jezus i Jego uczniowie, kończy się zapas wina. Maryja, okazując wiarę w Syna i śpiesząc z pomocą dwojgu nowożeńcom, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji, nakłania Zbawiciela, ażeby temu zaradził. On zaś dokonał swego pierwszego cudu.

«Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja? » odpowiada Jezus Maryi (J 2, 4). Te słowa nie onieśmielają Matki, która mówi do sług: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie » (2, 5). Ponownie wyraża zaufanie do Syna i Jej wstawiennictwo zostaje wynagrodzone.

To ewangeliczne wydarzenie zachęca nas dziś do kontemplacji Maryi jako « Wspomożenia Wiernych » w każdej potrzebie. Pouczające byłoby prześledzenie dziejów chrześcijańskiego ludu i odnalezienie w nich znaków macierzyńskiej opieki Matki Bożej, zawsze zatroskanej o dobro swych dzieci. Moglibyśmy zgromadzić liczne świadectwa o sytuacjach, w których Maryja występowała w obronie osób i społeczności. Jednakże najpiękniejsze świadectwa możemy odnaleźć w życiu waszych świętych.

Przyjrzyjmy się dzisiaj dwóm synom tej ziemi, którzy z nabożeństwa do Najświętszej Panny czerpali bodziec, aby dążyć do doskonałości, co dziś zostaje uroczyście przez Kościół uznane. Są to arcybiskup Józef Bilczewski i ksiądz Zygmunt Gorazdowski. Obydwaj darzyli Matkę Chrystusa głęboką miłością. Swoim życiem i pasterską posługą nieustannie odpowiadali na Jej wezwanie: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie ». Heroicznie posłuszni nauczaniu Chrystusa, podążali wąską drogą świętości. Obaj żyli tutaj, we Lwowie, prawie w tym samym czasie. Razem też zostają dzisiaj wpisani w poczet Błogosławionych.

2. Wspominając ich, pozdrawiam z radością wszystkich tutaj obecnych. W szczególny sposób, oczywiście, witam księży kardynałów Mariana Jaworskiego i Lubomyra Husara, biskupów z Konferencji Episkopatu Ukrainy oraz z Synodu Biskupów Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego. Witam także wszystkich kardynałów, arcybiskupów i biskupów gości, witam z kolei was: kapłanów, zakonników i zakonnice, seminarzystów i wszystkich, którzy uczestniczycie czynnie w różnych formach działalności duszpasterskiej. Serdecznie pozdrawiam młodzież, rodziny, chorych i całą wspólnotę, która zgromadziła się Tutaj! ażby przyjąć duchowe przesłanie nowych błogosławionych.

Cieszę się, że Archidiecezja Lwowska zyskuje już dzisiaj drugiego błogosławionego arcybiskupa. Po Jakubie Strzemię, który przewodził temu ludowi w latach 1191-1409 i został beatyfikowany w 1790 roku, do chwały ołtarzy zostaje dziś wyniesiony inny ojciec tej archidiecezji, arcybiskup Józef Bilczewski. Czyż nie jest to świadectwem ciągłości wiary tego ludu i błogosławieństwa Boga, który posyła mu pasterzy godnych swego powołania? Jakże nie dziękować Panu Bogu za ten dar, ofiarowany lwowskiemu Kościołowi?

Arcybiskup Józef Bilczewski kieruje do nas wezwanie, abyśmy ofiarnie żyli miłością do Boga i bliźniego. To ona była najwyższą regułą jego życia. Od pierwszych lat kapłaństwa darzył żarliwą miłością Prawdę objawioną, co sprawiło, że z poszukiwań teologicznych uczynił oryginalną drogę realizowania w konkretnych czynach przykazania miłości bliźniego. W życiu kapłańskim, podobnie jak w pracy na wielu ważnych stanowiskach na lwowskim Uniwersytecie Jana Kazimierza, potrafił dawać świadectwo miłości do Boga i zarazem wielkiej miłości do człowieka. Szczególną troską otaczał ubogich, utrzymywał też stosunki nacechowane szacunkiem i życzliwością zarówno ze współpracownikami, jak i ze studentami, którzy odwzajemniali mu się zawsze wielkim poważaniem i serdecznością.

Dzięki nominacji na arcybiskupa mógł niezmiernie poszerzyć zasięg oddziaływania swojej miłości. W szczególnie trudnym okresie pierwszej wojny światowej nowy Błogosławiony dał się poznać jako żywa ikona Dobrego Pasterza, zawsze gotów nieść otuchę swoim wiernym i wspierać ich natchnionymi słowami, pełnymi życzliwości. Spieszył z pomocą ubogim, których darzył tak szczególnym upodobaniem, że pragnął pozostać wśród nich nawet po śmierci i dlatego rozporządził, aby pochowano go na cmentarzu janowskim we Lwowie, gdzie grzebano doczesne szczątki nędzarzy. Ten dobry i wierny sługa Pański, ożywiany głęboką duchowością i niegasnącą miłością, był kochany i szanowany przez wszystkich swoich współobywateli, bez względu na wyznanie, obrządek czy narodowość.

Dzisiaj jego świadectwo jaśnieje przed nami i jest dla nas zachętą i bodźcem, aby także nasze apostolstwo, karmione głęboką modlitwą i żarliwym nabożeństwem do Matki Bożej, służyło wyłącznie chwale Bożej i świętej Matce Kościołowi, dla dobra dusz.

3. Ta beatyfikacja jest także dla mnie źródłem szczególnej radości. Błogosławiony Józef Bilczewski wpisuje się w linię mojej sukcesji apostolskiej. To on bowiem konkrofał arcybiskupa Bolesława Twardowskiego, ten zaś z kolei wyświęcił na biskupa księdza Eugeniusza Baziaka; z jego rąk otrzymałem święcenia biskupie. Tak więc dzisiaj ja również zyskuję nowego, szczególnego patrona. Dziękuję Bogu za ten przedziwny dar.

Jest jeszcze jedni okoliczność, której nie można przeoczyć przy tej okazji. Błogosławiony arcybiskup Józef Bilczewski został konsekrowany przez kardynała Jana Puzynę, biskupa krakowskiego. Obok niego stali jako współkonsekrujący błogosławiony Józef Sebastian Pelczar, biskup przemyski, i sługa Boży Andrzej Szeptycki. arcybiskup greckokatolicki. Czyż nie było to wydarzenie niezwykłe? Duch Święty sprawił wówczas, że spotkali się trzej wielcy Pasterze, z których dwaj zostali już ogłoszeni błogosławionymi, a trzeci - jak Bóg da dostąpi tego w przyszłości. Ta ziemia prawdziwie zasłużyła na to, ażeby ujrzeć ich razem, gdy dokonywali uroczystego aktu ustanowienia kolejnego następcy Apostołów. Zasłużyła, aby zobaczyć ich zjednoczonych, ażeby zobaczyć ich zjednoczonych! Ich jedność pozostaje znakiem i wezwaniem dla wiernych należących do owczarni każdego z nich, którzy za ich przykładem mają budować komunię wspólnotę, zagrożoną przez pamięć o wydarzeniach z przeszłości i przez uprzedzenia wyrosłe z nacjonalizmu.

Dzisiaj, gdy wielbimy Boga za to, że ci słudzy okazali tak nieugiętą wierność Ewangelii, odczuwamy głęboką wewnętrzną potrzebę uznania różnych przejawów niewierności ewangelicznym zasadom, jakich nierzadko dopuszczali się chrześcijanie pochodzenia zarówno polskiego. jak i ukraińskiego, zamieszkujący te ziemie. Czas już oderwać się od bolesnej przeszłości! Chrześcijanie obydwu narodów muszą iść razem w imię jedynego Chrystusa, ku jedynemu Ojcu, prowadzeni przez tego samego Ducha, który jest źródłem i zasadą jedności. Niech przebaczenie - udzielone i uzyskane rozleje się niczym dobroczynny balsam w każdym sercu. Niech dzięki oczyszczeniu pamięci historycznej wszyscy będą gotowi stawiać wyżej to, co jednoczy, niż to, co dzieli, ażeby razem budować przyszłość opartą na wzajemnym szacunku, na braterskiej wspólnocie, braterskiej współpracy i autentycznej solidarności. Dzisiaj arcybiskup Józef Bilczewski i jego towarzysze: biskup Pelczar i arcybiskup Szeptycki wzywają was: trwajcie w jedności!

A są tu jeszcze Wilamowice - bo widziałem transparent miejsce pochodzenia i narodzenia arcybiskupa Bilczewskiego. Gratuluję tej miejscowości i tej parafii dzisiejszego święta. Szczęść Bożc!

4. W okresie, kiedy arcybiskup Bilczewski pełnił pasterską posługę we Lwowie, spędził tam ostatnie lata swego ziemskiego życia również ks. Zygmunt Gorazdowski, pradziwa perła łacińskiego duchowieństwa tej archidiecezji. Chociaż był słabego zdrowia, powodowany niezwykłą miłością bliźniego poświęcał się nieustannie służbie ubogim. Postać młodego kapłana, który nie bacząc na poważne niebezpieczeństwo zarażenia, opiekował się chorymi w Wojniłowie i własnymi rękoma opatrywał ciała zmarłych na cholerę, pozostała w pamięci współczesnych jako żywe świadectwo miłosiernej miłości Zbawiciela.

Żarliwe umiłowanie Ewangelii kazało mu być obecnym w szkołach, podejmować przedsięwzięcia wydawnicze i różne inicjatywy katechetyczne, zwłaszcza z myślą o młodzieży. Swiadectwem autentyczności jego apostolstwa była nieustanna działalność charytatywna. W pamięci lwowskich wiernych pozostaje on jako «ojciec ubogich » i « ksiądz bezdomnych ». Okazywał w tej dziedzinie prawie niewyczerpaną pomysłowość i ofiarność. Jako sekretarz « Instytutu Ubogich Chrześcijan » był obecny wszędzie tam, gdzie rozlegał się krzyk ludzkiego cierpienia, na który starał się odpowiadać tworząc liczne dzieła charytatywne właśnie tutaj, we Lwowie.

Po jego śmierci uznano, że był prawdziwym zakonnikiem, choć nie złożył specjalnych ślubów », a ze względu na swą całkowitą wierność Chrystusowi ubogiemu, czystemu i posłusznemu pozostaje dla wszystkich szczególnie wiarygodnym świadkiem Bożego miłosierdzia. Jest świadkiem przede wszystkim dla was, drogie Siostry św. Józefa Siostry Józefitki, które staracie się wiernie go naśladować, szerząc miłość do Chrystusa i do braci przez dzieła wychowawcze i opiekuńcze. Od błogosławionego Zygmunta Gorazdowskiego nauczyłyście się czerpać siły do pracy apostolskiej i głębokiego życia modlitewnego. Życzę wam, abyście tak jak on potrafiły godzić działanie z kontemplacją, karmiąc swe życie duchowe żarliwym nabożeństwem do Męki Chrystusa, tkliwą miłością do Niepokalanej Dziewicy i szczególną czcią św. Józefa, którego wiarę, pokorę, roztropność i odwagę ksiądz Zygmunt Gorazdowski starał się naśladować.

5. Przykład błogosławionych Józefa Bilczewskiego i Zygmunta Gorazdowskiego niech będzie zachętą dla was, drodzy kapłani, zakonnicy, zakonnice, seminarzyści, katecheci i studenci teologii. W tej chwili w szczególny sposób myślę o was i wzywam was, abyście przyswoili sobie duchową i apostolską lekcję, pozostawioną przez tych dwóch błogosławionych pasterzy Kościoła. Naśladujcie ich! Wy, którzy na różne sposoby pełnicie szczególną posługę na rzecz Ewangelii, winniście tak jak oni czynić wszystko, co możliwe, aby dzięki waszemu świadectwu każdy człowiek, niezależnie od wieku, pochodzenia, wykształcenia i statusu społecznego, czuł w głębi serca, że jest miłowany przez Boga. Taka jest wasza misja.

Dążcie usilnie do tego, żeby miłować wszystkich i być do dyspozycji każdego, nie uchybiając nigdy wierności Chrystusowi i Kościołowi. Na tej drodze z pew ością napotkacie wiele trudności i zaznacie niezrozumienia. które czasem może prowadzić nawet do prześladowania.

Dobrze o tym wiedzą najstarsi wśród was. Jest pośród was wielu tych, którzy w drugiej połowie ubiegłego stulecia niemało wycierpieli z powodu swej przynależności do Chrystusa i do Kościoła. Pragnę złożyć hołd wam wszystkim, drodzy kapłani, zakonnicy i zakonnice' którzy pozostaliście wierni temu Ludowi Bożemu. Do was zaś, którzy teraz stajecie u boku tych ofiarnych sług Ewangelii i staracie się kontynuować ich misję, mówię: nie lękajcie się! Nie lękajcie się, Chrystus nie obiecuje łatwego życia, ale zawsze zapewnia nam swoją pomoc.

6. Duc in altum! Wypłyń na głębię! Wypłyń na głębię, lwowski Kościele łaciński! Pan jest z Tobą! Nie lękaj się trudności, które także dzisiaj stają na twej drodze. Z Chrystusem razem odniesiesz zwycięstwo! Odważnie dąż do świętości: w niej kryje się niezawodna obietnica prawdziwego pokoju i trwałego postępu.

Drodzy bracia i siostry, zawierzam was opiece Maryi, Matki Bożej Laskawej, od wieków czczonej przez was w wizerunku, który dzisiaj z radością ukoronuję. Cieszę się, że i ja mogę pokłonić się przed tym obrazem, pamiętającym śluby króla Jana Kazimierza. « Sliczna Gwiazda miasta Lwowa » niech będzie dla was oparciem i niech przyniesie wam pełnię łask.

Kościele lwowski, niech się wstawiają za tobą wszyscy święci i święte, którzy wzbogacili twoje dzieje. Niech cię otaczają szczególną opieką błogosławieni arcybiskup Jakub Strzemię i arcybiskup Józef Bilczewski wraz z księdzem Zygmuntem Gorazdowskim. Kościele lwowski, idź naprzód z ufnością w imię Chrystusa, Odkupiciela świata, Odkupiciela człowieka! Amen. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

13.1.2013

Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. Trzeba nam siostry i bracia najpierw przypomnieć sobie kim jest Ewangelista, który w taki sposób opisuje tajemnicę chrztu Pana Jezusa. Nie jest on Zydem, lecz Grekiem. Chrześcijaninem więc pogańskiego pochodzenia. Nie wchodzi on więc w szczególne – jak Mateusz Ewangelista i Apostoł, z pochodzenia żydowskiego, obiekcje Jana Chrzciciela, który na początku nie rozumie decyzji Pana Jezusa, aby także był ochrzczony, kiedy cały lud przystępował do chrztu wyznając przy tym swoje grzechy. Jezus jednak będzie nalegał na Jana i ten Mu ustąpi i dokona przez nałożenie rąk swoich na najświętszego Boga Człowieka, i przekazanie Mu wszystkich grzechów świata, aby przez dobrowolną służbę Zbawienia stał się On Barankiem Bożym, który je wszystkie zgładzi i za nie przeleje swoją krew najświętszą trzy lata później na Golgocie. Łukasz pisze, że lud oczekiwał z napięciem objawienia się Mesjasza, a nawet mógł przypuszczać, że to Jan Chrzciciel jest tym Mesjaszem. Aby ludzi odwieść od takiego błędnego mniemania, sam Jan Chrzciciel wydaje oświadczenie do wszystkich, że tak wcale nie jest, jak oni przypuszczają. I oczywiście objawienie się Ojca i Syna i Ducha Swiętego w czasie modlitwy Jezusa jest na to dowodem, że On będzie chrzcił ludzi Duchem Swiętym i ogniem. Ale by to się stało możliwe trzeba najpierw uporać się z ludzkimi grzechami. Ci którzy przychodzą do Jana i przyjmują chrzest z wody, wyznając przy tym swoje grzechy, wszyscy są bezsilni, i Jan, który dokonuje takiego chrztu jest również bezsilny. Sam tylko Bóg może odpuszczać grzechy ludziom pokutującym, i będzie to czynił przez Jezusa Chrystusa, właśnie od momentu Jego chrztu w Jordanie z rąk Jana. Bo tutaj właśnie po raz pierwszy w historii świata On sam w imieniu Boga i Ludzkości pokonał samego szatana. Trzeba było, aby Jezus doszedł według Prawa Mojżeszowego do wieku trzydziestu lat, aby zaczęło się spełniać proroctwo Izajasza, którego fragmentem jest pierwsze czytanie. Operacja Zbawienia i Odkupienia ludzkości nie dokonała się jakkolwiek bądź albo też byle jak. Przeciwnie: Mądrość Boża w swojej głębi nie przeniknionej żadnym umysłem ani ludzkim ani anielskim sama w sobie obmyślała tę tajemnicę i wprowadziła ją w czyn. Jedynym sposobem skorzystania z dobrodziejstwa jej owoców może być tylko wiara, jak to Pan Bóg na innym miejscu powiedział: Myśli moje nie są myślami waszymi, ani drogi moje drogami waszymi. Jak niebo góruje nad ziemią, tak myśli moje górują nad waszymi myślami i drogi moje nad drogami waszymi. Gdyby tajemnica zbawienia była dostępna dla umysłu anielskiego, to szatan nigdy by nie dopuścił do spełnienia się obietnic Bożych dotyczących odpuszczenia grzechów i usprawiedliwienia grzeszników. Gdy jednak z drugiej strony człowiek chciałby swoim umysłem, a nie poprzez przyjęcie i wyznanie wiary w Boże tajemnice, otrzymać godność dziecka Bożego to jest to niestety wcale niemożliwe. Z tego samego powodu, jak to niemożliwym było, aby złe duchy wiedziały jak Bóg dokona Odkupienia i Zbawienia rodzaju ludzkiego. Teraz nawet sami aniołowie, w służbie Zbawienia ludzi zaangażowani muszą słuchać Kościoła, aby się cokolwiek o tym dowiedzieć i mieć jakiś wgląd i udział w tych Bożych sprawach. W tym roku wiary trzeba nam to wszystko na nowo sobie uświadomić, bo inaczej nie zrozumiemy dlaczego tylu ludzi jeszcze nie przystąpiło do Wspólnoty Kościoła Rzymsko Katolickiego. Gdyby ta sprawa była dostępna ludzkim umysłom, bez absolutnej konieczności wiary, byłoby mniej niewierzących niż wierzących w Boskie Dzieło Odkupienia i Ewangelia którą głosi Kościół. I wtedy Chrystusowy Kościół miałaby wielką popularność. Ale Bóg inaczej to pomyślał, w centrum umieścił wiarę i Krzyż Pański.To przewidział i przepowiedział właśnie św. Łukasz, gdy w usta Jezusa dał takie zdanie: Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?

6.1.2013

Czy zauważyliście podobieństwo i różnicę między pierwszym czytaniem i Ewangelią. Czytanie jest proroctwem a Ewangelia jest jego spełnieniem. Proroctwo kończy się tak: Wszyscy oni przybędą ze Saby, ofiarują złoto i kadzidło, nucąc radośnie hymny na cześć Pana. A Ewangelia mówi: Upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. Więc podobieństwo zapowiedzi i spełnienia jej zawiera różnicę, zawiera tajemnicę. Jest nią dar mirry. Prorok mówi o złocie i kadzidłu, ale nie mówi nic o mirze. Ten dar mirry jest niespodzianką dzisiejszej uroczystości, zwanej Objawieniem Pańskim. Pan się objawia a jednocześnie przez ten nieoczekiwany i nie zapowiedziany dar mirry ogłasza i zapowiada teraz swoją śmierć. Bo mirra istniała wtedy jako produkt roślinny używany na Wschodzie do balsamowania ciała ludzkiego po śmierci. Trzydzieści trzy lata później, gdy Józef z Arymatei poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa zdjęte z Krzyża, przybył również i Nikodem i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania. Prorokowi Starego Testamentu objawiły się dary złota i kadzidła, ale dar mirry czyli proroctwo o śmierci Zbawiciela objawia się dopiero po Jego narodzeniu na tym świecie. Dzieje się w związku z pielgrzymką Mędrców z dalekiego Wschodu na bliski Wschód, aby oddać pokłon nowonarodzonemu, wyjątkowemu Królowi żydowskiemu, który będzie Królem całego świata i wszystkich narodów na ziemi i w niebie. Zakryte było przed nimi miejsce jego narodzenia, przypuszczali, że ich gwiazda sama zaprowadzi, ale oto gwiazda nagle zginęła im z oczu. Konieczny jest prorok, tym razem nie Izajasz, ale Micheasz. Jemu dane było przepowiedzieć Betlejem, jako miejsce narodzenia tej tajemnej Istoty Bosko-Ludzkiej, której światło i chwała rozbłyśnie nad narodami. Będą zdążać jako synowie i córki Boże, ci wszyscy, którzy uwierzą prorokom i Apostołom. Jeruzalem, czyli Kościół Chrystusowy powstanie i świecić będzie tym właśnie światłem, które przyszło do niego, ponad nim zajaśniało, a jest to chwała Pana i blask jego sprawiedliowości i miłosierdzia. Przez Kościół Chrystusowy prowadzi droga do nieba, bo jest w nim żywy Pan Jezus Zmartwychwstały. Zniknięcie gwiazdy przed Mędrcami jest zapowiedzią Jego śmierci, a ponowne jej ukazanie się zapowiedzią Jego zmartwychwstania. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Drogę od Jeruzalem do Betlejem mogli teraz pokonać pod opieką Kościoła czyli nowej Jerozolimy. Dlatego też jest napisane, że inną drogą udali się do ojczyzny. Spotkanie z Królem i Zbawicielem kieruje nasz los na nowe drogi wiary, nadziei i miłości. Nie słuchamy już innych królów, czy władców. Nie ufamy im, nawet, jeśli mówią, że chcieliby i oni pójść i oddać Mu pokłon. Odsyłamy ich do Kościoła Bożego. Jeśli nie wierzą w jeden, święty i apostolski Kościół, to i my im wcale nie wierzymy. Oni mogą zebrać jak Herod wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu, czy wypytywać potajemnie, jak współczesna Masoneria o sposoby zniszczenia Kościoła Rzymskiego, opartego o wiarę i nieomylność następców Piotrowych na tej Stolicy Swiętej. Jeśli i nas będą pytać o taką czy inną sprawę, o czas dokładny ukazania się nam gwiazdy wiary i nadziei, otoczymy pytających naszą miłością, ale zawsze pójdziemy jedyną drogą, jaką jest Jezus Chrystus. Szczęśliwego Nowego Roku Pańskiego 2013 życzę wszystkim Rodakom z całego Regionu Bordeaux i czytelnikom tej Homilii.
info rok 2012

info rok 2011

info rok 2010